Za nami pierwszy dzień mistrzostw Europy do lat 21 rozgrywanych we Włoszech. Dziś doszło do dwóch spotkań, w których mierzyły się Polska z Belgią oraz Włochy z Hiszpanią. Oba mecze były ciekawe i obfitowały w bramki, a ich opis znajdziecie poniżej.
To było takie otwarcie, jak należy. Dwa emocjonujące, naprawdę piękne spotkania sprawiły, że nasze apetyty związane z tym turniejem zostały jeszcze bardziej rozbudzone i obecnie możemy już sobie ostrzyć zęby na rozgrywane w kolejnych dniach pojedynki.
Victoria Polaków
W otwierającym mistrzostwa spotkaniu Polacy w miarę bezproblemowo pokonali Belgię. Spotkanie rozpoczęli lepiej Belgowie, którzy objęli prowadzenie. Błąd popełnił Mateusz Wieteska, a Aaron Leya Iseka pokazał, że potrafi strzelać równie dobrze jak jego brat. Warto bowiem wiedzieć, że bratem belgijskiego napastnika jest Michy Batshuayi. Kolejne minuty to już coraz sprawniejsze ataki Polaków, które w końcu przyniosły bramkę – z dystansu piękny strzał oddał Szymon Żurkowski.
Pierwsza połowa była, mówiąc wprost, zacna i rozbudziła apetyty polskich kibiców. „Biało-czerwoni” pokazali, że mogą grać jak równy z równym z mocną Belgią. Druga połowa to był koncert Polaków. Zagrali świetnie i potrafili nie tyle walczyć z rywalem, co go zdusić i momentami powalić na deski. I dokonać tego w znacznie lepszym stylu niż Briedis w pojedynku z Głowackim. Świetnie grał Szymon Żurkowski, który w tym spotkaniu zapracował sobie na tytuł man of the match.
Drugi gol dla Polski to świetnie wykonany rzut rożny przez Jagiełłę i idealnie wygrany przez Bielika pojedynek główkowy. Creme de la crème tego starcia bez dwóch zdań była jednak bramka numer trzy dla Polski. Fenomenalna akcja duetu Konrad Michalak – Szymon Żurkowski wykończona przez Sebastiana Szymańskiego. W tym momencie wydawało się już pewne, że Polacy ten mecz zwyciężą. Jednak kilka minut później straciliśmy bramkę po tym, jak błąd popełnił Kamil Grabara. Ostatecznie jednak Polacy dowieźli zwycięstwo do końca starcia.
Dla naszej kadry było to pierwsze, historyczne zwycięstwo na mistrzostwach Europy do lat 21. Do spotkania z Belgią stawaliśmy z pozycji underdoga, a jednak udało nam się odnieść zwycięstwo i tym samym osiągnąć już teraz znacznie więcej niż na poprzednim młodzieżowym Euro, które było wielką porażką Polaków.
Warto poświęcić parę słów Czesławowi Michniewiczowi, który w pomeczowym wywiadzie wydawał się nawet lekko niezadowolony, potrafił też znaleźć błędy w grze kadry. Nie jest to niestety takie oczywiste i często spotykane w polskiej piłce. Trener Polaków wyraźnie stąpa twardo po ziemi i przyznał, że ma już pomysły taktyczne na kolejne starcia z udziałem „Biało-czerwonych”.
Kilka słów należy się też frekwencji, bo ta była… tragiczna. Na trybunach zasiadło zaledwie 2,5 tysiąca widzów, wynik co najmniej bardzo słaby. Trudno było się dopatrzeć kibiców na stadionie. Oglądając trybuny, widać było potworne pustki. Rozumiemy, że Włochów może nie ciekawić mecz młodzieżowego turnieju, w którym nie gra ich reprezentacja, ale z drugiej strony to wprost dziwne, by na całkiem sporym obiekcie w Reggio Emilia nie udało się wypełnić nawet 20% trybun. Trybun, których widok był dziś najzwyczajniej w świecie smutny.










