W zamykającym 16. serię gier hiszpańskiej Primera Division meczu Real Betis pokonał na wyjeździe Celtę Vigo 1:0. Jedynego gola na dziesięć minut przed końcem zdobył rezerwowy Jorge Molina.
Gospodarze z Vigo zaskakująco dobrze rozpoczęli pojedynek na Estadio Balaidos. Celta ewidentnie pamiętała, jak dobrze zagrała w meczu Pucharu Króla przeciwko Realowi Madryt. Dzisiejszego wieczoru, przynajmniej przez pierwsze 20 minut pierwszej połowy, kopiowała ten styl gry, dodając do tego zdecydowanie większą odwagę. Wynikała ona z tego, że po drugiej stronie boiska nie stali Ronaldo, Benzema czy Alonso, lecz piłkarze o zdecydowanie mniej znaczących nazwiskach.

Od pierwszego gwizdka arbitra Celta zaczęła z olbrzymią zawziętością szturmować bramkę Realu Betis, jednak przez bardzo długi czas nie potrafiła zaatakować na tyle groźnie, by myśleć o objęciu prowadzenia. Gospodarze zdecydowanie dłużej utrzymywali się przy piłce, ale każda próba strzału z dystansu była blokowana, a w kombinacyjnych atakach graczom Celty brakowało dokładnego ostatniego podania. W miarę upływu czasu w mecz zaczęli wchodzić przyjezdni z Benito Villamarin. W 18. minucie po raz pierwszy bramce Javiego Varasa zagroził Ruben Castro, ale golkiper „Os Celticos” zdołał odbić piłkę w boisko. Po 60 sekundach Hiszpan znowu był niepokojony, jednak po indywidualnej akcji Joel Campbell oddał bardzo niecelny strzał.
W 22. minucie w końcu uderzenie oddali gospodarze, jednak piłka po strzale Juana Carlosa minęła bramkę Adriana. Na kolejną wartą uwagi sytuację podbramkową czekaliśmy do 31. minuty. Ruben Castro szarżował w „szesnastce” gospodarzy, w końcu został powalony przez obrońcę, jednak gwizdek arbitra milczał. Przez ostatni kwadrans znowu do głosu poważniej zaczęli dochodzić miejscowi, ale dopiero w 42. minucie meczu serca kibiców Celty mogły zabić zdecydowanie mocniej. Ekipa z Vigo ruszyła z bardzo szybką kontrą z własnej połowy. Aspas minął dwóch obrońców, jednak stracił tempo biegu, przez co dogonił go Juan Carlos, aby w efekcie go sfaulować – lewoskrzydłowy Betisu otrzymał za to zagranie żółtą kartkę. Kilka chwil później sędzia zagwizdał po raz ostatni w pierwszej połowie.
Druga połowa na Estadio Balaidos to już bardziej wymiana ciosów z obydwu stron. Celniejsze i mocniejsze zadawali przyjezdni z Andaluzji, ale w dalszym ciągu nie byli w stanie stwarzać sobie seryjnie klarownych okazji do objęcia prowadzenia. W 49. minucie Ruben Castro oddał pierwszy strzał głową, lecz nie miał prawa pokonać Javiego Varasa. Sześć minut później goście byli już zdecydowanie bliżej strzelenia gola. Rozegrana w trójkącie piłka przed polem karnym wylądowała w końcu pod nogami Salvy Sevilli, który uderzył z 15. metrów, ale za lekko, więc Varas bez problemu skleił futbolówkę.











