Do momentu kapitalnego widowiska z udziałem Śląska Wrocław i Zagłębia Lubin (21 września) argument wrocławskiego obozu pt. „nie przegrywamy” był jak najbardziej słuszny. Wówczas bowiem wrocławianie dysponowali czołową lokatą w tabeli oraz świetnym bilansem (4/5/0), tylko że… Minął kolejny miesiąc i Śląsk Wrocław wciąż boryka się z zaciętym spustem. Co więcej, w międzyczasie zaliczył dwie porażki, więc stracił swoją najważniejszą kartę przetargową.
Od dwóch miesięcy Śląsk Wrocław jawi się jako drużyna, która nie potrafi postawić kropki nad „i”. Najpierw remis za remisem, później pierwsze niepowodzenie z Widzewem Łódź w Pucharze Polski, a następnie ligowe potknięcie z Koroną Kielce. Optymizm, który jeszcze kilka tygodni temu panował w kuluarach wrocławskiego stadionu, przygasał z meczu na mecz. Atmosfera niemożności odniesienia zwycięstwa zaczęła dawać się we znaki i…

… Dzisiaj już nikt nie zwraca uwagi na fakt, że WKS poniósł najmniej porażek w ekstraklasie. Nie, dzisiaj każdy kibic wrocławian czeka na odwrócenie tej nie najlepszej passy z dużą niecierpliwością. Na domiar złego śmiało można stwierdzić, że Śląsk Wrocław stał się ofiarą własnych sukcesów na starcie rozgrywek. Niepokonany, wygrywający z lepszymi od siebie, notujący takie wyniki jak nigdy. Ktoś mógłby powiedzieć „wyniki ponad stan!”. Cóż, los bywa okrutnie niesprawiedliwy.
Chcemy utrzymać miejsce w górnej ósemce. Mieliśmy dobry początek sezonu, ale we wrześniu przestaliśmy zwyciężać i pojawiły się remisy.Vitezslav Lavicka
Niepokojąca tendencja – pierwszy cios stał się tym ostatnim
Gdy prześledzimy ostatnie poczynania podopiecznych Vitezslava Lavicki, zauważymy pewną zależność. Otóż w meczach, które zakończyły się bramkowym remisem (dwa były bezbramkowe – Legia, Górnik), pierwszego gola zawsze strzelał Śląsk Wrocław. Ale co najważniejsze, nie potrafił utrzymać pozytywnego rezultatu. Zadawał cios, chował się za gardą i koniec końców sam otrzymywał cios, ale już bez udanej kontrofensywy. Voila, oto przepis na podział punktów, który z perspektywy wrocławian jest ich stratą.

Tym sposobem klub ze stolicy Dolnego Śląska stracił już 6-8 punktów (osiem, jeśli liczymy starcie z Zagłębiem Lubin). Chyba nie trzeba mówić, gdzie znajdowałby się teraz WKS, gdyby na jego koncie widniało o tyle „oczek” więcej? Na pozycji lidera. I oczywiście rozgrzebywanie spotkań z przeszłości nie ma najmniejszego sensu, jednak warto mieć świadomość, że na przestrzeni trwającego sezonu Śląsk Wrocław zatracił umiejętność przezwyciężania rywala. Umiejętność, która pozwoliła wygrać choćby z Piastem, Lechem i Cracovią.













