Był taki okres, że grali bardzo ładnie, ale gra ta nie przynosiła im punktów. Niedługo potem zmienili swoje przyzwyczajenia i zaczęli grać bardziej zachowawczo i znacznie poprawili skuteczność. Zimą prawdopodobnie ostro harowali, by połączyć ładny styl z umiejętnością gromadzenia punktów. O kim mowa? O obecnym beniaminku – Rakowie Częstochowa. Natomiast trzeba też wspomnieć, że pech nadal prześladuje częstochowian…
Pierwsze starcie na wiosnę nie było dla Rakowa zbyt udane, ale prawda jest taka, że wynik 0:3 może nieco mylić. Rakowianie przez większą część meczu nie odstawali lechitom, a i mieli okazję parę razy im zagrozić. O tym, że Raków jest naprawdę mocną ekipą, przekonali się tydzień później obecni wicemistrzowie Polski. Legia przyjechała do Bełchatowa rozpędzona po zwycięstwie nad beniaminkiem z Łodzi, ale z beniaminkiem spod Jasnej Góry już tak łatwo nie miała. Zachwytów nad częstochowską drużyną po remisie 2:2 nie było końca, ale z drugiej strony trudno było rakowian nie pochwalić.
Wielu ekspertów po meczu z Legią jasno deklarowało, że częstochowianie mogą być mocnym kandydatem do walki o mistrzowską ósemkę. A jeśli beniaminek pragnie o nią walczyć, to zdecydowanie powinien wygrywać mecze jak ten dzisiejszy. Bowiem częstochowianie zawitali dziś do Gdyni, gdzie miejscowa Arka punktuje na swoim obiekcie najsłabiej z całej ligi. Nie było więc mowy o potknięciu się przeciwko gdynianom. Niestety dla sympatyków Rakowa – ekstraklasa jest niebywale nieprzewidywalna!
Bardzo ładny futbol
Już od samego początku częstochowianie ostro nacierali na defensywę Arki Gdynia. Co najważniejsze – robili to, prezentując całkiem miły dla oka futbol. Dokładnie tak jak to podopieczni Marka Papszuna mieli w zwyczaju od początku sezonu. No, może z małymi przerwami na konieczne punktowanie – patrz mecz ze Śląskiem Wrocław lub z Wisłą Kraków.
Jednakże do tej pory bardzo ładny futbol w wykonaniu Rakowa – jak już wspomniano – nie zawsze przynosił korzyści w postaci regularnej zdobyczy punktowej. Natomiast dzisiaj mieliśmy okazję oglądać naprawdę bardzo ładną grę w wykonaniu piłkarzy spod Jasnej Góry, z którą zdecydowanie nie radzili sobie gospodarze. Arkowcy przez dłuższą część pierwszej połowy nie potrafili wyjść z własnej połowy, a częstochowianie na spokojnie kontrolowali wydarzenia na boisku.











