Przed nami drugi dzień ćwierćfinałów Copa America, w których Brazylia zmierzy się z Paragwajem, a Wenezuela powalczy z Chile. Żadna z tych drużyn nie poniosła jeszcze porażki w tym turnieju, ale patrząc na niektóre zaskakujące rozstrzygnięcia w fazie grupowej, ciężko jest wskazać wyraźnego faworyta obydwu spotkań.
Brazylia – Paragwaj
W trzecim ćwierćfinale zmierzą się dwie ekipy, które spotkały się już w fazie grupowej, jednak wyniki innych grup ułożyły się tak, że Paragwaj zajął drugie miejsce w tabeli zespołów z trzecich miejsc i trafił właśnie na Brazylię. Grupa B była swojego rodzaju ewenementem – aż trzy zespoły (Brazylia, Wenezuela i Paragwaj) nie zaznały goryczy porażki, remisując między sobą, natomiast chłopcem do bicia okazał się Ekwador. Po bezbramkowym remisie Wenezueli z Brazylią podopieczni Mano Menezesa w swoim kolejnym spotkaniu podjęli Paragwaj. Dla tych, którzy nie pamiętają przebiegu wydarzeń tamtego spotkania, przypomnimy krótko jego przebieg: „Canarinhos” wyszli na prowadzenie przed przerwą, jednak gole Roque Santa Cruza i Nelsona Valdeza w drugiej połowie pozwoliły Paragwajowi poważnie myśleć nad pokonaniem będącego tego dnia w słabej dyspozycji rywala, jednak wygraną i awans z wyższego miejsca stracił już w doliczonym czasie gry za sprawą gola Freda, a samo spotkanie zakończyło się wynikiem 2:2. W dużo lepszym świetle postawiło to zespół Paragwaju, a sam fakt, że Brazylia zremisowała drugie kolejne spotkanie, nie przyniósł jej chluby. Ostatecznie jednak to Brazylia wygrała grupę, wyprzedzając Wenezuelę dzięki wysokiej wygranej nad Ekwadorem (4:2), a Paragwaj musiał zadowolić się trzecim miejscem, które także dało awans do kolejnej rundy.

Nie ulega wątpliwości jednak, że „Canarinhos” to typowy zespół turniejowy, który z każdym kolejnym spotkaniem gra coraz lepiej. Potwierdzają to dotychczasowe wyniki – bezbramkowy remis z Wenezuelą był popisem nieskuteczności, co na pewno musiało sfrustrować naszpikowany gwiazdami zespół Mano Menezesa, a drugie spotkanie z kolei pozwoliło pokazać Brazylii, że zależy jej na tym turnieju i do samego końca będzie walczyć o zwycięstwo. Ostatnie spotkanie grupowe, zakończone wysoką wygraną (która mogła być jeszcze wyższa, gdyby sędzia uznał prawidłowo zdobytą piątą bramkę), udowodniło natomiast, że zespół wskoczył na właściwe tory i poza problemami w defensywie może stanowić kolektyw. Menezes w trzech spotkaniach wystawił niemal identyczną jedenastkę, a jedyną zmianą było pojawienie się Maicona w ostatnim spotkaniu w miejsce Daniego Alvesa, podobnie wygląda sytuacja ze zmianami w trakcie meczu – żelaznymi rezerwowymi okazali się Fred, Elias i Lucas, zatem zespół stał się w pewien sposób przewidywalny. Czy jednak po raz kolejny Paragwaj rozgryzie zespół Brazylii i zakończy udział „Canarinhos” na Copa America?












