18 kwietnia 2007. W walijskim Cardiff dowiadujemy się, że to właśnie nam i Ukrainie przypadnie zaszczyt organizacji mistrzostw Europy w 2012 roku. Kilka tygodni później w mediach pojawiają się pierwsze zabawy w przewidywanie, którzy młodzi polscy piłkarze powinni błyszczeć w czasie imprezy. Zobaczmy, gdzie teraz są liderzy ówczesnych młodzieżówek.
Skoro cztery lata temu mieli być rewelacjami Euro, dziś powinni być już zupełnymi liderami naszej kadry. Jak jednak wiadomo, trafienie z poprawnym wytypowaniem kariery młodego gracza w zasadzie graniczy z cudem. Za najważniejszych liderów reprezentacji młodzieżowych i kandydatów na prawdziwe perły uznawano między innymi tę jedenastkę (roczniki ujęte w zestawieniu to 1987-1990).
Jak ułożyła się ich kariera?
Wojciech Szczęsny (AS Roma/25 występów w kadrze)

Panu Wojtkowi akurat udało się pięknie. Reprezentant Polski uchodził za wielką nadzieję już za dzieciaka, kiedy to z piasków warszawskiej Agrykoli udało mu dostać się do londyńskiego raju. Potem były oglądane z ławki rezerwowych mistrzostwa świata U-20, fantastyczne wypożyczenie do Brentford i wywalczenie miejsca w składzie Arsenalu. Pierwszy potężny policzek to właśnie nieudane Euro 2012, na które jechał jako nasza „jedynka”. Potem chwile lepsze i gorsze, ale w jego wypadku wątpliwości nie ma. To szeroka europejska czołówka golkiperów. Jego powołanie na zbliżający się turniej we Francji było oczywistością.
Tomasz Wełnicki (Zawisza Bydgoszcz/0A)

Był taki moment, w którym Wełnickiego uznawano za wielki talent. Z małej Warmii Olsztyn młodziutki stoper przebył drogę do niemieckiego VFL Bochum, następnie zaś trafił do Norymbergi, w której był wyróżniającym się juniorem, regularnie trenującym z pierwszym zespołem. Potem kilka poważnych kontuzji, brak stabilizacji i… solidna kariera pierwszoligowca. Nie na to liczył olsztynianin, podobnie zresztą jak kibice śledzący w tamtych latach nasze młodzieżówki.
Jarosław Fojut (Pogoń Szczecin/0A)
Gdyby ktoś w czasie młodzieżowego mundialu w Kanadzie powiedział, że Fojutowi nigdy niedane będzie zadebiutować w reprezentacji Polski, pewnie uznano by go za niemożliwego pesymistę. Walczący o zauważenie w solidnym wtedy Boltonie, silny jak tur, w dodatku z charyzmą. Kapitan młodych „Orłów” miał wszystko, by zrobić wielką karierę. I w jego wypadku brakło zdrowia, i chyba trochę szczęścia. Kilka razy wydawało się, że właśnie następuje przełom i skok na wyższy poziom, coś przeszkadzało. W realiach naszej ekstraklasy to jednak ścisła czołówka.
https://youtu.be/BDOPCml_ko0












