W 4. kolejce Ligi Europy w grupach A i B obeszło się bez niespodzianek. W najciekawszym meczu Rubin Kazań ograł u siebie 1:0 Tottenham Hotspur. Pewnie swoje spotkania wygrały PAOK Saloniki i Standard Liege. A po ciekawej rywalizacji w Danii Hannover zwyciężył z Kopenhagą 2:1.
Grupa A
Rubin Kazań – Tottenham Hotspur
W poprzedniej kolejce oba zespoły spotkały się w Londynie. Wtedy lepszy był Tottenham, lecz w Rosji zdecydowanym faworytem był Rubin Kazań. Początek spotkania był niemrawy. Po kwadransie gry kibice w końcu zobaczyli jakieś sytuacje. Najpierw zablokowany został Defoe, a później szansę zmarnował Pawliuczenko. Dopiero po 20 minutach obudzili się gospodarze. Do sytuacji strzeleckiej doszedł Kasajew, jednak uderzył niecelnie. Po chwili świetnie uderzył Noboa, niestety bez efektu bramkowego. W kolejnych fragmentach Rubin wypracował sobie kilka rzutów rożnych, ale żadnego z nich nie wykorzystał. Tuż przed przerwą swoją szansę zmarnował Martins, który próbował głową pokonać Ryżykowa, ale zabrakło precyzji. Do szatni zespoły schodziły przy bezbramkowym remisie.

Po zmianie stron ostro do przodu ruszyli gospodarze. Rosjanie sprawiali sporo kłopotów Tottenhamowi, który zapracował na dwie żółte kartki. Obejrzeli je Bassong i Defoe. A Rubin konsekwentnie atakował i w 55. minucie wykorzystał słabość rywala. Do siatki trafił Natcho i gospodarze zasłużenie objęli prowadzenie. Podopieczni Kurbana Bierdyjewa próbowali pójść za ciosem, lecz powrócił obraz z pierwszej połowy, obraz nieskuteczności. Wydawało się, że Tottenham zmobilizuje się po stracie gola i będzie dążył do odrobienia straty, ale Anglicy byli bezsilni. Rubin do końca spotkania kontrolował przebieg wydarzeń i to Rosjanie kreowali jakiekolwiek akcje ofensywne. Były klub Rafała Murawskiego zwyciężył 1:0 i ma tyle samo punktów co Tottenham.
Shamrock Rovers – PAOK Saloniki
Grecy przyjechali do Irlandii po trzy punkty, które mogłyby dać pierwsze miejsce w grupie A. Mecz na ławce rezerwowych zaczął Sznaucner. Ale koledzy z PAOK-u i bez Polaka radzili sobie bardzo dobrze. Już w 8. minucie do siatki trafił Dimitrios Salpingidis i goście zgodnie z prognozami wyszli na prowadzenie. Ale Grecy nie zamierzali na tym poprzestać i po pół godzinie było już 2:0. Strzelec pierwszego gola, Salpingdis, popisał się dokładnym podaniem do Fotakisa, a ten umieścił piłkę w bramce. Przewaga PAOK-u nie topniała jednak ani na chwilę i parę podań później mieliśmy pogrom. Na listę strzelców wpisał się Georgiadis i do przerwy było 3:0.
Na drugą połowę nie wyszli już McCabe i Turner, których zastąpili Twigg oraz Kilduff. Martin O’Neill pozytywnie wpłynął na swoich podopiecznych. Shamrock od razu, kilka minut po wznowieniu gry, zdobył kontaktowego gola. Nadzieje gospodarzom przywrócił Dennehy. Później sytuacja na boisku się zaostrzyła. Arbiter kilkukrotnie musiał sięgać do kieszeni po żółte kartki. Na szczęście nie doszedł do kartonika koloru czerwonego. Obaj szkoleniowcy wykorzystali w końcówce limit zmian. Nie wpłynęło to na stan rywalizacji. Więcej goli nie padło i PAOK pewnie wygrał 3:1, dzięki czemu awansował na pierwsze miejsce grupy A












