Benjamin Pavard zmienia klub. Francuz zasili szeregi Bayernu Monachium


Francuski defensor trafi tam 1 lipca

10 stycznia 2019 Benjamin Pavard zmienia klub. Francuz zasili szeregi Bayernu Monachium

Mistrz świata z Rosji zmienia klub. O młodego piłkarza walczyło wiele europejskich potęg. Ostatecznie Pavard zasili szeregi Bayernu Monachium. Jednakże do końca sezonu będzie grał w obecnym klubie. Defensor występujący obecnie w VfB Stuttgart na Allianz Arena trafi dopiero 1 lipca.


Udostępnij na Udostępnij na

Niedawno pisaliśmy o nim w naszym rankingu najlepszych prawych obrońców 2018 roku. Benjamin Pavard zajął w naszym subiektywnym zestawieniu trzecią lokatę, co było dość kontrowersyjnym wyborem, gdyż jest on nominalnym stoperem. Aczkolwiek przede wszystkim zadecydował tutaj mundial. Na turnieju w Rosji nasz bohater rozegrał wszystkie mecze jako prawy obrońca. Radził sobie na tyle dobrze, że został rewelacją turnieju i nic dziwnego, że zainteresowanych jego pozyskaniem było wiele klubów z europejskiej czołówki.

Rankingi iGola. Najlepsi prawi obrońcy świata 2018 roku

Mundial przepustką do piłkarskiego raju

Nie od dziś wiadomo, że największym sukcesem dla piłkarza jest zdobycie mistrzostwa świata. Benjamin Pavard ma to za sobą. Mało tego, jak już wspomniano, został on rewelacją turnieju, obok chociażby takich graczy jak Aleksandr Golovin, który dziś nie radzi sobie zbyt dobrze w Monaco. Zupełnie inaczej sytuacja ma się z Benjaminem Pavardem.

O Francuzie głośno było już w trakcie mundialu. Szerokim echem odbił się jego występ przeciwko Argentynie. Według wielu ekspertów oraz kibiców to najlepszy mecz mistrzostw, a potkanie ozdobione zostało niesamowitym golem autorstwa Pavarda. Co ciekawe, było to jego pierwsze trafienie w narodowych barwach. Tak wypowiedział się na temat tego strzału na Twitterze związany z NBC Sports Roger Bennett:

– Nawet jeśli zostałby pierwszym człowiekiem, który postawi stopę na Marsie, nic nie będzie mogło się równać do decyzji, którą podjął przy tym strzale. To dzieło sztuki stworzone przez geniusza – Roger Bennett

Kibice docenili fantastyczne trafienie Pavarda. Tego samego dnia można było znaleźć opinie, z których wynikało, że będzie to gol turnieju. Mimo że była to dopiero 1/8 finału. Tak też się stało. W głosowaniu niedługo po zakończeniu mistrzostw świata gol Francuza został uznany najlepszym trafieniem turnieju. To niejedyne wyróżnienie. Piłkarz został wybrany również do jedenastki największych odkryć mistrzostw świata.

Grzeszy wszechstronnością

Jak już wspomniano, Pavard nie ma problemu z grą na środku defensywy oraz na prawej stronie. Jak sam mówi, nie robi mu to większej różnicy, poza tym, że na boku ma nieco więcej możliwości w ofensywie. Z tego względu wielu zaczęło porównywać go z innym znakomitym Francuzem – Lilianem Thuramem.

Co również łączy obu piłkarzy? Obaj strzelali ważne gole w reprezentacji. Pavard zdobył piękną, ale równie ważną bramkę z Argentyną, a w przeszłości Lillian Thuram strzelał 20 lat wcześniej w półfinale mistrzostw świata. – Niezależnie od tego, na jakiej gram pozycji, czuję się tak samo. Oczywiście grając na boku, muszę znacznie częściej angażować się w akcje ofensywne, ale od zawsze lubiłem przekraczać połowę boiska, więc nie mam z tym problemu. Thuram także bywał środkowym i prawym obrońcą. Dlaczego miałbym nie iść jego śladami? – zastanawiał się Pavard.

Nie da się ukryć, że w Stuttgarcie mecze rozgrywa na środku obrony. Wielu fanów, którzy nie śledzą uważnie rozgrywek Bundesligi, było zdziwionych, że nie gra on na prawej obronie. Na tej pozycji przychodzi mu występować w reprezentacji. Didier Deschamps może czuć pełen komfort, gdyż na wypadek urazu któregoś ze stoperów z powodzeniem może tam przesunąć Benjamina Pavarda.

Rośnie w siłę

Pavard cały czas się rozwija. Jego pozycja w klubie wydaje się niezagrożona. W tak silnej lidze jak Bundesliga trzeba się mieć na baczności. Ciężkie treningi przeplatane są napiętym terminarzem. Do tej pory ma on na koncie 69 występów w Stuttgarcie, z czego 48 w najwyższej klasie rozgrywkowej w Niemczech. W tym sezonie zagrał od pierwszej do ostatniej minuty w czternastu spotkaniach. W ostatnich trzech meczach kończących 2018 rok był kontuzjowany.

W Stuttgarcie znalazł się w 2016 roku. Klub był wówczas w 2. Bundeslidze. Już w swoim debiucie dał o sobie znać za sprawą premierowego gola. Wcześniej miał okazję zaliczyć 21 występów w Lille. Mało kto wówczas zdawał sobie sprawę, że ten młodzieniec dwa lata później sięgnie po najcenniejsze trofeum w piłce nożnej.

Trzeba przyznać, że jego kariera stanowi przykład dla innych, by się nie poddawać i zawsze wierzyć w sukces. Dzisiaj jest to jeden z najlepszych defensorów świata. Potwierdza to fakt, że biły się o niego potęgi światowej piłki. Ciekawe tylko, czy Francuz podoła presji sukcesu w Bayernie Monachium. Przekonamy się o tym w następnym sezonie.

Dodaj komentarz

Zapraszamy do kulturalnej dyskusji.

Najnowsze