Ledwo co opadły emocje po 1/8 finału Ligi Mistrzów, a już ten najbardziej prestiżowy klubowy turniej piłkarski w Europie wchodzi w kolejną fazę. Do ćwierćfinałów awansowali sami najlepsi. Do rywalizacji we wtorek przystąpią pierwsze cztery drużyny.

Od jakiegoś czasu podczas losowania tej rundy nie rozstawia się drużyn, tylko wszystkie wrzuca do jednego koszyka. W ten sposób możliwe są już na tym etapie konfrontacje zespołów z tego samego kraju, a nawet z tego samego miasta. Taka sytuacja będzie miała miejsce w pierwszej z zaplanowanych na wtorek potyczek. Zmierzą się w niej jedne z najlepszych obecnie drużyn francuskich: Olympique Lyon i Girondins Bordeaux. Choć pierwsze starcie odbędzie się na Stade Gerland, za faworytów należy uznać podopiecznych Laurenta Blanca. Aktualni mistrzowie Francji w obecnym sezonie prezentują się bardzo dobrze. Pomimo rozegrania dwóch meczów mniej od reszty stawki, są liderami Ligue 1 i pewnie zmierzają po drugi z rzędu tytuł najlepszej drużyny nad Sekwaną i Loarą.

Forma „Olimpijczyków” natomiast się załamała. Po siedmiu z rzędu czempionatach notują oni słabszy okres i trudno będzie im się po raz kolejny zakwalifikować do tych elitarnych rozgrywek. W przeciwieństwie do swoich wtorkowych przeciwników, piłkarze z Lyonu mogą już pochwalić się sporym osiągnięciem. Za takie z pewnością należy uznać wyeliminowanie w poprzedniej rundzie nafaszerowanego gwiazdami światowego formatu Realu Madryt. Niemniej jednak w związku z tym będzie na nich ciążyła presja wyeliminowania rywala teoretycznie o wiele słabszego od „Królewskich”. Wynik tego starcia pozostaje sprawą otwartą.
Zdecydowanie więcej emocji dostarczy konfrontacja w Monachium. W stolicy Bawarii na Allianz Arena spotkają się bohaterowie jednego z najbardziej nieprzewidywalnych finałów Champions League w historii tego turnieju – Bayern Monachium i Manchester United. Obie drużyny w swoich zmaganiach krajowych spisują się znakomicie. Za faworytów tej potyczki jednak należy uznać podopiecznych sir Aleksa Fergusona. „Czerwone Diabły” od dłuższego czasu grają na swoim niezmiennym dobrym poziomie i są na najlepszej drodze, by triumfatorem swojej ligi zostać już czwarty raz z rzędu. O ich sile dobitnie również świadczy to, że w dwóch ostatnich edycjach najbardziej prestiżowych rozgrywek klubowych w Europie docierali do finałów, pokonując Chelsea i ulegając Barcelonie. Bayernowi natomiast bardzo daleko do ekipy, która uległa w 1999 roku przeciwnikom z Old Trafford lub dwa lata później w karnych uporała się z Valencią. Zespół Louisa van Gaala nie dysponuje aż tak wielką siłą rażenia i raczej w tej konfrontacji skazany jest na porażkę. Szanse na awans do kolejnej fazy oczywiście są, lecz zdecydowanie wyżej stoją akcję Manchesteru i to ten team powinniśmy zobaczyć w półfinale.










