Bramkarz i kapitan Realu Madryt, Iker Casillas, nie zgodził się z opiniami dziennikarzy, którzy twierdzą, iż błąd Fabio Coentrao w końcówce spotkania to główny powód, w którego wyniku Hiszpanie przegrali pojedynek z Bayernem.
Portugalski obrońca „Królewskich” najpierw dał się ograć Philippowi Lahmowi, po czym poślizgnął się i dał dośrodkować piłkę w pole karne, którą do bramki skierował później Mario Gomez.
– Jest nam smutno, ponieważ straciliśmy bramkę w końcówce, ale jesteśmy przekonani, że możemy odwrócić losy dwumeczu. Myślę, że Coentrao rozegrał dobry mecz. Miał pilnować Robbena, który jest świetnym piłkarzem, ale w końcówce stanął naprzeciw Lahma i się poślizgnął. To pech, a nie słaba dyspozycja – komentował Casillas.
Bramkarz reprezentacji Hiszpanii bronił ponadto cały swój zespół, który spuścił z tonu po wyrównującym golu Mesuta Oezila.– Kiedy udaje ci się doprowadzić do remisu, przegrywając 0:1, czujesz się szczęśliwy i próbujesz utrzymać ten wynik, dlatego nie uważam, że była to zła strategia. Im udało się zdobyć drugiego gola, taki jest futbol.
– Teraz musimy myśleć zacząć myśleć o sobotnim meczu z Barceloną. Potem znowu skupimy się na Bayernie, z którym wystarczy nam wygrana 1:0, by awansować do finału.









