7. kolejka Premier League rozpocznie się i skończy spotkaniami derbowymi. Zmagania na angielskich boiskach rozpoczną w sobotę gracze Moyesa i Dalglisha w derbach Liverpoolu, a na zakończenie rundy rozegrana zostanie bitwa o północny Londyn, w którym zmierzą się jedenastki Tottenhamu oraz Arsenalu.

W sobotę o 13:45 na Goodison Park rozpocznie się mecz pomiędzy Everonem a Liverpoolem. Oba kluby początek sezonu mogą uznać za zadowalający. Liverpool w sześciu spotkaniach zgromadził dziesięć punktów, a ich niebiescy sąsiedzi mają ich o trzy mniej (nie należy zapominać, że Everton ma do rozegrania jeszcze jeden mecz). Kluby z miasta Beatlesów zajmują więc kolejno 5. oraz 11. pozycję w tabeli. Kiedy ostatnio „The Toffees” podejmowali gości zza miedzy na Goodison Park cieszyli się ze zwycięstwa (2:1). W rewanżowej kolejce na Anfield Road „The Reds” doprowadzili do remisu. Biorąc pod uwagę ostatnie spotkania obu drużyn, nie da się jednoznacznie określić, który zespół jest w lepszej dyspozycji. Gracze Dalglisha, pomimo że wygrali ostatni mecz z Wolves, przegrali poprzednie dwa. Piłkarze prowadzeni przez Davida Moyesa w ostatniej kolejce ulegli „The Citizens”, ale wcześniej wygrywali i remisowali u siebie kolejno z Wigan (3:1) oraz Aston Villą (2:2). Głównymi bohaterami sobotnich derbów będą niewątpliwie gracze formacji ofensywnej Evertonu. Fellaini oraz Tim Cahill (jeśli zdąży całkowicie wyleczyć uraz) są świetnie wyszkoleni technicznie i doskonale radzą sobie w powietrzu, co może być kluczowe, biorąc pod uwagę kulejącą obronę „The Reds”. Kibice „The Toffes” oczekują również dobrego występu od Bainesa, Colemana i Rodwella. W ekipie gości najważniejszą postacią będzie atak z Suarezem i Carrolem na czele. Ze skrzydła swoimi pięknymi dośrodkowaniami zagrożenie stwarzać będzie Downing. Być może po raz pierwszy po kontuzji od pierwszej minuty zagra Gerrard. Mimo wyrównanych sił faworytem tego spotkania będzie Everton. Za „The Toffes” przemawia przede wszystkim atut własnego boiska. Zwiastując zwycięzcę, należy również uwzględnić dziurawą formację defensywną Liverpoolu z kontuzjowanymi Aggerem i Johnsonem.

O godzinie 16:00 rozpocznie się pięć kolejnych spotkań. Na Villa Park przyjadą piłkarze Roberto Martineza. Graczy Wigan Athletic czeka kolejny poważny sprawdzian. Po przegranych trzech ostatnich spotkaniach z Tottenhamem (1:2), Evertonem (1:3) i Manchesterem City (0:3) przyszedł czas na kolejną z czerech drużyn, która jeszcze w tym sezonie nie zaznała porażki. Aston Villa zajmuje 8. lokatę i prawie wszystkie ze swoich sześciu spotkań remisowała. Podopiecznym McLeisha udało się wygrać jak na razie tylko z Blackburn. W sobotę będą mieli niepowtarzalną okazję, aby powiększyć swój dorobek. Przeciwnik na Villa Park jest słaby i nie wygrał w tym sezonie ani jednego spotkania na wyjeździe. O tej samej porze na Stadium of Light Sunderland podejmie West Bromwich Albion. Ekipa Steve’a Bruce’a zaczęła sezon w wyjątkowo kiepskim stylu, lecz w sobotnim meczu to właśnie „Czarne Koty” będą uważane za faworytów. Ostatni pojedynek przed własną publicznością wygrali przekonująco, strzelając cztery gole Stoke City.












