Chorwacja podczas mistrzostw świata w Rosji osiągnęła swój największy sukces w historii. Od tamtego czasu minęły jednak ponad cztery lata, dlatego jej kadra mocno się zmieniła. „Vatreni” nadal będą jednak bardzo groźni, a nowa generacja zawodników chciałaby powtórzyć wyczyn starszych kolegów.
Swojego ostatniego sprawdzianu przed turniejem w Katarze Chorwacja nie będzie wspominać najlepiej. Co prawda w Rijadzie udało im się pokonać 1:0 Arabię Saudyjską, ale to rywal Polski w fazie grupowej mundialu zaprezentował się lepiej. Saudyjczycy stworzyli sobie kilka świetnych okazji, dlatego selekcjoner Chorwacji Zlatko Dalić mówił w tym kontekście o dużym szczęściu swoich podopiecznych. I nie ukrywał, że część z nich była wyraźnie zmęczona. Przyznawali to zresztą sami zawodnicy, którzy w pomeczowych wywiadach narzekali na trudny klimat na Półwyspie Arabskim i na swoją słabą postawę.
Zostało tylko ośmiu
Powołania Dalicia na katarski turniej wzbudziły pewne kontrowersje. Wśród ośmiu zawodników skreślonych ze wstępnej listy przez selekcjonera Chorwacji znalazło się kilku piłkarzy będących w świetnej formie. Chodzi przede wszystkim o Antonio Colaka z Glasgow Rangers i Josipa Misicia z Dinama Zagrzeb. Wydaje się jednak, że brak powołania dla Colaka najszerszym echem odbił się w… Szkocji, w której napastnik jest absolutną gwiazdą. Wielu chorwackich kibiców jest z kolei zawiedzionych pominięciem defensywnego pomocnika Dinama, który prezentuje się bardzo solidnie.
Wielkiego zdziwienia nie wywołało pominięcie Ante Rebicia. Zawodnik Milanu nie tylko nie zachwyca w swoim klubie, ale po ubiegłorocznych mistrzostwach Europy popadł w konflikt z selekcjonerem. Josip Brekalo dwa lata temu zatrzymał się natomiast w rozwoju i po powrocie z wypożyczenia do Torino nie przebił się do pierwszego składu Wolfsburga. Duje Ćaleta-Car z Southampton okazał się być zaś ofiarą dużej konkurencji na środku obrony.
Sporo wątpliwości budzą też niektóre nazwiska wybrane przez Dalicia. Chodzi głównie o Domagoja Vidę i Ante Budimira. Vida był kluczowym graczem Chorwacji na poprzednim turnieju, jednak od tamtego czasu znalazł się na równi pochyłej i obecnie nie zachwyca w AEK-u Ateny. Budimir tylko w połowie rozegranych w tym sezonie spotkań wyszedł w podstawowym składzie Osasuny Pampeluna. Grając na pozycji numer dziewięć, zdobył zaś w tym sezonie tylko jednego gola w La Liga.










