Los beniaminka często bywa niełatwy. Musi on bowiem przestawić się na nowy rytm ligowy. Sezon 2019/2020 na polskich boiskach rozpoczął się dla takich drużyn zadziwiająco dobrze, co może utwierdzać w przekonaniu, że różnice pomiędzy kolejnymi poziomami ligowymi powoli się zacierają. Jest to dość odważna teza, jednak fakt, że wszyscy beniaminkowie I ligi wygrali swoje spotkania na inaugurację, zdaje się go potwierdzać.
GKS Bełchatów, Radomiak Radom i Olimpia Grudziądz. To właśnie te drużyny pełnią w tym sezonie funkcję beniaminków I ligi. Trzeba jednak stanowczo podkreślić, że w przeszłości miały one krótsze lub dłuższe epizody na tym poziomie. Teraz cała trójka bardzo udanie wbiła się w pierwszoligowy rytm.
Grudziądzka egzekucja pod afgańską batutą
Zeszły sezon mimo awansu nie był dla podopiecznych Mariusza Pawlaka czarno-biały. Kibice grudziądzkiego zespołu wiele razy byli przyprawiani przez swoich ulubieńców o palpitacje serce. Cała ta droga ostatecznie zakończyła się jednak happy endem, który pozwolił Olimpii wrócić na pierwszoligowe boiska.
Sezon 2019/2020 rozpoczęła ona od starcia z Chrobrym Głogów na Miejskim Stadionie im. Bronisława Malinowskiego w Grudziądzu. Olimpijczycy w nowy sezon weszli z przytupem i rozgromili zespół Ivana Djurdjevicia aż 5:0. Hat trickiem w tym meczu popisał się 21-letni reprezentant Afganistanu Omran Haydary.
O mocne strony Olimpii w pierwszej kolejce zapytaliśmy Pawła Grzywacza. – Na pewno atutów było kilka. Po pierwsze pewna gra Jakuba Lemanowicza w bramce, bo nowy golkiper Olimpii bronił jak w transie i wyciągał bezproblemowo wszystko, co leciało w światło bramki. Jeszcze kilka takich występów i już nikt nie będzie tęsknił za Wojtkiem Muzykiem. Drugą rzeczą, o której warto wspomnieć, są naprawdę szybkie skrzydła. Chrobry grał formacją 3-5-2, co sprawiło, że nie posiadał bocznych obrońców, ale zarówno Łukowski, jak i Haydary robili wiatr na skrzydle i łatwo uciekali obrońcom rywali – tłumaczy redaktor SofaGol.pl.
Paweł stwierdził również, że wysnuwanie daleko idących wniosków w kwestii Olimpii może być zgubne. – Szczerze? Nie jestem przekonany, czy można wysnuwać jakiekolwiek wnioski po tym meczu. Na pewno cieszy to, że Olimpia strzela dużo bramek, ale tak jak mówił trener Pawlak po meczu, tak było też w II lidze, jednak jeżeli radzimy sobie bezproblemowo z Chrobrym, który zdaniem wielu ma podobny potencjał do Olimpii, to w połączeniu z umiejętnościami trenera Pawlaka czuję, że z taką grą można spokojnie dojść do środka tabeli, i to jest raczej maksimum tego, co może osiągnąć w tym sezonie Olimpia – stwierdził były redaktor naszego serwisu.











