Beniaminkowie w natarciu


Radomiak, Olimpia i GKS pewnie wygrały swoje spotkania i spokojnie mogą spoglądać w przyszłość

30 lipca 2019 Beniaminkowie w natarciu

Los beniaminka często bywa niełatwy. Musi on bowiem przestawić się na nowy rytm ligowy. Sezon 2019/2020 na polskich boiskach rozpoczął się dla takich drużyn zadziwiająco dobrze, co może utwierdzać w przekonaniu, że różnice pomiędzy kolejnymi poziomami ligowymi powoli się zacierają. Jest to dość odważna teza, jednak fakt, że wszyscy beniaminkowie I ligi wygrali swoje spotkania na inaugurację, zdaje się go potwierdzać.


Udostępnij na Udostępnij na

GKS Bełchatów, Radomiak Radom i Olimpia Grudziądz. To właśnie te drużyny pełnią w tym sezonie funkcję beniaminków I ligi. Trzeba jednak stanowczo podkreślić, że w przeszłości miały one krótsze lub dłuższe epizody na tym poziomie. Teraz cała trójka bardzo udanie wbiła się w pierwszoligowy rytm.

Grudziądzka egzekucja pod afgańską batutą

Zeszły sezon mimo awansu nie był dla podopiecznych Mariusza Pawlaka czarno-biały. Kibice grudziądzkiego zespołu wiele razy byli przyprawiani przez swoich ulubieńców o palpitacje serce. Cała ta droga ostatecznie zakończyła się jednak happy endem, który pozwolił Olimpii wrócić na pierwszoligowe boiska.

Sezon 2019/2020 rozpoczęła ona od starcia z Chrobrym Głogów na Miejskim Stadionie im. Bronisława Malinowskiego w Grudziądzu. Olimpijczycy w nowy sezon weszli z przytupem i rozgromili zespół Ivana Djurdjevicia aż 5:0. Hat trickiem w tym meczu popisał się 21-letni reprezentant Afganistanu Omran Haydary.

O mocne strony Olimpii w pierwszej kolejce zapytaliśmy Pawła Grzywacza. – Na pewno atutów było kilka. Po pierwsze pewna gra Jakuba Lemanowicza w bramce, bo nowy golkiper Olimpii bronił jak w transie i wyciągał bezproblemowo wszystko, co leciało w światło bramki. Jeszcze kilka takich występów i już nikt nie będzie tęsknił za Wojtkiem Muzykiem. Drugą rzeczą, o której warto wspomnieć, są naprawdę szybkie skrzydła. Chrobry grał formacją 3-5-2, co sprawiło, że nie posiadał bocznych obrońców, ale zarówno Łukowski, jak i Haydary robili wiatr na skrzydle i łatwo uciekali obrońcom rywali – tłumaczy redaktor SofaGol.pl.

Paweł stwierdził również, że wysnuwanie daleko idących wniosków w kwestii Olimpii może być zgubne. – Szczerze? Nie jestem przekonany, czy można wysnuwać jakiekolwiek wnioski po tym meczu. Na pewno cieszy to, że Olimpia strzela dużo bramek, ale tak jak mówił trener Pawlak po meczu, tak było też w II lidze, jednak jeżeli radzimy sobie bezproblemowo z Chrobrym, który zdaniem wielu ma podobny potencjał do Olimpii, to w połączeniu z umiejętnościami trenera Pawlaka czuję, że z taką grą można spokojnie dojść do środka tabeli, i to jest raczej maksimum tego, co może osiągnąć w tym sezonie Olimpia stwierdził były redaktor naszego serwisu.

Więcej o drużynie z Grudziądza pisaliśmy w tym artykule.

Powrót w wielkim stylu

Drugim z beniaminków, którego weźmiemy dzisiaj na tapet, jest GKS Bełchatów. Rozłąka bełchatowian z drugim poziomem rozgrywkowym w naszym kraju trwała zaledwie dwa sezony. Teraz podopieczni Artura Derbina wrócili na boiska I ligi i zrobili to w wielkim stylu.

Pierwszym rywalem GKS-u w tym sezonie była ekipa Stomilu Olsztyn, która pod koniec zeszłej kampanii była postrachem większości ligowych rywali. „Brunatni” jednak przystąpili do tego meczu bez strachu i pewnie pokonali olsztyńskich przeciwników.

O GKS-ie Bełchatów porozmawialiśmy z Adamem Kieruzelem. – Moim zdaniem największy atut GKS-u w pierwszym spotkaniu ligowym to konsekwentne bronienie się i atakowanie całym zespołem. Właśnie z tych dwóch rzeczy zespół Artura Derbina zasłynął w rozgrywkach II ligi. Bełchatowianie bardzo dobrze zaprezentowali się pod względem prób uderzenia z dystansu. Wcześniej trochę tego brakowało, a teraz w pierwszoligowy sezon weszli z mocnym przytupem, zaczynając od bardzo ładnych bramek.  Nie ma już tego, że zawodnicy za wszelką cenę chcą z piłką dojść jak najbliżej bramki rywala. Jest wręcz odwrotnie, a to kolejny atut w świetnie poukładanej drużynie z Bełchatowa – uważa sympatyk bełchatowskiego zespołu.

Uważa on również, że wynik z pierwszej kolejki pozwala patrzeć optymistycznie w przyszłość. – Wynik z pierwszej kolejki pozwala patrzeć pozytywnie w przyszłość, ponieważ drużyna pokazała już od pierwszego meczu, że będzie walczyć w każdym spotkaniu od początku do końca. Przedwczoraj przy wyniku 3:0 w przewadze liczebnej na połowie rywala przy wyprowadzaniu ataku było aż siedmiu piłkarzy GKS-u. Świadczy to o tym, że nie będziemy statystami, nie będziemy grać na utrzymanie wyniku, tylko o coś więcej. Moim zdaniem jest to dobry prognostyk, ale formę drużyn z początku sezonu zweryfikuje dopiero kilka kolejnych kolejek, kiedy już tabela się trochę nam wyklaruje – uważa redaktor „Dziennika Łódzkiego”.

Radomski powiew świeżości

W przeciwieństwie do GKS-u Bełchatów i Olimpii drogi Radomiaka z I ligą w ostatnich latach praktycznie ani razu się nie skrzyżowały. Dopiero teraz radomianie po świetnym sezonie na trzecim poziomie rozgrywkowym mogą cieszyć się z awansu na zaplecze PKO Ekstraklasy.

Podopieczni Dariusza Banasika zainaugurowali sezon od spotkania z GKS-em Tychy. Radomianie wygrali je 2:1, czym wlali sporo nadziei w serca kibiców. O zespół Radomiaka zapytaliśmy Michała Króla, który niedawno miał okazję pracować nad skarbem kibica właśnie drużyny z Radomia.

Według mnie najmocniejszym punktem Radomiaka jest ofensywa. W poprzednim sezonie, gdy radomianie grali jeszcze w II lidze, byli najskuteczniejszym zespołem w lidze. Brazylijczyk Leandro był niezwykle skuteczny. Sezon zakończył z 16 golami i 11 asystami. Ponadto świetnie w ofensywie spisywał się Rafał Makowski (11 goli i 5 asyst) i nieco gorzej, ale wciąż przyzwoicie Patryk Mikita. Cała ta trójka strzeliła w sumie 33 bramki – uważa nasz redaktor.

– Zawodnicy byli do bólu skuteczni i co najważniejsze, władzom Radomiaka udało się ich wszystkich utrzymać w drużynie. Mało tego, zespół z Radomia jeszcze się wzmocnił, ściągając do swojego zespołu Mateusza Michalskiego, który przez ostatnie trzy lata grał w Widzewie, Damiana Nowaka ze Skry Częstochowa oraz Macieja Górskiego z Korony Kielce. Zarówno Michalski, jak i Nowak to gwarancja kilkunastu bramek w sezonie. Zresztą Nowak już zdobył gola w pierwszej kolejce – kończy Michał Król.

Dodaj komentarz

Zapraszamy do kulturalnej dyskusji.

Najnowsze
Newsletter piłkarski