Pierwsza kolejka rundy wiosennej za nami. Jedynym klubem z czołówki, który nie wygrał swojego meczu, jest Lech Poznań. Nie można mieć jednak pretensji do Joao Amarala. Portugalczyk po raz kolejny pokazał wielką klasę i nieprzeciętne umiejętności.
Runda jesienna była w jego wykonaniu bardzo dobra. Spotkanie z Cracovią pokazało, że pomocnik nie zamierza się zatrzymywać. Dopóki znajdował się on na boisku, kibice Lecha o wynik końcowy mogli być spokojni. Prawdopodobnie momentem przełomowym w rywalizacji z „Pasami” było zejście 30-latka z murawy. Jego rola w zespole jest nie do przecenienia.
Z Żurawiem nie po drodze
Można zaryzykować stwierdzenie, że gdyby trenerem Lecha nadal był Dariusz Żuraw, to nie dane byłoby nam podziwiać w ekstraklasie Amarala. Między zawodnikiem a selekcjonerem coś ewidentnie nie grało. Były szkoleniowiec Lecha rozpoczął pracę w marcu 2019 roku. Do końca sezonu pozostało wówczas dziesięć kolejek, natomiast Amaral zagrał wtedy w zaledwie trzech spotkaniach.
Runda jesienna rozgrywek 2019/2020 to 838 rozegranych minut na 1800 możliwych. Trudno stwierdzić, czy Portugalczyk był dla Żurawia zawodnikiem pierwszego składu, czy też piłkarzem do rotacji. Zdobył w tym czasie trzy gole i zaliczył cztery asysty. Skrzydłowy poprosił o zgodę na wypożyczenie, tłumacząc to w ten sposób na oficjalnej stronie klubu:
– Mam kłopoty osobiste związane z moją rodziną. Ponadto moja narzeczona jest w ciąży i w kwietniu będzie rodzić. Jest to dla mnie trudna sytuacja, bo nie potrafię utrzymać koncentracji, skupić się na grze, dawać z siebie wszystkiego dla klubu. A tego przecież chcę. Mam nadzieję, że wszyscy zrozumieją, że muszę podjąć tę decyzję. Nie jest ona łatwa, jednak myślę, że w tym momencie jest najlepsza dla mnie, a także dla klubu. Nie jest to dobra sytuacja, gdy ma się zawodnika, który daje z siebie tylko 50 procent tego, co mógłby dać. Mam nadzieję, że wszyscy zrozumieją, jak trudna jest dla mnie ta sytuacja i że czuję smutek. W tym momencie nie jestem skoncentrowany i bardzo mi trudno sobie z tym poradzić.
Wypożyczenie doszło do skutku i Amaral trafił do Pacos Ferreira. Ligi portugalskiej jednak nie podbił i po półtora roku wrócił do stolicy Wielkopolski. W międzyczasie udzielił wywiadu portugalskiemu dziennikowi „A Bola”, z którego wynikało, że powody jego odejścia mogły być jednak nieco inne:
– Miałem dobry sezon w Lechu, ale pod koniec przyszedł trener z zespołu rezerw. Z jakiegoś powodu mi nie ufał i nie podobała mu się moja gra. Nie byłem nawet opcją. Chciałem mieć radość z gry. Trener mi to odebrał.
Kluczowa postać dla Skorży
Maciej Skorża został trenerem Lecha 12 kwietnia 2021 roku. Od obecnego sezonu ma do swojej dyspozycji również portugalskiego skrzydłowego. Ich współpraca przynosi zespołowi bardzo wymierne efekty. Lech jest na pierwszym miejscu w ligowej tabeli, a 30-latek ma w swoim dorobku 22 mecze, dziesięć bramek oraz sześć asyst we wszystkich rozgrywkach. Jest liderem klasyfikacji strzelców ekstraklasy, choć nie gra na pozycji napastnika.












