Tylko godziny dzielą nas od najważniejszego klubowego starcia tego sezonu. O 20:45 stolica Hiszpanii zostanie przeniesiona do Mediolanu, który dzisiaj będzie centrum całego piłkarskiego świata. Pytanie, czy po ostatnim gwizdku zobaczymy triumfujący po raz jedenasty Real, czy może Atletico postanowi wziąć odwet za porażkę sprzed dwóch lat? Przed nami drugi w historii madrycki finał Ligi Mistrzów!
Zinedine Zidane może dziś dokonać rzeczy niebywałej – zwyciężyć w rozgrywkach Ligi Mistrzów jako zawodnik, asystent i trener. Na drodze „Królewskich” staje jednak maszyna, która jest niemal perfekcyjne zaprogramowana na przetrwanie. Tylko czy armia Simeone będzie w stanie przetrwać 90 minut w miejscu, gdzie aż roi się od drapieżników czekających na najmniejszy błąd?
Real Madryt
Droga do finału
„Królewscy” bez problemu wyszli z grupy na pierwszym miejscu, zostawiając za sobą PSG, Szachtar oraz szwedzkie Malmo i strzelając 19 goli w sześciu spotkaniach. W 1/8 finału trafił im się wyjazd do Rzymu, lecz dwumecz z Romą również przebiegł bez większych komplikacji, bowiem Real rozprawił się z „Giallorossi”, dwukrotnie wygrywając 2:0. W drodze do finału „Los Blancos” przegrali tylko raz i miało to miejsce w spotkaniu z Wolfsburgiem, gdzie „Wilki” zaaplikowały rywalom dwie bramki. Rewanż na Bernabeu był jednak solowym popisem Cristiano Ronaldo. Portugalczyk swoim hat-trickiem zagwarantował Realowi miejsce w półfinale.
https://www.youtube.com/watch?v=a7H5-kJLfoM
Tam, według znacznej części kibiców, „Królewscy” trafili najlepiej, jak mogli. Wprawdzie starcie na Etihad Stadium z Manchesterem City mogło kandydować do miana najbardziej usypiającego meczu roku, ale rewanż na Bernabeu to już pełna kontrola gospodarzy, mimo że wynik 1:0 nie do końca odzwierciedla przebieg tamtego spotkania.
Braki kadrowe
Finał z trybun San Siro obejrzy Raphael Varane. Francuz doznał urazu mięśnia dwugłowego uda i wygląda na to, że na zbliżającym się Euro zabraknie utalentowanego stopera „Trójkolorowych”. Mało również brakowało, aby madryckie szpitale zanotowały wzrost liczby pacjentów w stanie przedzawałowym, bowiem na początku tygodnia gruchnęła wiadomość, że Cristiano Ronaldo opuścił jeden z treningów Realu, kulejąc, tuż po zderzeniu z Kiko Casillą.














