4. kolejka Ligi Mistrzów zbliża się wielkimi krokami. 5 i 6 listopada czekają nas pierwsze rewanżowe spotkania fazy grupowej. Oczy polskich kibiców tym razem zwrócone będą w szczególności na Signal Iduna Park, gdzie Borussia Dortmund zmierzy się z Arsenalem Londyn. Na to starcie przyjdzie nam poczekać do środy, a już teraz zapraszamy Was na spotkania wtorkowe, w których emocje będą niewiele mniejsze.
Piłkarscy kibice mają w czym przebierać. Osiem meczów o jednej porze może przyprawić o zawrót głowy, jednak spróbujemy Wam pomóc w wyborze najciekawszych starć. Na pierwszy ogień idzie istny klasyk, który na półwyspach Iberyjskim i Apenińskim obchodzony jest szczególnie. Mowa oczywiście o starciu Juventusu Turyn z Realem Madryt. „Stara Dama” po jedenastu meczach znajduje się na trzecim miejscu w tabeli Serie A i realnie liczy się w walce o mistrzowskie trofeum. Historia zna jednak wiele przypadków, kiedy to drużyna znakomicie grająca na krajowym podwórku nie była w stanie udźwignąć presji i nie wytrzymywała kondycyjnie na arenie międzynarodowej. Czy podobnie może być w przypadku ekipy z Juventus Stadium?
Czy Ronaldo pobije rekord już w meczu z Juventusem? (fot. Marca.com)
Zdaniem Piotra Brodowskiego, współpracownika serwisu iGol.pl, scenariusz ten jest mało prawdopodobny: – Drużyna „Starej Damy” ma dosyć szeroką kadrę, a jej zawodnicy są na tyle doświadczeni, że nie powinno wkraść się zmęczenie spowodowane meczami co trzy dni. Za Juventusem przemawiać będą własny obiekt i kibice – mówi redaktor działu ligi włoskiej.
W głowach piłkarzy wciąż może pozostawać bolesna porażka 1:2. Bolesna nie z powodu jej rozmiarów, ale stylu, w którym została „osiągnięta”. Nieszczęśliwy początek, kontrowersyjny karny, dyskusyjna czerwona kartka dla Chielliniego. To wszystko zdecydowanie odbiło się na podopiecznych Antonio Conte. Szkoleniowiec miał dwa tygodnie na zmianę nastawienia w drużynie. W zupełnie odmiennych nastrojach spotkanie na Santiago Bernabeu kończyli Ronaldo i spółka. Portugalczyk strzelił dwie bramki i w dobrych nastrojach ruszył na Gran Derbi. Derby Europy zostały przez „Królewskich” przegrane, a po słabym meczu z Rayo kibice nie są zadowoleni i oczekują pewnego zwycięstwa nad Włochami.
O dobry wynik nie będzie jednak łatwo. W zespole „Galaktycznych” nieobecny będzie jedynie Fabio Coentrao. Nijak to się ma do problemów „Starej Damy”. Antonio Conte nie skorzysta z usług Pepe, Vucinicia, Lichtsteinera i Chielliniego. To jednak nie nieobecni, a ci, którzy wybiegną na boisko, będą mieli najwięcej do powiedzenia. Krótko mówiąc, wszystko zależy od dyspozycji Cristiano Ronaldo. Na nim opiera się tak naprawdę cała gra. Świadczy o tym chociażby liczba goli zdobytych w tym sezonie w fazie grupowej Champions League. „Krisowi” brakuje jeszcze jednej bramki, by wyrównać rekord wpisań na listę strzelców na tym etapie rozgrywek. Do tej pory najwięcej (osiem) strzelili van Nisterlooy, Crespo i Inzaghi. CR jest zatem blisko pobicia rekordu i przejścia do historii. Czy uda mu się ta sztuka już we wtorek?
Drugą propozycją spędzenia wtorkowego wieczora jest obejrzenie spotkania między Realem, tym razem Sociedad, a Manchesterem United. „Czerwone Diabły” nie zaliczą początku sezonu do udanych. Kibice chcieliby jak najszybciej zapomnieć o kompromitujących porażkach. Z pewnością zadowoliłby ich sukces na arenie międzynarodowej. Kto wie? Może wystarczy czwarty triumf w elitarnych europejskich rozgrywkach? Żeby jednak przybliżyć się do tego celu, podopieczni Davida Moyesa muszą wyjść z grupy, co wiąże się ze zwycięstwem w m.in. wtorkowym starciu.
Carlos Vela nie zagra przeciwko Manchesterowi (fot. Marca.com)
Hiszpanie nie powinni być zbyt wymagającym rywalem. Sam awans do LM był traktowany w ramach sporej niespodzianki, a zwycięstwo nad tak renomowanym przeciwnikiem byłoby traktowane jako sensacja. Wyspiarze pamiętać muszą, że i tak nie mogą zlekceważyć podopiecznych Jagoba Arrasate. Ci bowiem są w stanie najpierw zremisować z przeciętnym Realem Valladolid, a następnie rozgromić stojącą na podobnym poziomie piłkarskim Osasunę Pampeluna. Sytuacja kadrowa Iberyjczyków nie wygląda najlepiej.
W porównaniu z naszpikowaną gwiazdami drużyną Manchesteru próżno szukać gwiazd w zespole „Erreala”. Ponadto wielu zawodników jest obecnie niedyspozycyjnych. Najbardziej bolał będzie brak Carlosa Veli. Za kartki pauzować będzie również Bergara, a na boisko nie wybiegną poza tym takie tuzy, jak: Estrada, Ifran czy Granero. Po stronie Brytyjczyków lista kontuzjowanych jest podobnej długości i figuruje na niej siedem nazwisk. Które z nich wyróżnia się najbardziej? Zdecydowanie Jonny Evans, który z wszystkich nieobecnych dostawał najwyższe noty. David Moyes nie skorzysta także z Darrena Fletchera, Rafaela, Patrica Evry, Toma Cleverleya, Danny’ego Welbecka i Michaela Carricka.
Pamiętajmy, że „Biało-niebiescy” nie sprawują się w LM zbyt dobrze. W fazie grupowej nie zdobyli jeszcze nawet punktu, a ich szanse na przejście dalej są znikome. Przed zbytnim huraoptymizmem przestrzega jednak sam szkoleniowiec klubu z Old Trafford: – Nic nie jest pewnikiem. Mamy wiele szacunku dla Sociedad. Jeśli zagramy we wtorek dobrze, to będziemy mieli na koncie dziesięć punktów – zapewnia Szkot. Miejmy nadzieję, że dobrze zaprezentują się obie drużyny, a widowisko na Estadio Anoeta przyprawi o zachwyt nawet największych sceptyków brytyjskiego i hiszpańskiego futbolu.
Na sam koniec chcielibyśmy Wam zaproponować hit 4. kolejki w grupie A, w której o awans walczyć będą Bayer Leverkusen i Szachtar Donieck. Ukraińcy byli wielką rewelacją poprzedniego sezonu, a z Champions League zostali wyeliminowani przez Lewandowskiego i jego kolegów z Dortmundu – późniejszych finalistów turnieju. „Górnicy” przyzwoicie radzą sobie na krajowym podwórku. Po czternastu kolejkach Premier Ligi zajmują ostatnie miejsce na podium, tracąc do liderującej dwójki Metalist – Dnipro dwa oczka. Również „Aptekarze” znajdują się w czołówce swojej ligi. Bayer jako jedyny klub utrzymuje tempo narzucane przez Bayern i Borussię, starając się dotrzymać im kroku. Za nimi jednak bolesna wpadka. Porażka z Eintrachtem Brunszwik przyszła w najgorszym możliwym momencie – tuż przed meczem w LM. – Kluczowi piłkarze (Sam, Son, Kiessling) większość meczu przesiedzieli na ławce, aby w pełni sił zagrać przeciwko Szachtarowi. Jeśli ukraiński zespół przegra, praktycznie straci szanse na awans. Dla Bayeru to szansa, by nie skupiać się na meczu z Manchesterem United i czasowo wszystkie siły rzucić na Bundesligę – mówi szef działu Bundesligi, Artur Dylewski.
Ałan Dzagojew, Rosja (fot. skysports.com)
Obie drużyny prezentują ciekawy futbol, co wiąże się z tym, że na pewno nie będziemy się nudzić. O to, że nie zabraknie bramek, również nie musimy się martwić. W ostatnich ośmiu z dziewięciu meczów Leverkusen padało więcej niż 2,5 bramki. Kto jednak przechyli szalę zwycięstwa na swoją stronę? Niżsi, młodsi i zwrotniejsi Brazylijczycy z Doniecka czy starsi, wyżsi i bardziej doświadczeni zawodnicy z Niemiec? Naprzeciwko siebie staną dwie, znajdujące się w cieniu jedynie nielicznych, gwiazdy swoich lig. Stefan Kiessling i Luiz Adriano.
26-latek rodem z Kraju Kawy zawodzi zdecydowanie bardziej od „Aptekarza”. Reprezentant „Canarinhos” nie trafił jeszcze do siatki w tej edycji Ligi Mistrzów i nie zanosi się na to, by coś się w tej kwestii miało zmienić. Nieco inaczej radzi sobie 190-centymetrowy snajper urodzony za naszą zachodnią granicą. Kiessling wpisywał się na listę strzelców dwukrotnie, za każdym razem przeciwko… wtorkowemu rywalowi. 27-latek został wybrany na piłkarza meczu na BayArena. Nie zmienia to jednak faktu, że jego celownik wcześniej zdecydowanie zawodził. Czy coś zmieniło się przez te dwa tygodnie wolne od LM? W czym tkwi problem z brakiem skuteczności? Zdaniem szefa działu ligi niemieckiej wortalu iGol.pl sęk w tym, że Bayer nie może w LM grać tak odważnie jak w Bundeslidze, stąd też mniej okazji dla Kiesslinga. – Tam też nie ma dziurawych siatek – dodaje po chwili.
Szachtar Donieck smakuje niemieckiej piłki nie po raz pierwszy. W zeszłym sezonie mierzył się przecież z Borussią Dortmund, o której mówiliśmy przed chwilą. Piłkarze BVB mogą przekazać podopiecznym Samiego Hyypii kilka cennych historii z wyjazdu do Turcji. Kibice w tamtym kraju są bardzo przywiązani do klubowych barw i często nie są zbyt gościnni dla przyjezdnych. Piłkarze pojawiający się tam narzekają na fakt, że fani nie dają im zasnąć, hałasując pod hotelem. Czy będzie to czynnik, który wpłynie na wynik spotkania? Miejmy nadzieję, że wszystko rozstrzygnie się jedynie na boisku.
Co jeśli w żadnym z powyższych meczów nie znaleźliście czegoś specjalnego dla siebie? Spokojnie. We wtorkowym rozkładzie jazdy na pewno będzie coś, co zadowoli nawet najbardziej rygorystycznych kibiców, którzy wymagają czegoś więcej. O 20:45 rozpocznie się jeszcze pięć innych meczów. Wśród nich najciekawiej zapowiada się chyba starcie Manchester City – CSKA Moskwa. Podopieczni Leonida Slutsky’ego wygrali jedynie z Viktorią Pilzno i wciąż biją się z „Obywatelami” o prawo awansu do następnej rundy. Jeśli wciąż chcą pozostać w grze, to muszą mecz na Etihad Stadium zwyczajnie wygrać. W jakim stylu? To jest chyba najmniej ważne. O triumf będzie jednak trudno. Co prawda Manuel Pellegrini nie skorzysta z Vincenta Kompany’ego i Stevana Joveticia, ale większy ból głowy mają Rosjanie. Nie, nie od wielkich ilości spożytego alkoholu, a od nadmiaru kontuzji, które połączyły się z innymi karami. Na boisko w Manchesterze nie wybiegną Fernandes, Cauna, Elm i Dzagojew. UEFA postanowiła również ukarać stołeczny klub za rasistowskie okrzyki kierowane w stronę Yayi Toure i zamknąć sektor na stadionie Chimki. Wyrok dość bolesny, bo fani opuszczą spotkanie z Bayernem Monachium. Co jeszcze można obejrzeć? Poniżej prezentujemy wykaz wszystkich spotkań, które odbędą się 5 listopada.
Wtorkowy rozkład jazdy z 4. kolejką Champions League:
20:45 Olympiakos Pireus – Benfica Lizbona 20:45 Viktoria Pilzno – Bayern Monachium 20:45 Szachtar Donieck – Bayer Leverkusen 20:45 FC Kopenhaga – Galatasaray 20:45 Real Sociedad – Manchester United 20:45 Juventus Turyn – Real Madryt 20:45 Manchester City – CSKA Moskwa 20:45 PSG – Anderlecht Bruksela
Oprocz interesujacych meczy to okazja aby wygrac hajs
w Bukmachera
~
~Erni
Sprostowanie:Carlos Vela zagral od poczatku .P.S.moze
chodzilo ze nie da rady zagrac przeciwko Man City?
Dodaj komentarz
4. kolejka Ligi Mistrzów zbliża się wielkimi krokami. 5 i 6 listopada czekają nas pierwsze rewanżowe spotkania fazy grupowej. Oczy polskich kibiców tym razem zwrócone będą w szczególności na Signal Iduna Park, gdzie Borussia Dortmund zmierzy się z Arsenalem Londyn. Na to starcie przyjdzie nam poczekać do środy, a już teraz zapraszamy Was na spotkania wtorkowe, w których emocje będą niewiele mniejsze.
Piłkarscy kibice mają w czym przebierać. Osiem meczów o jednej porze może przyprawić o zawrót głowy, jednak spróbujemy Wam pomóc w wyborze najciekawszych starć. Na pierwszy ogień idzie istny klasyk, który na półwyspach Iberyjskim i Apenińskim obchodzony jest szczególnie. Mowa oczywiście o starciu Juventusu Turyn z Realem Madryt. „Stara Dama” po jedenastu meczach znajduje się na trzecim miejscu w tabeli Serie A i realnie liczy się w walce o mistrzowskie trofeum. Historia zna jednak wiele przypadków, kiedy to drużyna znakomicie grająca na krajowym podwórku nie była w stanie udźwignąć presji i nie wytrzymywała kondycyjnie na arenie międzynarodowej. Czy podobnie może być w przypadku ekipy z Juventus Stadium?
Czy Ronaldo pobije rekord już w meczu z Juventusem? (fot. Marca.com)
Zdaniem Piotra Brodowskiego, współpracownika serwisu iGol.pl, scenariusz ten jest mało prawdopodobny: – Drużyna „Starej Damy” ma dosyć szeroką kadrę, a jej zawodnicy są na tyle doświadczeni, że nie powinno wkraść się zmęczenie spowodowane meczami co trzy dni. Za Juventusem przemawiać będą własny obiekt i kibice – mówi redaktor działu ligi włoskiej.
W głowach piłkarzy wciąż może pozostawać bolesna porażka 1:2. Bolesna nie z powodu jej rozmiarów, ale stylu, w którym została „osiągnięta”. Nieszczęśliwy początek, kontrowersyjny karny, dyskusyjna czerwona kartka dla Chielliniego. To wszystko zdecydowanie odbiło się na podopiecznych Antonio Conte. Szkoleniowiec miał dwa tygodnie na zmianę nastawienia w drużynie. W zupełnie odmiennych nastrojach spotkanie na Santiago Bernabeu kończyli Ronaldo i spółka. Portugalczyk strzelił dwie bramki i w dobrych nastrojach ruszył na Gran Derbi. Derby Europy zostały przez „Królewskich” przegrane, a po słabym meczu z Rayo kibice nie są zadowoleni i oczekują pewnego zwycięstwa nad Włochami.
O dobry wynik nie będzie jednak łatwo. W zespole „Galaktycznych” nieobecny będzie jedynie Fabio Coentrao. Nijak to się ma do problemów „Starej Damy”. Antonio Conte nie skorzysta z usług Pepe, Vucinicia, Lichtsteinera i Chielliniego. To jednak nie nieobecni, a ci, którzy wybiegną na boisko, będą mieli najwięcej do powiedzenia. Krótko mówiąc, wszystko zależy od dyspozycji Cristiano Ronaldo. Na nim opiera się tak naprawdę cała gra. Świadczy o tym chociażby liczba goli zdobytych w tym sezonie w fazie grupowej Champions League. „Krisowi” brakuje jeszcze jednej bramki, by wyrównać rekord wpisań na listę strzelców na tym etapie rozgrywek. Do tej pory najwięcej (osiem) strzelili van Nisterlooy, Crespo i Inzaghi. CR jest zatem blisko pobicia rekordu i przejścia do historii. Czy uda mu się ta sztuka już we wtorek?
Drugą propozycją spędzenia wtorkowego wieczora jest obejrzenie spotkania między Realem, tym razem Sociedad, a Manchesterem United. „Czerwone Diabły” nie zaliczą początku sezonu do udanych. Kibice chcieliby jak najszybciej zapomnieć o kompromitujących porażkach. Z pewnością zadowoliłby ich sukces na arenie międzynarodowej. Kto wie? Może wystarczy czwarty triumf w elitarnych europejskich rozgrywkach? Żeby jednak przybliżyć się do tego celu, podopieczni Davida Moyesa muszą wyjść z grupy, co wiąże się ze zwycięstwem w m.in. wtorkowym starciu.
Carlos Vela nie zagra przeciwko Manchesterowi (fot. Marca.com)
Hiszpanie nie powinni być zbyt wymagającym rywalem. Sam awans do LM był traktowany w ramach sporej niespodzianki, a zwycięstwo nad tak renomowanym przeciwnikiem byłoby traktowane jako sensacja. Wyspiarze pamiętać muszą, że i tak nie mogą zlekceważyć podopiecznych Jagoba Arrasate. Ci bowiem są w stanie najpierw zremisować z przeciętnym Realem Valladolid, a następnie rozgromić stojącą na podobnym poziomie piłkarskim Osasunę Pampeluna. Sytuacja kadrowa Iberyjczyków nie wygląda najlepiej.
W porównaniu z naszpikowaną gwiazdami drużyną Manchesteru próżno szukać gwiazd w zespole „Erreala”. Ponadto wielu zawodników jest obecnie niedyspozycyjnych. Najbardziej bolał będzie brak Carlosa Veli. Za kartki pauzować będzie również Bergara, a na boisko nie wybiegną poza tym takie tuzy, jak: Estrada, Ifran czy Granero. Po stronie Brytyjczyków lista kontuzjowanych jest podobnej długości i figuruje na niej siedem nazwisk. Które z nich wyróżnia się najbardziej? Zdecydowanie Jonny Evans, który z wszystkich nieobecnych dostawał najwyższe noty. David Moyes nie skorzysta także z Darrena Fletchera, Rafaela, Patrica Evry, Toma Cleverleya, Danny’ego Welbecka i Michaela Carricka.
Pamiętajmy, że „Biało-niebiescy” nie sprawują się w LM zbyt dobrze. W fazie grupowej nie zdobyli jeszcze nawet punktu, a ich szanse na przejście dalej są znikome. Przed zbytnim huraoptymizmem przestrzega jednak sam szkoleniowiec klubu z Old Trafford: – Nic nie jest pewnikiem. Mamy wiele szacunku dla Sociedad. Jeśli zagramy we wtorek dobrze, to będziemy mieli na koncie dziesięć punktów – zapewnia Szkot. Miejmy nadzieję, że dobrze zaprezentują się obie drużyny, a widowisko na Estadio Anoeta przyprawi o zachwyt nawet największych sceptyków brytyjskiego i hiszpańskiego futbolu.
Na sam koniec chcielibyśmy Wam zaproponować hit 4. kolejki w grupie A, w której o awans walczyć będą Bayer Leverkusen i Szachtar Donieck. Ukraińcy byli wielką rewelacją poprzedniego sezonu, a z Champions League zostali wyeliminowani przez Lewandowskiego i jego kolegów z Dortmundu – późniejszych finalistów turnieju. „Górnicy” przyzwoicie radzą sobie na krajowym podwórku. Po czternastu kolejkach Premier Ligi zajmują ostatnie miejsce na podium, tracąc do liderującej dwójki Metalist – Dnipro dwa oczka. Również „Aptekarze” znajdują się w czołówce swojej ligi. Bayer jako jedyny klub utrzymuje tempo narzucane przez Bayern i Borussię, starając się dotrzymać im kroku. Za nimi jednak bolesna wpadka. Porażka z Eintrachtem Brunszwik przyszła w najgorszym możliwym momencie – tuż przed meczem w LM. – Kluczowi piłkarze (Sam, Son, Kiessling) większość meczu przesiedzieli na ławce, aby w pełni sił zagrać przeciwko Szachtarowi. Jeśli ukraiński zespół przegra, praktycznie straci szanse na awans. Dla Bayeru to szansa, by nie skupiać się na meczu z Manchesterem United i czasowo wszystkie siły rzucić na Bundesligę – mówi szef działu Bundesligi, Artur Dylewski.
Ałan Dzagojew, Rosja (fot. skysports.com)
Obie drużyny prezentują ciekawy futbol, co wiąże się z tym, że na pewno nie będziemy się nudzić. O to, że nie zabraknie bramek, również nie musimy się martwić. W ostatnich ośmiu z dziewięciu meczów Leverkusen padało więcej niż 2,5 bramki. Kto jednak przechyli szalę zwycięstwa na swoją stronę? Niżsi, młodsi i zwrotniejsi Brazylijczycy z Doniecka czy starsi, wyżsi i bardziej doświadczeni zawodnicy z Niemiec? Naprzeciwko siebie staną dwie, znajdujące się w cieniu jedynie nielicznych, gwiazdy swoich lig. Stefan Kiessling i Luiz Adriano.
26-latek rodem z Kraju Kawy zawodzi zdecydowanie bardziej od „Aptekarza”. Reprezentant „Canarinhos” nie trafił jeszcze do siatki w tej edycji Ligi Mistrzów i nie zanosi się na to, by coś się w tej kwestii miało zmienić. Nieco inaczej radzi sobie 190-centymetrowy snajper urodzony za naszą zachodnią granicą. Kiessling wpisywał się na listę strzelców dwukrotnie, za każdym razem przeciwko… wtorkowemu rywalowi. 27-latek został wybrany na piłkarza meczu na BayArena. Nie zmienia to jednak faktu, że jego celownik wcześniej zdecydowanie zawodził. Czy coś zmieniło się przez te dwa tygodnie wolne od LM? W czym tkwi problem z brakiem skuteczności? Zdaniem szefa działu ligi niemieckiej wortalu iGol.pl sęk w tym, że Bayer nie może w LM grać tak odważnie jak w Bundeslidze, stąd też mniej okazji dla Kiesslinga. – Tam też nie ma dziurawych siatek – dodaje po chwili.
Szachtar Donieck smakuje niemieckiej piłki nie po raz pierwszy. W zeszłym sezonie mierzył się przecież z Borussią Dortmund, o której mówiliśmy przed chwilą. Piłkarze BVB mogą przekazać podopiecznym Samiego Hyypii kilka cennych historii z wyjazdu do Turcji. Kibice w tamtym kraju są bardzo przywiązani do klubowych barw i często nie są zbyt gościnni dla przyjezdnych. Piłkarze pojawiający się tam narzekają na fakt, że fani nie dają im zasnąć, hałasując pod hotelem. Czy będzie to czynnik, który wpłynie na wynik spotkania? Miejmy nadzieję, że wszystko rozstrzygnie się jedynie na boisku.
Co jeśli w żadnym z powyższych meczów nie znaleźliście czegoś specjalnego dla siebie? Spokojnie. We wtorkowym rozkładzie jazdy na pewno będzie coś, co zadowoli nawet najbardziej rygorystycznych kibiców, którzy wymagają czegoś więcej. O 20:45 rozpocznie się jeszcze pięć innych meczów. Wśród nich najciekawiej zapowiada się chyba starcie Manchester City – CSKA Moskwa. Podopieczni Leonida Slutsky’ego wygrali jedynie z Viktorią Pilzno i wciąż biją się z „Obywatelami” o prawo awansu do następnej rundy. Jeśli wciąż chcą pozostać w grze, to muszą mecz na Etihad Stadium zwyczajnie wygrać. W jakim stylu? To jest chyba najmniej ważne. O triumf będzie jednak trudno. Co prawda Manuel Pellegrini nie skorzysta z Vincenta Kompany’ego i Stevana Joveticia, ale większy ból głowy mają Rosjanie. Nie, nie od wielkich ilości spożytego alkoholu, a od nadmiaru kontuzji, które połączyły się z innymi karami. Na boisko w Manchesterze nie wybiegną Fernandes, Cauna, Elm i Dzagojew. UEFA postanowiła również ukarać stołeczny klub za rasistowskie okrzyki kierowane w stronę Yayi Toure i zamknąć sektor na stadionie Chimki. Wyrok dość bolesny, bo fani opuszczą spotkanie z Bayernem Monachium. Co jeszcze można obejrzeć? Poniżej prezentujemy wykaz wszystkich spotkań, które odbędą się 5 listopada.
Wtorkowy rozkład jazdy z 4. kolejką Champions League:
20:45 Olympiakos Pireus – Benfica Lizbona 20:45 Viktoria Pilzno – Bayern Monachium 20:45 Szachtar Donieck – Bayer Leverkusen 20:45 FC Kopenhaga – Galatasaray 20:45 Real Sociedad – Manchester United 20:45 Juventus Turyn – Real Madryt 20:45 Manchester City – CSKA Moskwa 20:45 PSG – Anderlecht Bruksela