Kilka dni temu media obiegła szokująca informacja o powrocie Świderskiego do PKO BP Ekstraklasy. Widzew zapłacił promocyjną kwotę Panathinaikosowi w wysokości miliona euro. W całym środowisku kibicowskim zawrzało na wieść o powrocie reprezentanta Polski do kraju. Ale czy to na pewno dobry ruch?
Po ostatnich doniesieniach emocje lekko opadły, dzięki czemu można lepiej się przyjrzeć jednemu z największych ruchów na rynku od lat. Polak jest uznawany za czołową postać wśród napastników reprezentacji. W kadrze ma już 51 występów, 14 bramek i 3 asysty, a dodatkowo udział w trzech dużych turniejach. Dwukrotnie wystąpił na mistrzostwach Europy (2020 i 2024), a także zaliczył 45 minut w pamiętnym spotkaniu mundialowym przeciwko Argentynie.
Przebieg kariery za granicą
Wychowanek Jagiellonii Białystok swoją karierę za granicą rozpoczynał w PAOK-u. Tam spędził aż trzy lata, w których w 134 spotkaniach zdobył 35 bramek i zaliczył 14 asyst. Swoimi występami wypracował transfer do MLS, a dokładniej zasilił barwy Charlotte FC.
Później przyszło zimowe wypożyczenie do Serie A. W koszulce Hellasu Werony miał problemy z aklimatyzacją i Włosi nie zdecydowali się na wykup. Po powrocie do Stanów można było się spodziewać, że Karol na długo nie pozostanie w strukturach ligi amerykańskiej.
Na transfer zdecydował się Panathinaikos. Reprezentant Polski zdecydował się na powrót do ligi greckiej, w której był już znaną i lubianą postacią. Po odpadnięciu w 1/8 finału Ligi Konferencji z Fiorentiną i przegranej walce o mistrzostwo z Olympiakosem Świderskiego czekał trudny sezon. Pocieszeniem była późniejsza gwarancja gry w Lidze Europy, dzięki czemu nadchodzące rozgrywki zapowiadały się ciekawie.











