Brazylia to jeden z faworytów mundialu w Katarze. Twierdziło tak wielu jeszcze przed rozpoczęciem turnieju, a faza grupowa jedynie potwierdziła ich wielkie ambicje. Nie zmieniła tego nawet kontuzja Neymara, która lekko naruszyła reprezentację. Możliwości tej drużyny są ogromne, choć z pewnością zaboli ich nieobecność największego gwiazdora. Kamerun pokazał, że zespół Tite nie jest niezniszczalny i nietykalny.
Jeśli Kamerun był w stanie ich pokonać, to tym bardziej są w stanie to zrobić lepsze drużyny z wyższą kulturą gry. To był głośny dzwonek ostrzegawczy dla wszystkich Brazylijczyków, którzy po pierwszych meczach poczuli się zbyt pewnie. Kamerun pokazał reszcie stawki, która miała wielkie obawy przed wielką Brazylią, „patrzcie, ich da się ograć”. Taki przekaz poleciał po fazie grupowej. Zastrzegamy jednak, że ten trzeci mecz Brazylia grała już na zupełnym luzie, ale gdzieś nutka niepewności wleciała. Rezerwowi okazali się nie być na takim poziomie, jak się wydawało.
Neymar dzieli naród
Według najnowszych doniesień Neymar jest gotowy na fazę pucharową, ale po internecie latają zdjęcia jego stopy, które nie wyglądają dość dobrze. To chyba nawet mało powiedziane. W każdym razie Tite na sobotniej konferencji prasowej przed spotkaniem z Koreą powiedział: – Będzie trenował po południu i jeśli wszystko będzie dobrze, zagra w poniedziałek.
Widok utykającego Neymara schodzącego z boiska zmroził całą Brazylię. Przypomniały się wszystkie horrory z mundialu, który odbywał się u nich. Pojawiły się nawet informacje, że to koniec mistrzostw dla zawodnika PSG. Opuścił spotkania grupowe ze Szwajcarią i Kamerunem, ale teraz ma zostać postawiony na nogi. Za wszelką cenę. Brazylia jest mocna, ale chyba nie na tyle, żeby poradzić sobie bez Neymara i spełnić marzenia wygłodzonych rodaków o mistrzostwie świata.
Tak jak zawsze Neymar był kochany przez Brazylijczyków, tak sytuacja nieco się zmieniła w ostatnich miesiącach. Jego pomnik upadł, gdy lekko zapomniał o swoich korzeniach. O tym, skąd tak naprawdę pochodzi. Kto tak naprawdę mu kibicuje. 150 milionów Brazylijczyków żyjących w skrajnej biedzie poczuło się lekko zdradzone. Dlatego przed mistrzostwami były obawy, czy reprezentacja Brazylii będzie umiała zjednoczyć skłócone o sprawy polityczne społeczeństwo. Dać im prawdziwą radość.
Jak wiadomo, kraj kawy żyje futbolem. Często to jedyna rzecz, z której mogą mieć pociechę. Nastroje zmieniają się tam częściej niż w Polsce, dlatego nawet po teoretycznie nieważnej porażce z Kamerunem na Tite spadła krytyka. Co jest ważne dla piłkarzy znajdujących się w Katarze, naród jest zjednoczony, żadna polityka, żadne wybory nie zakłóciły atmosfery wokół reprezentacji. Wszyscy na nich liczą, co zresztą świetnie widać po trybunach stadionów w Katarze.












