Mecz Ligi Mistrzów, na który przyszło dwanaście tysięcy widzów? Nieczęsto ogląda się takie obrazki. Jednak taka właśnie liczba kibiców wspierała w środowy wieczór rumuński zespół CFR Cluj. Doping fanów nie pomógł gospodarzom. Galatasaray wygrał 3:1 dzięki świetnej formie Buraka Yilmaza.
Poprzednie spotkanie obydwu klubów odbywało się w naprawdę trudnych warunkach. Dwa tygodnie temu stadion Galatasarayu bardziej przypominał jezioro niż boisko do gry w piłkę nożną. Pojedynek w błocie zakończył się remisem 1:1, choć Rumuni długo prowadzili i nie chcieli dać sobie wydrzeć zwycięstwa.
Tym razem w mecz lepiej weszli podopieczni Fatiha Terima. Od początku starcia dłużej utrzymywali się przy piłce i stwarzali groźniejsze sytuacje podbramkowe. Jedną z nich udało się wykończyć graczowi, który zapewnił Turkom remis czternaście dni temu – Burakowi Yilmazowi. Napastnik pokonał Mario Felgueirasa strzałem głową po dośrodkowaniu Hamita Altintopa z prawego skrzydła. Gospodarze starali się gonić wynik, ale w pierwszej połowie nie udało im się zdobyć kontaktowej bramki. Szkoleniowiec Paulo Sergio odważnie zareagował na stratę gola – osłabił obronę i wprowadził na murawę dodatkowego pomocnika, a po przerwie na boisku zameldował się trzeci napastnik. Ta ryzykowna taktyka opłaciła się. Modou Sougou w 53. minucie spotkania doprowadził do remisu.
Radość Rumunów nie trwała jednak długo – zaledwie dziewięć minut później Altintop skorzystał z piąstkowania golkipera gospodarzy, podał do Yilmaza, a snajper tureckiej ekipy znów trafił do siatki rywali. Fatih Terim był wyraźnie zadowolony ze swoich podopiecznych i widocznej w ich grze woli walki. Burak Yilmaz został prawdziwym i niekwestionowanym bohaterem przyjezdnych w 74. minucie spotkania. Reprezentant Turcji wykorzystał sytuację sam na sam z bramkarzem przeciwników i skompletował hat-tricka. Snajper Galatasarayu może śmiało mówić, że znalazł sposób na zespół Paulo Sergio. Strzelił mu cztery gole w dwóch meczach Champions League.
Trener gospodarzy próbował jeszcze zmian, ale CFR Cluj nie udało się podnieść po dwóch potężnych ciosach zadanych przez Buraka Yilmaza. Po nieudanym początku rozgrywek Galatasaray w końcu zdobył trzy punkty i wciąż liczy się w walce o awans do kolejnej fazy Ligi Mistrzów.









