4. kolejka Ligi Mistrzów zbliża się wielkimi krokami. 5 i 6 listopada czekają nas pierwsze rewanżowe spotkania fazy grupowej. Oczy polskich kibiców tym razem zwrócone będą w szczególności na Signal Iduna Park, gdzie Borussia Dortmund zmierzy się z Arsenalem Londyn. Na to starcie przyjdzie nam poczekać do środy, a już teraz zapraszamy Was na spotkania wtorkowe, w których emocje będą niewiele mniejsze.
Piłkarscy kibice mają w czym przebierać. Osiem meczów o jednej porze może przyprawić o zawrót głowy, jednak spróbujemy Wam pomóc w wyborze najciekawszych starć. Na pierwszy ogień idzie istny klasyk, który na półwyspach Iberyjskim i Apenińskim obchodzony jest szczególnie. Mowa oczywiście o starciu Juventusu Turyn z Realem Madryt. „Stara Dama” po jedenastu meczach znajduje się na trzecim miejscu w tabeli Serie A i realnie liczy się w walce o mistrzowskie trofeum. Historia zna jednak wiele przypadków, kiedy to drużyna znakomicie grająca na krajowym podwórku nie była w stanie udźwignąć presji i nie wytrzymywała kondycyjnie na arenie międzynarodowej. Czy podobnie może być w przypadku ekipy z Juventus Stadium?

Zdaniem Piotra Brodowskiego, współpracownika serwisu iGol.pl, scenariusz ten jest mało prawdopodobny: – Drużyna „Starej Damy” ma dosyć szeroką kadrę, a jej zawodnicy są na tyle doświadczeni, że nie powinno wkraść się zmęczenie spowodowane meczami co trzy dni. Za Juventusem przemawiać będą własny obiekt i kibice – mówi redaktor działu ligi włoskiej.
W głowach piłkarzy wciąż może pozostawać bolesna porażka 1:2. Bolesna nie z powodu jej rozmiarów, ale stylu, w którym została „osiągnięta”. Nieszczęśliwy początek, kontrowersyjny karny, dyskusyjna czerwona kartka dla Chielliniego. To wszystko zdecydowanie odbiło się na podopiecznych Antonio Conte. Szkoleniowiec miał dwa tygodnie na zmianę nastawienia w drużynie. W zupełnie odmiennych nastrojach spotkanie na Santiago Bernabeu kończyli Ronaldo i spółka. Portugalczyk strzelił dwie bramki i w dobrych nastrojach ruszył na Gran Derbi. Derby Europy zostały przez „Królewskich” przegrane, a po słabym meczu z Rayo kibice nie są zadowoleni i oczekują pewnego zwycięstwa nad Włochami.
O dobry wynik nie będzie jednak łatwo. W zespole „Galaktycznych” nieobecny będzie jedynie Fabio Coentrao. Nijak to się ma do problemów „Starej Damy”. Antonio Conte nie skorzysta z usług Pepe, Vucinicia, Lichtsteinera i Chielliniego. To jednak nie nieobecni, a ci, którzy wybiegną na boisko, będą mieli najwięcej do powiedzenia. Krótko mówiąc, wszystko zależy od dyspozycji Cristiano Ronaldo. Na nim opiera się tak naprawdę cała gra. Świadczy o tym chociażby liczba goli zdobytych w tym sezonie w fazie grupowej Champions League. „Krisowi” brakuje jeszcze jednej bramki, by wyrównać rekord wpisań na listę strzelców na tym etapie rozgrywek. Do tej pory najwięcej (osiem) strzelili van Nisterlooy, Crespo i Inzaghi. CR jest zatem blisko pobicia rekordu i przejścia do historii. Czy uda mu się ta sztuka już we wtorek?












