Jeśli będziecie szukali kiedyś kwintesencji głupoty, to zdecydowanie przytoczcie decyzję UEFA o tym, by o tej samej godzinie, tego samego dnia rozgrywane były mecze Juventus – Bayern, w którym gra Lewandowski, oraz Arsenal – Barcelona. Specjalnie dla was przygotowaliśmy podsumowanie wtorkowych spotkań.
Streszczenie dzisiejszych wydarzeń trzeba koniecznie rozpocząć od dość sporego zaskoczenia. Mandzukić zaczął mecz na szpicy, a na skrzydle zagrał gwiazdor „Starej Damy”, Paulo Dybala. Mimo zaskakującego wyboru szkoleniowca turyńczyków duet radził sobie od początku dość dobrze. Już nieco po ponad dziesięciu minutach Argentyńczyk powinien asystować przy trafieniu Chorwata, który wystrzelił piłkę na orbitę.
Wielu kibiców zastanawiało się też, jak będzie wyglądało zestawienie środkowych obrońców Bayernu Monachium. Pep Guardiola postawił na sprawdzane ostatnio zestawienie (w meczu z Augsburgiem) Kimmicha z Alabą.
Na odpowiedź przyjezdnych – na akcję Dybali i Mandzukicia – czekaliśmy niecałe 120 sekund. Robert Lewandowski świetnie minął środkowego obrońcę i znalazł się przed Buffonem. Polak postanowił podać do Thomasa Muellera, jednak jego wykończenie nie należało do najlepszych – Niemiec zwyczajnie nie trafił w piłkę z pięciu metrów. Pretensje kapitana naszej kadry były jednak nieuzasadnione.










