Przed nami ostatnie spotkania 1/8 finału Ligi Mistrzów. W gronie najlepszych drużyn Europy znalazły się już m.in. Real Madryt, Juventus czy Paris Saint-Germain. Pozostały jeszcze dwa wolne miejsca, lecz kandydatów jest aż czterech. Niemiecka jakość – Bayern Monachium – kontra angielska determinacja – Arsenal Londyn!
Bayern Monachium swoje pierwsze spotkanie z Arsenalem Londyn wygrał aż 3:1. Warto dodać, że pojedynek odbył się na Emirates Stadium, dlatego „Bawarczycy” przystępują do tego meczu z bardzo dobrą zaliczką. „Kanonierzy” Arsene Wengera od prawie ośmiu lat nie potrafią zdobyć żadnego pucharu. Z sezonu na sezon idzie im coraz to gorzej – w Premier League walczą zaledwie o TOP 4, w pucharach krajowych odpadają na samym starcie, a na arenie międzynarodowej ich jedynym sukcesem jest udział w finale Ligi Mistrzów w 2006 roku. Czy właściciele klubu ze stolicy Anglii w końcu zdecydują się na radykalne zmiany i Arsene Wenger opuści Arsenal Londyn?

Bayern Monachium swoje ostatnie spotkanie przegrał w październiku 2012 roku. Do tej pory „Bawarczycy” rozegrali 28 spotkań, z czego 24 zakończyły się zwycięstwami Niemców. Arsenal Londyn zajmuje obecnie piąte miejsce w Premier League, dlatego „Kanonierów” może zabraknąć w przyszłorocznej edycji Ligi Mistrzów. – Nie mamy żadnych obaw przed meczem. Jesteśmy gotowi na walkę i od początku meczu postawimy na atak – powiedział Thomas Mueller na konferencji przedmeczowej. Jak widać, piłkarze Juppa Heynckesa są bardzo zmotywowani i pragną zrewanżować się za ubiegłoroczny finał, który to przegrali po konkursie rzutów karnych z inną londyńską drużyną – Chelsea. Trzy bramki strzelone na wyjeździe pozwolą liderom Bundesligi na komfortową oraz spokojną grę, jednak niczego nie można być pewnym w 100 procentach. Warto tutaj przypomnieć sytuację z poprzedniego roku, kiedy to „The Blues” w 1/8 finału Ligi Mistrzów przegrali swoje pierwsze spotkanie z Napoli 1:3. W rewanżu doprowadzili do remisu, a następnie w dogrywce wyeliminowali ekipę z Włoch.
– Musimy zagrać swobodnie, na luzie. Zaczniemy mocno. Musimy wywołać niepewność w szeregach naszych przeciwników – zapowiada menedżer „Kanonierów” Arsene Wenger. Jak widać, piłkarze z Londynu nie chcą poddać się bez walki, jednak czy obecny skład i forma Arsenalu pozwoli im na zdobycie chociaż jednej bramki? Tego nie wie nikt, bo przecież ekipa z Niemiec jest w tym sezonie w piekielnie dobrej dyspozycji. Świetna gra w Bundeslidzie i duża przewaga nad wiceliderem rozgrywek. Zespół gra również w finale Pucharu Niemiec, tak że potrójna korona wydaje się być w zasięgu Bayernu Monachium. Największym problemem Arsenalu jest brak stabilizacji i nieregularność ligowa. W meczach wyjazdowych podopieczni francuskiego menedżera wygrali zaledwie pięć z czternastu spotkań w Premier League. To o wiele za mało, jeśli chce się walczyć o jakiekolwiek trofea. Jedynym usprawiedliwieniem słabej formy „Kanonierów” może być brak Robina van Persiego oraz Alexa Songa – obaj przed sezonem 2012/2013 opuścili Emirates Stadium. Ta dwójka była głównym motorem napędowym całego zespołu, jednak do Londynu sprowadzono ich potencjalnych następców: króla strzelców Ligue 1 – Oliviera Giroud, byłego napastnika FC Köln – Łukasza Podolskiego oraz gwiazdę hiszpańskiej Malagi – Santiago Cazorlę. To właśnie oni przy pomocy Jacka Wilshere’a mieli pociągnąć grę Arsenalu i pomóc drużynie w zdobyciu upragnionego trofeum.









