„Canarinhos” na jakim turnieju by się nie pojawili, zawsze dołączani są do kręgu faworytów. Za tym przemawia historia i jakość piłkarska, a przede wszystkim zdrowy rozsądek. Dość powiedzieć, że w ciągu ostatnich trzech lat Brazylijczycy przegrali tylko trzy mecze na 45 możliwych! Fakty są jednak takie, że ostatnich występów na Copa America Brazylia nie może zaliczyć do udanych (trzy razy z rzędu poza strefą medalową). Przełamanie tej passy będzie niemałym wyzwaniem.
Przeciwnicy nie śpią, przeciwnicy walczą, przeciwnicy chcą sięgać najwyższych laurów. To krótkie zdanie dotyczy Wenezueli, dla której wyrwanie remisu z reprezentacją Brazylii było wielkim wydarzeniem. Inaczej ma się sprawa w przypadku największego potentata turnieju, który zaliczył bardzo poważną wpadkę. Wyglądało to tak, że Goliat dwoił się i troił, żeby zmiażdżyć Dawida, jednak bezskutecznie. Mały wytrzymał napór wielkiego! Oczywiście w meczu nie brakowało kontrowersji, ponieważ (uwaga!) Brazylia strzeliła dwie bramki i była bliska zdobycia rzutu karnego. Co zepsuło fiestę? Ukochany VAR.
„Nie mam pretensji. To sprawiedliwość, a my musimy być dokładniejsi”
Selekcjoner reprezentacji Brazylii daleki był od krytykowania decyzji sędziów. Tite na pomeczowej konferencji prasowej jasno zadeklarował, że niemoc w zwyciężeniu meczu pochodziła wyłącznie z jego podopiecznych. I na dobrą sprawę te słowa w pełni oddają rzeczywistość, bo Brazylijczykom w wielu kluczowych momentach brakowało chłodnej głowy. Gdy zajrzymy w statystyki, kurtyna wątpliwości zniknie. Brazylia przeciwko „La Vinotinto” oddała aż 19 uderzeń na bramkę, z czego tylko jedno było celne! Co w tej sytuacji ważne, to nie anomalia. W meczu z Boliwią współczynnik był podobny: 5/20.
A żeby jeszcze bardziej podkreślić kuriozum starcia z Wenezuelą, należy się słówko o samej Wenezueli. Możecie wierzyć lub nie, ale ta reprezentacja posiada na obecnym turnieju Copa America jakiś niewidzialny immunitet! W meczu z Brazylią VAR uchronił wenezuelskich piłkarzy od dwóch bramek, ale kilkadziesiąt godzin wcześniej to samo wydarzyło się w spotkaniu z Peru. Wtedy arbitrzy zabrali Peruwiańczykom aż trzy gole, dzięki czemu zespół, który był skazywany na pożarcie, na dzień dzisiejszy ma dużą szansę, by wyjść z grupy na trzecim miejscu. Ale wracając już do „Canarinhos”…












