Tegoroczne pary 1/8 finału praktycznie nie mają wyraźnych faworytów i outsiderów. Jedną z par bez wyraźnego pretendenta do zwycięstwa mogliśmy obejrzeć w środowy wieczór. Zbudowana nieco skromniej Borussia Dortmund po mundialu gra świetnie. Chelsea budująca swój skład za wielkie pieniądze jak na razie meandruje, szukając najsilniejszego ustawienia. W tym spotkaniu podopieczni Edina Terzicia zwyciężyli 1:0 po golu Karima Adeyemiego i są w lepszej pozycji przed rewanżem. Dodatkowym smaczkiem był świetny występ, jaki zanotował Jude Bellingham przeciwko klubowi, który jest nim zainteresowany.
Wsparcie Borussii
Melodia hymnu Ligi Mistrzów to coś, co zawsze wywołuje dodatkowy dreszczyk emocji i na trybunach, i na murawie. Od samego początku 80 tysięcy fanów zgromadzonych na Signal Iduna Park chciało w jakikolwiek sposób natchnąć piłkarzy i w metaforyczny sposób wepchnąć piłkę do bramki rywali. Dwunasty zawodnik, jak zwykło się mawiać o sympatyzujących z gospodarzami trybunach, był zdeterminowany nie mniej niż jedenastka na murawie. Od pierwszych minut piłkarze BVB po każdej udanej akcji zagrzewali fanów, podkręcając jeszcze gorącą atmosferę na Signal Iduna Park. Przodował w tym Jude Bellingham – kapitan i niekwestionowana gwiazda drużyny.
Przed meczem „Żółta Ściana” w imponujący sposób przywitała piłkarzy obu drużyn. Napis na dole oprawy mówi: „Warto było za każdym razem stać po twojej stronie. Podróż będzie trwała wiecznie”. W ostatnich latach Borussia, od 11 lat niepotrafiąca przełamać dominacji Bayernu w Bundeslidze, była przystankiem do wielkiej kariery. Erling Haaland, Jadon Sancho, Ousmane Dembele czy Pierre-Emerick Aubameyang odchodzili za duże pieniądze do klubów z najwyższej półki. Wiele wskazuje na to, że latem najgłośniejszym nazwiskiem na globalnym rynku będzie Jude Bellingham.
Gdzie zagra Jude?
Borussia jednak bardzo chciałaby zatrzymać Bellinghama. Na stole są gigantyczne pieniądze. Ponoć oferta, która ma zatrzymać w klubie dziewiętnastolatka, to trzyletnia umowa gwarantująca 15 mln euro netto za sezon. Jude jest wyrzutem sumienia całej Premier League. Gdy miał 17 lat, to niemiecki klub słynący z wprowadzania młodych graczy wyciągnął go z Birmingham City. To właśnie o piłkarzu BVB, a nie przykładowo: Liverpoolu, Chelsea czy Manchesteru United słyszeliśmy, gdy Bellingham debiutował na mistrzostwach Europy jako najmłodszy piłkarz w historii czy gdy w Katarze. Wówczas ponoć przekonały go nie pieniądze, ale perspektywy rozwoju poparte początkami kariery choćby Jadona Sancho. Dziś chrapkę na kończącego w czerwcu dopiero 20 lat Anglika mają m.in. Real Madryt sukcesywnie odmładzający środek pola, Liverpool, do którego dołączenia namawia Bellinghama sam Steven Gerrard, czy Chelsea, która wyznaję zasadę „kto bogatemu zabroni?”. Jak dojrzały i kluczowy dla zespołu jest to piłkarz, mogliśmy zobaczyć w dzisiejszym spotkaniu.











