Sobotnie spotkania 31. kolejki Ligue 1 przyniosły dwa niespodziewane rezultaty. Bordeaux przegrało trzeci mecz z rzędu licząc ligę i puchary, a Lille uległo na Stade Nuggesser Valenciennes 1:0. Liderem został Olympique Lyon, który pokonał Stade Rennes 1:2.
Pierwsze dzisiejsze spotkanie pomiędzy Bordeaux a Nancy zakończyło się niespodziewanym zwycięstwem gości 1:2. Laurent Blanc posadził na ławce od początku meczu Marouane’a Chamakha, Wendela i Jaroslava Plasila. Jak się okazało, była to chyba błędna decyzja. Od 18. minuty Nancy prowadziło po bramce Youssufa Hadjiego, który świetnie wyprzedził Henrique i pewnym strzałem pokonał Cedrica Carrasso. Dziesięć minut później mistrzowie Francji doprowadzili do wyrównania za sprawą trafienia Fernando Cavenaghi’ego, który przedłużył uderzenie Alou Diarry. Gola zwycięskiego dla podopiecznych Pablo Correi zdobył Alfred N’Diaye w 72. minucie meczu.

Znajdujące się na ostatnim miejscu Grenoble nie dało rady w pojedynku z Lorient. Mimo tego dzielnie walczyło zdobywając gola już w 3. minucie autorstwa Nassima Akroura. Wyrównanie nastąpiło niespełna dwa kwadranse później, kiedy swój kunszt pokazał najlepszy strzelec Lorient, Kevin Gameiro. Gdy zanosiło się powoli na remis, to pierwszą bramkę w tym sezonie zdobył James Fanchone w 87. minucie.
Grająca ostatnio świetnie Nicea podzieliła się punktami z Sochaux. Mimo przewagi w posiadaniu piłki przez gości, nie przekładało się to na sytuacje podbramkowe. Więcej strzelać próbowali zawodnicy Nicei, jednak co z tego, skoro żadne nie znalazło drogi do siatki Matthieu Dreyera.
Rozpędzony Lyon wygrał ważne spotkanie na trudnym terenie ze Stade Rennes. Od początku do samego końca lepiej prezentowali się goście, jednak to oni pierwsi stracili gola, którego zdobył w 15. minucie Asamoah Gyan. Na bramkę wyrównującą Claude Puel czekał do drugiej części gry. W 53. minucie Michel Bastos po raz dziewiąty ucieszył się ze zdobycia gola. Osiem minut później Lyon zadał kolejny, i jak się później okazało, decydujący cios. Katem Rennes został niezawodny Lisandro Lopez. Dzięki temu zwycięstwu Lyon awansował na pozycję lidera.
Dzisiejsze zwycięstwo Saint-Etienne bardzo przybliżyło ich do utrzymania. Podopieczni Christophe Galtiera pokonali na Stade Geoffrey-Guichard Le Mans 2:0. Wynik otworzył w 53. minucie Cedric Varrault. Zwycięstwo przypieczętował inny z obrońców, Yohan Benaouane.
Drugą dzisiejszą sensacją jest z pewnością zwycięstwo Valenciennes nad Lille 1:0. Tak niespodziewany obrót sprawy jest z pewnością spowodowany nieskutecznością piłkarzy Rudiego Garcii, którzy mieli kilka dogodnych sytuacji na zdobycie goli. Na początku swoją okazję miał Hazard, później Chedjou, którego strzał zatrzymał się na poprzeczce. Yohan Cabaye nie popisał się w końcówce pierwszej połowy nie strzelając bramki ze świetnej sytuacji. Swój ślad na boisku zostawił także Ludovic Obraniak, który dwie minuty po swoim wejściu nie zdołał być górą w pojedynku z Nicolasem Penneteau. Gospodarze potrzebowali jednej okazji, która na gola zamienił Mamadou Samassa w 83. minucie spotkania.
W ostatnim spotkaniu Montpellier tylko zremisowało z AS Monaco 0:0. Od pierwszej do ostatniej minuty beniaminek dominował na boisku, stwarzając sobie wiele okazji do strzelenia bramki. Jednak tego wieczoru świetnie spisywał się Stephane Ruffier, który co najmniej czterokrotnie uratował gości od porażki. Dodatkowo na nieszczęście fatalny błąd popełnił arbiter tego meczu pan Vileo, który nie uznał bramki strzelonej przez Camarę. Z tej decyzji nie mógł zadowolony być Rene Girard, który był bardzo nerwowo zareagował na tą decyzję sędziego. Jeden punkt zdobyty w tym meczu przez beniaminka nie może cieszyć.