Polski futbol od wielu lat cierpi na niedobór epigonów wielkiego Kazimierza Deyny. Rodzimy system szkoleniowy nie wychowuje klasowych rozgrywających, koncentrując się głównie na graczach występujących na pozycji numer 6 i 8. W trakcie kilku ostatnich sezonów wydawało się, że właściwie jedyną „dychą” z prawdziwego zdarzenia jest obecnie Piotr Zieliński. Czy jednak na pewno piłkarz SSC Napoli może być traktowany jako ten, który gra tuż za plecami napastnika?
O ileż łatwiej było nam wszystkim przypisać Piotrowi Zielińskiemu konkretną pozycję na murawie, gdy szkoleniowcem Partenopei był Maurizio Sarri! Charyzmatyczny neapolitańczyk od zawsze słynął z awersji do jakichkolwiek zmian taktycznych, dzięki czemu po obejrzeniu kilku spotkań miało się pełną wiedzę na temat tego, w jakim sektorze boiska operują konkretni piłkarze. Po przejęciu drużyny ze stolicy Kampanii przez Carlo Ancelottiego sytuacja nieco się skomplikowała. Były trener między innymi Bayernu Monachium czy Realu Madryt jest bowiem całkowitą antytezą Sarriego. Carletto to taktyczny geniusz, który formację dopasowuje do rywala, z którym akurat przychodzi mu się zmierzyć. Zmienia więc ustawienia wyjściowe, zawodników, a także wytyczne dla swoich podopiecznych.
„Prawdziwe Napoli po 7-8 meczach”
Za kadencji Sarriego Azzuri grali zjawiskowo, prezentowali styl, którym zachwycała się cała piłkarska Europa. Po zakończeniu sezonu 2017/2018 Aurelio De Laurentis zdecydował się jednak na dokonanie zmiany na stanowisku trenera. Podziękował za współpracę sympatycznemu Maurizio, w kierunku którego wysuwano właściwie tylko jeden (ale jakże znaczący) zarzut – „zero tituli”. Tytuły, których tak domaga się fanatyczna publiczność w Neapolu, miał zapewnić Carlo Ancelotti, wracający po długiej tułaczce do ojczyzny.
59-letni szkoleniowiec ochoczo zabrał się do pracy, ciesząc się jednocześnie pięknym widokiem na morze ze swojego apartamentu, którego nie doświadczył nigdy wcześniej w trakcie swojej kariery. Dla nikogo nie było tajemnicą, że Ancelotti będzie potrzebował co najmniej kilku tygodni, aby zmienić sposób myślenia swojej drużyny o futbolu. Sarrismo wbiło się bowiem zawodnikom Napoli tak głęboko w podświadomość, że w pierwszych kolejkach kampanii 2018/19 niektóre ich akcje były wręcz kopią schematów nakreślonych przez poprzedniego opiekuna. Zdawał sobie sprawę z tego również Aurelio De Laurentis, który na łamach włoskich gazet zapewniał, że daje Ancelettiemu czas, po czym dodawał, że Napoli w wersji 2.0 powinno wykształcić się po mniej więcej 7-8 spotkaniach.
Quagliarella natchnął Carletto
Od początku sezonu Piotr Zieliński był ważnym graczem w talii Ancelottiego. Zaliczył 85 minut z Lazio, następnie 72 z Milanem oraz pełne spotkanie przeciwko Sampdorii. Wszystkie trzy rzeczone potyczki Napoli rozpoczynało w ustawieniu 4-3-3, znanym jeszcze z czasów Sarriego. Polak ustawiony był obok Allana, pełniąc rolę najbardziej ofensywnego z trójki pomocników, którą dopełniał Marek Hamsik bądź Amadou Diawara. W poczynaniach drużyny spod Wezuwiusza widać było wyraźny podział obowiązków: Gwinejczyk bądź Słowak zapewniali wsparcie dla stoperów, Brazylijczyk (nazywany przez kibiców Pitbullem) harował na całej długości i szerokości boiska, natomiast Zieliński miał za zadanie jak najczęściej podłączać się do ataków swojej drużyny, samemu je wielokrotnie finalizując. Dzięki tak skonstruowanej taktyce zawodnik z Ząbkowic Śląskich zdołał wpisać się dwukrotnie na listę strzelców w starciu z AC Milan w 2. kolejce.











