Kibice Betisu kolejny raz podchodzili do sezonu z dużymi nadziejami. Tym razem jednak wydawało się, że wiara w zespół jest zdecydowanie bardziej uzasadniona niż w poprzednich kampaniach. Los jak na razie nie zweryfikował brutalnie marzeń kibiców i zawodników „Los Verdiblancos”. W tym momencie wydaje się, że zespół może spełnić oczekiwania swoich fanów. Sytuacja wisi na włosku i jeden weekend może odmienić spojrzenie na położenie drużyny Pellegriniego, ale wszystko zmierza w dobrym kierunku.
Choć początek sezonu był, delikatnie mówiąc, nie najlepszy, teraz łódź sterowana przez chilijskiego trenera płynie po odpowiednich wodach. Betis jest już bardzo blisko wyprzedzenia nomen omen „Żółtej Łodzi Podwodnej”. Villarreal ostatnimi czasy pozwala marzyć „Beticos”. Pierwsze kilka meczów bieżącej kampanii mogło budzić duże zaniepokojenie w sercach kibiców zespołu z Andaluzji. Na 13 rozegranych spotkań wygrał jedynie pięć. Nie tego spodziewano się na Estadio Benito Villamarin. Wszystko, co dobre, zaczęło dziać się od zremisowanego Gran Derbi. Spotkanie z Sevillą pozwoliło zawodnikom Betisu uwierzyć, że się da. Od tego meczu rozegranego w drugi dzień nowego roku Betis przegrał zaledwie jedno ligowe spotkanie, z Barceloną. Wstydu to na pewno nie przynosi. Plan byłego trenera Manchesteru City i Realu Madryt zaczął w końcu funkcjonować tak, jak sobie to wyobrażał.
Manuelu, prowadź
Sprowadzenie chilijskiego trenera na Estadio Benito Villamarin było jasnym sygnałem dla całej ligi hiszpańskiej. My chcemy walczyć o Ligę Mistrzów! Choć o to będzie bardzo trudno, to kibice zdecydowanie mogą marzyć o oglądaniu w przyszłym sezonie swojego zespołu w Lidze Europy. To też na pewno będzie uznane za sukces. Początek Pellegriniego był bardzo trudny. W grudniu mówiło się nawet o zwolnieniu szkoleniowca. Na jego miejsce miał przyjść znany i niezbyt lubiany w Barcelonie Quiqe Setien. Pellegriniemu udało się jednak odwrócić losy swojej kariery w Betisie i teraz nikomu przez głowę nie przechodzi jego zwolnienie.
Pellegrini do Betisu przychodził jako największa gwiazda zespołu. Nie żaden piłkarz, ale trener miał błyszczeć. Nic dziwnego, po poprzednim sezonie w wykonaniu Rubiego nawet Settien byłby pewnie przyjmowany jak zbawca. Pellegrini to co najmniej jedna trenerska półka wyżej. W końcu to trener, który odnosił sukcesy z Manchesterem City. Zdobył mistrzostwo Anglii w sezonie 2013/2014 oraz dwukrotnie Puchar Ligi Angielskiej. Kiedy ostatnio tak utytułowany trener był na ławce Betisu? DWADZIEŚCIA lat temu, gdy szkoleniowcem był Juande Ramos. Dużo czasu minęło, aż władze, konkretniej Angel Haro, postanowiły o postawieniu na trenerską gwiazdę. Musiał przyjść tak dramatyczny sezon jak ten poprzedni, gdy Betis zajął 15. miejsce w tabeli La Liga. Nie przystoi klubowi z taką historią bić się o utrzymanie. Władze poszły po rozum do głowy, wydały duże pieniądze za trenerską klasę Manuela Pellegriniego.












