Gdy z europejskimi pucharami żegnała się Jagiellonia Białystok, wydawało się, że czeka nas kolejny sezon pełen kompromitacji. Nastroje poprawiły jednak mecze Wisły i Śląska. Dla wielu osób nie oznacza to jednak, że poziom polskiej piłki uległ poprawie. Popatrzmy jednak na nasz futbol z nieco innej strony.
Polska mentalność

Jak wiadomo nie od dziś, Polacy bardzo lubią narzekać. Znane jest powiedzenie „cudze chwalicie, swojego nie znacie”. Odnosi się ono nie tylko do walorów turystycznych czy kulturowych naszego kraju. Jeśli chodzi o tematykę sportową, to spójrzmy chociażby na przygotowania do Euro. Wielu Polaków uważa, że turniej ten będzie całkowitą kompromitacją, że nic w tym kraju się nie zmienia, nie widać autostrad, stadiony niedokończone, lotniska również. Gdy jednak posłuchamy opinii rodaków, którzy przyjeżdżają z obczyzny, to możemy pomyśleć, że mówią o zupełnie innym kraju. Zachwalają zmiany, jakie zachodzą w Polsce, podkreślają w jak szybkim tempie kraj się rozwija.
Nie taka Jagiellonia straszna jak ją malują
Podobnie, choć może w nieco mniejszym stopniu, jest z polską piłką. Ktoś może powiedzieć, co ten człowiek pisze?!. Tak, wiem, zaraz pojawią się wpisy, jak Irtysz Pawłodar czy Levadia Tallin. Na początku skupmy się jednak na grze naszych drużyn. Od kilku sezonów w europejskich pucharach polskie ekipy grały jakby bały się przejść do następnej rundy. Zachowawczo, mało ciekawie i przede wszystkim zupełnie nieefektywnie, to główne przyczyny, dla których bardzo szybko żegnały się z europejskimi rozgrywkami. Wprawdzie Jagiellonia odpadła już w I rundzie eliminacji do Ligi Europejskiej, co należy uznać za kompromitację, ale w jej grze można dostrzec wiele plusów. Oczywiście teraz możemy już tylko gdybać, ale nie da się zaprzeczyć, że gdyby w dwumeczu „Jaga” wygrała z Kazachami chociażby 6:2, to nikt nie byłby zaskoczony. Podopieczni Michała Probierza szczególnie w pierwszym spotkaniu zagrali bardzo fajną piłkę, stwarzając raz po raz zagrożenie pod bramką rywali. W rewanżu białostoczanie nie byli już tak wyraźnie przeważającą stroną, ale również stworzyli sobie kilka sytuacji do zdobycia gola. Winę można zrzucić więc na skuteczność, która woła o pomstę do nieba.
Międzynarodowa Wisła Holendra













