Atletico Madryt po pięciu kolejkach znalazło się na siódmej lokacie, wpływ na to miała porażka z Villarrealem, a także remis z Realem Sociedad. Natomiast w Lidze Mistrzów „Los Rojiblancos” udało się zgromadzić jedynie trzy punkty po dwóch meczach. Przed nadchodzącymi derbami Madrytu to zespół „Królewskich” jest w lepszej sytuacji. Atletico jest jednak zespołem, który od lat jest w stanie wygrywać z najlepszymi, niezależnie od formy. Szczególnie jeśli mowa o derbach Madrytu rozgrywanych na Wanda Metropolitano, które potrafi stać się twierdzą bardzo trudną do zdobycia. Real Madryt nie wygrał tam bowiem od blisko trzech lat.
W sezonie 2020/2021 Atletico zdobyło mistrzostwo Hiszpanii, wygrywając wyścig o tytuł z FC Barcelona i Realem Madryt. Tamten sezon zostanie na długo zapamiętany przez kibiców „Los Colchoneros”. Kolejny rok miał być również dobry. Przewidywania były takie, że podopieczni Diego Simeone mogą pokusić się o drugie mistrzostwo z rzędu. Tak się jednak nie stało. Po mistrzostwo sięgnęli „Królewscy”, a ich sąsiedzi nie zbliżyli się nawet do tego osiągnięcia. Praktycznie do samego końca sezonu nie mogli być pewni nawet miejsca w pierwszej czwórce, a ten sezon może być równie trudny co ostatni. Wpływ na to może mieć szereg czynników.
Problemy w defensywie
Spory wpływ na punktację Atletico Madryt w zeszłym sezonie miała defensywa, z której słynie madrycki zespół. Była ona wtedy najgorsza od lat. Obecnie w lidze „Los Colchoneros” stracili cztery bramki, co jest stosunkowo dobrym wynikiem, lepszym chociażby nawet od liderującego Realu Madryt, jednak sytuację mocno utrudniają kontuzje. Wciąż nie jest pewny występ Jana Oblaka, który należy do grona najlepszych bramkarzy na świecie. Wiosną wrócił na swój odpowiedni poziom i wyniki Atletico wciąż są mocno uzależnione od jego dyspozycji. Słoweniec narzekał na ból w okolicach pachwiny i musiał zejść z boiska w trakcie spotkania z Realem Sociedad. Wszystkie znaki na niebie wskazują jednak, że uraz nie jest poważny i powinniśmy ujrzeć go już w starciu z „Los Blancos”.
Nieco dłużej od golkipera na grę będą zmuszeni poczekać Stefan Savić i Jose Gimenez. Dwójka ta od lat broni bramki Atletico i ich nieobecność z pewnością przyprawia Diego Simeone o ból głowy. Zwłaszcza jeśli mowa o Urugwajczyku, który w tym sezonie wyglądał naprawdę dobrze. Był jednym z najjaśniejszych punktów w defensywie Atletico Madryt i trudno będzie go zastąpić. Pokazał to między innymi mecz z Bayerem Leverkusen, w którym to „Los Rojiblancos” pozwolili przeciwnikom na oddanie aż 18 strzałów. Dwa z nich zakończyły się stratą bramki. W kadrze meczowej nie znalazł się również Sergio Reguilon. Hiszpan dołączył tego lata w szeregi madryckiego klubu, ale nie zdążył jeszcze zadebiutować i nie stanie się to w najbliższych derbach. Obrońca wcześniej grał w zespole „Los Blancos” i ten mecz byłby dla niego wyjątkowy.












