Francja to klasowa drużyna. Niejeden klubowy zespół zazdrości selekcjonerowi „Trójkolorowych” możliwości wyboru. Jeśli Didier Deschamps ma ból głowy przy ustalaniu składu, to tylko ten pozytywny – z powodu nadmiaru odpowiednich kandydatów na dane miejsce. Zupełnie nieprzesadzone jest stwierdzenie, że Francja ze swoich piłkarzy mogłaby stworzyć dwie lub trzy wyjściowe jedenastki i byłyby one poważnym wyzwaniem dla reszty narodowych ekip. „Les Bleus” to poważni kandydaci do wygrania mistrzostw Europy. Po niedawnym triumfie na mundialu ten tytuł byłby wspaniałym uzupełnieniem kolekcji i potwierdzeniem umiejętności tych chłopaków. Jednak do finału długa, wyboista droga. Aby dojść do jej końca, trzeba mieć wszystko na tip-top. Czy bolączką dla Mbappe i spółki będą boki obrony? Czy przeciwnicy mogą traktować je jako piętę Achillesa i upatrywać tu swej szansy?
Przyjrzyjmy się formie bocznych obrońców grających w kadrze Francji na MŚ w 2018 roku oraz temu, jak obecnie walczą na turnieju.
Mistrzostwa świata 2018
Tak się złożyło, że defensorzy biegający po prawej i lewej flance boiska w reprezentacji Francji, czyli Benjamin Pavard oraz Lucas Hernandez, to piłkarze, którzy na co dzień występują razem w niemieckiej Bundeslidze w barwach Bayernu Monachium. Cofnijmy się w czasie, bo nie zawsze tak było. Na mundialu w Rosji byli zawodnikami odpowiednio VfB Stuttgart i Atletico Madryt. Latem 2019 roku razem przeprowadzili się w bawarskie rejony. Ich występy na mistrzostwach świata rok wcześniej nie pozostały niezauważone. Nie dość, że osiągnęli drużynowy sukces, jakim był triumf w turnieju, to zaliczyli też awans sportowy poprzez transfer do innego klubu.
Bawarczycy nie próżnowali i po udanym mundialu zarzucili sieci najpierw na prawego defensora, a za kilka tygodni ogłosili pozyskanie lewego obrońcy. W Bayernie zaklepali sobie dwa transfery z wyprzedzeniem i od 1 lipca 2019 roku trener Niko Kovac mógł korzystać z usług Francuzów. O ile wyłożone na Pavarda 35 milionów euro nie odbiło się tak szerokim echem, o tyle kwota transakcji Hernandeza już tak. Został pobity rekord transferowy Bayernu i ustanowiony na 80 milionów euro. Rummenigge i spółka musieli obdarzyć go ogromnym zaufaniem i być przekonanym na 200%, ponieważ nie słyną z takich kwot. Przekonać mógł ich fakt, że obaj zawodnicy są młodzi, a już dobrze się prezentują na wysokim poziomie.











