Brazylia nie tak straszna, jak ją malują?


Na triumf w Copa America Brazylia czeka od 12 lat. Czy rosnące apetyty na przywrócenie chwały uda się zaspokoić?

22 czerwca 2019 Brazylia nie tak straszna, jak ją malują?
FCNaija.com

"Canarinhos" na jakim turnieju by się nie pojawili, zawsze dołączani są do kręgu faworytów. Za tym przemawia historia i jakość piłkarska, a przede wszystkim zdrowy rozsądek. Dość powiedzieć, że w ciągu ostatnich trzech lat Brazylijczycy przegrali tylko trzy mecze na 45 możliwych! Fakty są jednak takie, że ostatnich występów na Copa America Brazylia nie może zaliczyć do udanych (trzy razy z rzędu poza strefą medalową). Przełamanie tej passy będzie niemałym wyzwaniem.


Udostępnij na Udostępnij na

Przeciwnicy nie śpią, przeciwnicy walczą, przeciwnicy chcą sięgać najwyższych laurów. To krótkie zdanie dotyczy Wenezueli, dla której wyrwanie remisu z reprezentacją Brazylii było wielkim wydarzeniem. Inaczej ma się sprawa w przypadku największego potentata turnieju, który zaliczył bardzo poważną wpadkę. Wyglądało to tak, że Goliat dwoił się i troił, żeby zmiażdżyć Dawida, jednak bezskutecznie. Mały wytrzymał napór wielkiego! Oczywiście w meczu nie brakowało kontrowersji, ponieważ (uwaga!) Brazylia strzeliła dwie bramki i była bliska zdobycia rzutu karnego. Co zepsuło fiestę? Ukochany VAR.

„Nie mam pretensji. To sprawiedliwość, a my musimy być dokładniejsi”

Selekcjoner reprezentacji Brazylii daleki był od krytykowania decyzji sędziów. Tite na pomeczowej konferencji prasowej jasno zadeklarował, że niemoc w zwyciężeniu meczu pochodziła wyłącznie z jego podopiecznych. I na dobrą sprawę te słowa w pełni oddają rzeczywistość, bo Brazylijczykom w wielu kluczowych momentach brakowało chłodnej głowy. Gdy zajrzymy w statystyki, kurtyna wątpliwości zniknie. Brazylia przeciwko „La Vinotinto” oddała aż 19 uderzeń na bramkę, z czego tylko jedno było celne! Co w tej sytuacji ważne, to nie anomalia. W meczu z Boliwią współczynnik był podobny: 5/20.

A żeby jeszcze bardziej podkreślić kuriozum starcia z Wenezuelą, należy się słówko o samej Wenezueli. Możecie wierzyć lub nie, ale ta reprezentacja posiada na obecnym turnieju Copa America jakiś niewidzialny immunitet! W meczu z Brazylią VAR uchronił wenezuelskich piłkarzy od dwóch bramek, ale kilkadziesiąt godzin wcześniej to samo wydarzyło się w spotkaniu z Peru. Wtedy arbitrzy zabrali Peruwiańczykom aż trzy gole, dzięki czemu zespół, który był skazywany na pożarcie, na dzień dzisiejszy ma dużą szansę, by wyjść z grupy na trzecim miejscu. Ale wracając już do „Canarinhos”…

Oglądając ich poczynania, można odnieść wrażenie, że oni nie potrafią wykorzystać maksimum swojego potencjału. Albo przez fakt, że łatka głównego faworyta wiąże piłkarzom nogi, albo przez brazylijską „sambę”, która z natury ma w sobie swobodne lub nawet lekceważące podejście wobec meczowego rygoru. W końcu charakter większości Brazylijczyków bardzo dobrze znamy i on może być swego rodzaju z góry narzuconym ograniczeniem. Jednak bardziej prawdopodobną wydaje się być pierwsza teoria o tym, że z biegiem lat na Brazylii ciąży coraz większa presja. Ale czy ona kogoś jeszcze dziwi?

Brazylia przegra z presją? „Mam obawy. Gracze nie są niewrażliwi”

Tite po meczu z Wenezuelą zaznaczył również, że doskonale zdaje sobie sprawę z wagi turnieju oraz oczekiwań kibiców. A one są przecież bardziej wygórowane niż zwykle, ale nie może być inaczej, skoro Brazylia jest gospodarzem. Dla niej fakt organizowania Copa America to niesamowite i rzadkie święto, na które trzeba było czekać od 1989 roku! Co ciekawe (a zarazem wyznaczające ścieżkę przeznaczenia), za każdym razem, kiedy „Ojczyzna samby” gościła u siebie rozgrywki dla Ameryki Południowej, wygrywała je. W 1919, 1922, 1949 i 1989 roku – zawsze. Każdy Brazylijczyk to wie i chce kontynuacji.

Sęk w tym, że reprezentacja Brazylii wpadła w bardzo niekorzystny wir niepowodzeń. Tak jak zostało napisane wcześniej – „Canarinhos” w trzech ostatnich turniejach Copa America nie zasmakowali nawet brązowego medalu. Metaforyzując, można określić ich losy jednym zdaniem. „Kanarki” wpadły między koła dwóch pociągów, które zmierzają w przeciwnych kierunkach – tym wyznaczonym przez najświeższą historię oraz tym obowiązującym od stulecia. Na dodatek w walce o przywrócenie chwały dla całej Brazylii jej piłkarze zostali pozbawieni talizmanu, choć złośliwcy powiedzą, że to żaden talizman.

I mowa oczywiście o Neymarze, który po raz kolejny zalicza absencję na turnieju wielkiej rangi. I jak mocno byśmy tego piłkarza nie szanowali lub nienawidzili, trzeba mu po prostu współczuć. W swojej karierze reprezentacyjnej największa gwiazda „Canarinhos” opuściła aż cztery z sześciu turniejów. Wszystko to na przestrzeni trwającej dekady. Paradoksalnie dla tej drużyny nie ma reguły, że bez Neymara ona traci 50% potencjału, ale jest to niewątpliwie wielka strata. Koledzy wokół funkcjonują z nim nieco lepiej, stąd mogą pojawić się obawy, że Brazylijczycy nie sprostają ani presji, ani grze bez lidera.

***

Przed „Canarinhos” ostatnie grupowe starcie z Peru, czyli najsilniejszym rywalem na tle Boliwii i Wenezueli. Istnieje nawet taka ewentualność, że gospodarze turnieju spadną na trzecie miejsce. Oczywiście najpierw musieliby przegrać z „Los Incas” przy jednoczesnym zwycięstwie Wenezueli, ale „nigdy nie mów nigdy”. Z kolei patrząc na ten pozytywny scenariusz, trzy punkty w ostatnim meczu grupowym powinny być formalnością. Pojawia się jedynie wątpliwość, czy Brazylia będzie potrafiła usunąć mankamenty, które zdołaliśmy już zobaczyć. Margines błędu jest mniejszy niż może się wszystkim wydawać!

Dodatkowo zapraszamy do tekstu z kompendium wiedzy o Copa America: https://igol.pl/wprowadzenie-do-copa-america/

 

Dodaj komentarz

Zapraszamy do kulturalnej dyskusji.

Najnowsze
Newsletter piłkarski