Przychodząc jako trzynastolatek pierwszy raz na Ciudad Deportiva, ówczesny kompleks treningowy „Królewskich”, młody Rafa Benitez liczył, że dostanie się do szkółki Realu Madryt umożliwi mu w przyszłości posmakowanie z bliska wielkiej piłki. Nie spodziewał się jednak, iż będzie to związane z karierą trenerską, a nie zawodniczą.
Hiszpan na boisku specjalnie się nie wyróżniał. Przeciętny obrońca, dla którego szczytem możliwości było załapanie się do rezerw Realu. Już w wieku 26 lat skupił się tylko i wyłącznie na szkoleniu. Przez dziewięć lat szlifował swój warsztat, zajmując się młodzieżowymi grupami „Los Blancos”.
W czerwcu tego roku wrócił do swojego piłkarskiego domu i podczas podpisywania kontraktu nie krył wzruszenia. Łzy ciekły też po policzkach kibiców Realu, bo Benitez, delikatnie mówiąc, nie był ich faworytem. W mediach pojawiały się nazwiska Fernando Hierro, Zinedine’a Zidane’a czy Jürgena Kloppa, ale ku rozpaczy wielu padło na byłego trenera Napoli.
Zastąpił on na stołku Carlo Ancelottiego, dla którego Florentino Perez był bezlitosny pomimo zdobytej wcześniej „La Decimy”. Włoch zrobił z Realu maszynę do strzelania bramek i wydatnie zadbał o atmosferę w drużynie. Już teraz wiemy, że przynajmniej w tej drugiej sprawie Benitez mocno zawodzi. Dużo się mówi o odejściu Ronaldo, a ostatnio głośno było konflikcie szkoleniowca z Sergio Ramosem.
Rafa znany jest z tego, że ma kłopoty z nawiązaniem bliższych kontaktów z zawodnikami. Taktycznie i merytorycznie zawsze jest przygotowany w stu procentach i nie ma problemów z wpojeniem własnego kanonu swoim podopiecznym i to pomaga mu osiągać sukcesy. Nie potrafi stworzyć drużyny w pełnym tego słowa znaczeniu, ale piłkarze biorą jego polecenia do serca, bo najzwyczajniej w świecie mają one odzwierciedlenie na boisku.
Jego styl pracy bardzo często utożsamiamy z defensywną i ubogą w bramki grą. Zupełnie nie sprawdziła się ta teza w Napoli. Mając do dyspozycji duże pole manewru z przodu w postaci m.in. Callejona, Higuaina czy Mertensa, zespół z południa Italii prezentował za jego kadencji miłą i skuteczną dla oka grę. Tak samo sytuacja wygląda na razie w Realu. W lidze „Królewscy” mają nie tylko najmniejszą ilość straconych goli, ale również najczęściej trafiali do bramek przeciwników.
Benitez daje szanse większej ilości zawodników niż Ancelotti i robi to całkiem skutecznie. Casemiro nieustannie udowadnia, że zasługuje na miejsce w wyjściowym składzie, a Czeryszew i Kovacić nie wyglądają źle, gdy wchodzą na boisko. Irytujące może wydawać się to, że najczęściej pojawiają się za graczy ofensywnych, by zwiększyć posiadanie piłki i dowieźć korzystny wynik.

Dużym plusem Hiszpana jest jego wrodzony pragmatyzm. Po wygraniu Ligi Mistrzów z Liverpoolem i po nieprawdopodobnym występie Dudka jedną z pierwszych decyzji, jaką podjął, było ściągnięcie Pepe Reiny, znacznie lepiej grającego nogami.











