Do niedawna na temat warszawskiej Legii mówiło się głównie źle. Odpadnięcie z europejskich pucharów, brak stylu gry oraz niezadowalające wyniki w lidze to tylko kilka powodów, dla których kibice „Wojskowych” mogli odczuwać duży niepokój. Przez to krytykowani byli prezes Mioduski oraz trener Vuković, którego dni przy Łazienkowskiej miały być policzone. W ostatnim czasie jednak Legia powróciła na ścieżkę zwycięstw i zdaje się powoli zyskiwać kontrolę nad sytuacją. Przynajmniej na razie.
6 października nie był udanym dniem dla wicemistrza Polski. W spotkaniu na szczycie Legia, podobnie jak w wyścigu o tytuł w minionym sezonie, musiała uznać wyższość Piasta Gliwice. Drużyna ze Śląska wygrała 2:0, a nad przyszłością trenera Aleksandara Vukovicia zawisły czarne chmury. Legia zajmowała odległą dziewiątą lokatę, a perspektywy na poprawienie zarówno sposobu grania, jak i rezultatów wydawały się nikłe.
Po meczu upust swojej frustracji dał kapitan stołecznej ekipy, Artur Jędrzejczyk.
Przerwa reprezentacyjna przed klasykiem
Po spotkaniu w Gliwicach przyszedł czas spotkań reprezentacyjnych. Kilku legionistów wyjechało na zgrupowania, lecz trzon zespołu pozostał w Warszawie i mógł w spokoju przygotowywać się do nadchodzących wyzwań. Presja była spora – kibice tracili cierpliwość i coraz częściej głośno wyrażali niezadowolenie z postawy swoich ulubieńców. Natomiast Vuković znalazł się pod ostrzałem krytyki i wiele mówiło się o tym, że w ligowym meczu Legia – Lech będzie walczył o zachowanie posady.
Jednak w przygotowaniach do spotkania z „Kolejorzem” nie wszystko przebiegało zgodnie z planem. Wielką zagadką była kwestia obsady linii defensywnej. Przez nadmiar żółtych kartek nie mógł zagrać Jedrzejczyk, a do końca ważyły się losy występu Wieteski i Lewczuka. Ostatecznie „Vuko” nie mógł skorzystać jedynie ze Stolarskiego i Vesovicia.
Pojedynek z poznaniakami miał dać odpowiedź na najbardziej nurtujące fanów pytania. Czy Legia dobrze przepracowała przerwę reprezentacyjną? Czy aby na pewno Aleksandar Vuković jest odpowiednim trenerem dla tego zespołu? Zanim jednak spotkanie się rozpoczęło, kibice zaprezentowali oprawę, która dosyć dosadnie odnosiła się do nieuzasadnionego hurraoptymizmu prezesa Dariusza Mioduskiego.












