Dla niektórych Puchar Polski to wspaniała przygoda i możliwość zaprezentowania się szerszej publice, dla innych ostatnia deska ratunku. Ćwierćfinały tego turnieju za nami. Na przestrzeni czterech spotkań byliśmy świadkami aż piętnastu bramek, co daje niezłą średnią 3.75 na mecz. Były gole, były emocje, były niespodzianki.
W walce o tegoroczny Puchar Polski pozostały już tylko cztery ekipy. Do Arki Gdynia oraz Rakowa Częstochowa, które awans zapewniły sobie już we wtorek, dołączyły Cracovia oraz Piast Gliwice. Trzy zespoły z ekstraklasy oraz jeden z Fortuna 1. Ligi. Półfinały powinny być więc niezwykle ciekawe. Ćwierćfinały bowiem nie rozczarowały.
Arka lepsza w starciu pierwszoligowców
Pierwszy z nich, chociaż na papierze najmniej ciekawy, dostarczył nam najwięcej, bo aż siedem bramek. Puszcza Niepołomice, która w poprzedniej rundzie niespodziewanie wyeliminowała Lechię Gdańsk, podejmowała na własnym boisku Arkę Gdynia. „Żółto-niebiescy” mogli mówić o odrobinie szczęścia w losowaniu, gdyż nie trafili jak dotąd ani razu na drużynę z wyższej ligi. Mierzyli się oni kolejno z: Górnikiem Polkowice, Koroną Kielce oraz Górnikiem Łęczna. Szczęściu jednakże trzeba pomóc, a to podopieczni Dariusza Marca wykonali bez żadnych wątpliwości.
Puszcza z kolei, podbudowana zwycięstwem w poprzedniej rundzie nad lechistami, przystępowała do ćwierćfinału z podniesionym czołem. – Chcemy przejść do kolejnej rundy, osiągnąć najlepszy wynik w historii. Stoimy przed wielką szansą, ale spodziewamy się jeszcze trudniejszego meczu niż w poprzedniej rundzie z Lechią – tonował nastroje trener Puszczy, Tomasz Tułacz. Niepołomiczanie od 2016 roku rozegrali już trzy ćwierćfinały.
Na boisku jednakże widać było różnicę klas, mimo że obie drużyny występują na co dzień w tej samej lidze. Arka wygrała aż 5:2, a dubletem może pochwalić się Marcus. Doświadczony Brazylijczyk najpierw wykorzystał w 71. minucie rzut karny, a w 88. dobił uderzenie Mateusza Żebrowskiego. Dobre spotkanie rozegrał również wypożyczony z Legii Warszawa Maciej Rosołek, który strzelił bramkę na 2:1.
Raków burzy nadzieje Lecha
W drugim wtorkowym spotkaniu mieliśmy ekstraklasowe starcie. W Poznaniu bowiem Raków Częstochowa mierzył się z Lechem. Jak wiadomo, kibice „Kolejorza” nie mają w ostatnim czasie zbyt wielu powodów do świętowania. Nawet wygrane w ostatnich minutach derby z Wartą nie poprawiły ich nastrojów. Puchar Polski zdawał się ostatnią szansą na to, aby Lech brał udział w rozgrywkach europejskich.










