Christian Pulisić – wielki dortmundzki diament


20 lutego 2016 Christian Pulisić – wielki dortmundzki diament

Rok temu zaczął grać w juniorskich zespołach Borussii, dziś coraz śmielej wkracza do pierwszego zespołu. Jest także w zaszczytnym gronie 50 najbardziej utalentowanych piłkarzy świata wg „Guardiana”. O kim mowa? O Christianie Pulisiciu, który został ochrzczony mianem „nowego Goetzego”.


Udostępnij na Udostępnij na

Bohater naszej opowieści urodził się kilka miesięcy po zdobyciu przez Francuzów złotego medalu MŚ 1998 – 18 września w Hershey w Pensylwanii. Karierę zaczynał w lokalnych klubach z tego stanu, był także członkiem znanej w Stanach Zjednoczonych akademii piłkarskiej – US Soccer Development Academy. W wieku 14 lat znalazł się na prestiżowej liście 80 najbardziej prosperujących amerykańskich piłkarzy.

Wtedy też zaczął grać w młodzieżowych reprezentacjach Jankesów, najpierw w kadrze do lat 15, potem do lat 17. Z tą ostatnią zajął w marcu 2015 roku trzecie miejsce na mistrzostwach Ameryki Północnej do lat 17 i pojechał kilka miesięcy później do Chile na mistrzostwa świata w tej kategorii wiekowej (na tym czempionacie bramkarzem nr 1 USA był Will Pulisić – kuzyn Christiana).

Wayne Rooney (fot. sportskeeda.com)
Pulisić jest porównywany do Goetzego, jednak jego idolem jest Wayne Rooney

Chilijski turniej skończył się dla amerykańskiej kadry klapą. Porażka 0:2 z Nigerią i 1:4 z Chile, a także remis 2:2 spowodowały, że podopieczni Ritchiego Williamsa odpadli już w fazie grupowej. Pulisić był jednak jednym z najlepszych piłkarzy swojego zespołu. Napędzał akcje, dobrze dostrzegał partnerów, pracował także aktywnie w bocznych sektorach boiska. Zdobył także jedną bramkę w meczu, dla niego niezwykle ważnym, z Chorwacją. Młodzian z Borussii ma chorwackie korzenie (z tego kraju podchodzi jego dziadek), a także chorwacki paszport, co ułatwiło mu przejście do Niemiec.

Coraz więcej spekuluje się na temat możliwego powołania pomocnika do dorosłej kadry USA. Zdaniem amerykańskich mediów, Juergen Klinsmann jest zainteresowany, aby skorzystać z usług 17-latka już w marcu podczas meczu kwalifikacyjnego do MŚ w Rosji z Gwatemalą. – To jest ogromny talent, nie ma co do tego wątpliwości – twierdzi selekcjoner USA. O piłkarza walczą także działacze chorwackiej federacji. – Dyrektor techniczny, Romeo Jozak, rozmawiał z nim i jego rodzicami. Odpowiedź była odmowna, ale nie poddamy się w walce o niego – powiedział przed młodzieżowymi mistrzostwami świata Luka Pavlović, selekcjoner kadry U-17.

Mecz MŚ U-17 USA – Chorwacja (2:2), w którym pierwszą bramkę dla Amerykanów zdobył młody pomocnik z Pensylwanii

W jaki sposób nasz bohater trafił do Zagłębia Ruhry? Po raz pierwszy wpadł w oko skautom z Dortmundu podczas jednego z towarzyskich turniejów trzy lata temu, kiedy juniorska kadra USA rozgromiła rówieśników z Brazylii aż 4:1. Potem był obserwowany przez niemiecki klub przez kilka długich miesięcy, a jego postępy monitorował sam Juergen Klopp, który był jego orędownikiem, kiedy decydowano się na transfer. – Ma dużą jakość, bardzo dobrze utrzymuje się przy piłce i umie grać na małej przestrzeni – chwalił wiosną 2015 roku Amerykanina obecny trener Liverpoolu.

Pierwsze dwanaście miesięcy 17-latek spędził w juniorskich drużynach „Schwarz-Gelbe”. Wyróżniał się w nich umiejętnościami, zdobywał także bardzo dużo bramek. Zimą 2016 roku Thomas Tuchel wziął go wespół z innym talentem – Felixem Passlackiem na obóz do Dubaju. Tam – prócz tego, że liznął treningów z pierwszą drużyną – dostawał szansę na pokazanie się w przedsezonowych sparingach. Ich bilans: 45 minut z Eintrachtem Frankfurt, tyle samo czasu z Jeonbuk Motors plus bramka i cały mecz z Unionem Berlin, w którym także strzelił gola.

Dobry okres zimowy zmienił plany byłego trenera Mainz. Jak informowały niemieckie media Pulisić miał pierwotnie trenować z pierwszym zespołem, ale grać w drużynie rezerw, aby nabrać praktyki meczowej. Jednak olimpijska forma i obiecujące starcia sparingowe w połączeniu z brakiem transferów m.in. Malliego i Jarmolenki, spowodowały, że amerykański pomocnik dostał szansę zaprezentowania się szerokiej publiczności z Ingolstadt. Młody piłkarz pojawił się na boisku w 68. minucie za Adriana Ramosa.

Mając dokładnie 17 lat i 133 dni, został ósmym najmłodszym debiutantem w historii Bundesligi. Rozegrał bardzo dobre zawody. Grał odważnie, był aktywny, szukał podań partnerów, szukał możliwości, aby przepchnąć grę do przodu, sam też 12 razy był przy piłce. – Moje marzenie się spełniło – powiedział z ekscytacją, a szkoleniowiec dodał: – Dzisiejszy występem pokazał odwagę, z której często korzysta na treningach.

W kolejnych dwóch spotkaniach również dostał szansę, w obu z nich zaczynał jako rezerwowy, a w czwartek z FC Porto odhaczył debiut w europejskich pucharach. Gdzie są jeszcze jednak mankamenty, prócz zalet, o których mówiliśmy, że wymagają korekty? Na pewno musi jeszcze popracować nad lepszym dostrzeganiem partnerów, wiele razy stara się pociągnąć akcję zbyt indywidualnie, czasami przez to traci futbolówkę, a akcja ofensywna jest skasowana.

Pomocnika bardzo pochlebnie oceniają także kibice, którzy w dużej mierze cieszą się, że zamiast wydawania grubych milionów czy to na Malliego, czy to na Jarmolenko, ich klub wynalazł wielki diament, który ma szansę wyglądać z roku na roku coraz piękniej. Czy tak będzie? Zobaczymy.

Dodaj komentarz

Zapraszamy do kulturalnej dyskusji. Możesz zalogować się swoim kontem FB, Twitter lub pisać jako gość.

Najnowsze