Liga Mistrzów trwa w najlepsze! Pierwsza kolejka zachęciła polskich kibiców do śledzenia naszych reprezentantów w tych rozgrywkach. Wtedy kilku „Biało-czerwonych” zaliczyło świetne występy, które w dużym stopniu pomogły ich klubom w osiągnięciu dobrych wyników. W drugiej kolejce liczyliśmy na utrzymanie tego stanu rzeczy oraz wejście na murawę Polaków, którzy w pierwszych meczach nie otrzymali takiej szansy.
Część reprezentantów utrzymała swoją formę i przyczyniła się do sukcesów swoich drużyn. Na szczególną pochwałę zasługują Piotr Zieliński i Przemysław Frankowski. Pierwszy z nich zdobył bramkę z rzutu karnego przeciwko Realowi Madryt, a drugi asystował przy zwycięskim golu Lens. Na swój debiut muszą jeszcze poczekać Jakub Kiwior oraz Łukasz Łakomy, którzy przesiedzieli swoje mecze na ławce rezerwowych.
Piotr Zieliński
We wtorkowy wieczór trudne zadanie czekało Napoli, które z Piotrem Zielińskim w składzie podejmowało na swoim boisku Real Madryt. Faworytem wydawała się być drużyna ze stolicy Hiszpanii, jednak ekipa spod Wezuwiusza tanio skóry nie sprzedała. W 19. minucie spotkania udało się im wyjść na prowadzenie. Wszystko za sprawą Leo Ostigarda, który po zamieszaniu w polu karnym wbił piłkę do pustej bramki. „Królewscy” są jednak ekspertami w wychodzeniu z trudnych sytuacji i bezwzględnie wykorzystują błędy swoich przeciwników. W 27. minucie meczu wyrównał Vinicius po fatalnym błędzie Giovanniego Di Lorenzo. Kilka minut później prowadzenie podwyższył Jude Bellingham. Stawiało to Napoli w bardzo trudnej sytuacji.
Po przerwie „Partenopei” zaczęli bardziej naciskać i szybko zdobyli bramkę. Pomógł w tym Piotr Zieliński, który pewnie wykorzystał „jedenastkę”. Ostatecznie Real zdołał przechylić szalę na swoją korzyść, wywożąc z Neapolu trzy punkty.
Wtorkowe spotkanie Piotr Zieliński zapamięta również z innego powodu. Strzelając bramkę Realowi Madryt, stał się trzecim Polakiem w historii, który trafiał zarówno przeciwko „Królewskim”, jak i FC Barcelona. Przed nim dokonali tego Roman Kosecki oraz Robert Lewandowski. Dodatkowo ten gol pozwolił mu wyprzedzić Gabriela Batistutę, Diego Forlana czy Xabiego Alonso w klasyfikacji strzelców Ligi Mistrzów. Jest to nie lada osiągnięcie, które dobrze świadczy o grze polskiego pomocnika w tych rozgrywkach.










