Benfica Lizbona jest już o krok od awansu do IV rundy eliminacji Ligi Mistrzów. W dzisiejszym meczu Portugalczycy nie dali szans Trabzonsporowi. Podopieczni Jorge Jesusa zagrali z dużym wyrachowaniem i w drugiej połowie wypunktowali swoich rywali.
Rywalizacja Benfiki z Trabzonsporem zapowiadała się najciekawiej spośród wszystkich par III rundy eliminacji Ligi Mistrzów. Nic dziwnego, w końcu naprzeciw siebie stanęli wicemistrzowie dwóch silnych lig: portugalskiej oraz tureckiej. Mecz wzbudził spore zainteresowanie wśród polskich kibiców. W kadrze Trabzonsporu znajduje się aż czterech naszych rodaków. Trener, Senol Gunes, postanowił dać szansę gry w pierwszym składzie dwójce z nich: Arkadiuszowi Głowackiemu oraz Adrianowi Mierzejewskiemu. Na ławce rezerwowych znalazło się miejsce dla Pawła Brożka. Jego brata z gry wyeliminowała kontuzja.
Od pierwszych minut to gospodarze lepiej prezentowali się na zielonym prostokącie. Podopieczni Jorge Jesusa szybko zamanifestowali swoją siłę. Już w 3. minucie na strzał z około 35 metrów zdecydował się Ruben Amorim. Pomocnik zauważył, że Tolga Zengin jest nieco wysunięty, więc starał się go zaskoczyć sprytnym lobem. Turek był czujny i przeniósł futbolówkę nad poprzeczką. Po chwili z narożnika boiska dośrodkowywał Pablo Aimar. Piłkę do Savioli przedłużył Luisao. Popularny „El Conejo” nie potrafił oddać celnego strzału głową. Z każdą minutą Benfica przejmowała inicjatywę. Jednak świetnie dysponowana była obrona Trabzonsporu, która nie pozwoliła przeciwnikom zbliżyć się do pola karnego. Wyraz niemocy dał w 17. minucie Oscar Cardozo. Paragwajczyk zdecydował się na uderzenie z około 20 metrów. Było ono nieprzygotowane i bardzo niecelne.
W 25. minucie serca kibiców „Orłów” na chwilę zamarły. Do posłanej prostopadle piłki dopadł Adrian Mierzejewski i delikatnym lobem pokonał Artura. Sędzia liniowy dopatrzył się spalonego, ale była to sytuacja dyskusyjna. Ta akcja spowodowała, że ciężar tremy spadł z barków tureckiego zespołu. Podopieczni Senola Gunesa już nie tylko ograniczali się do defensywy. W 34. minucie lewą flanką pognał Alanzinho. Pomocnik gości swój rajd zakończył jednak niecelnym strzałem. Kilkanaście sekund później z rzutu wolnego z około 30 metrów strzelał Cardozo, ale piłka odbiła się od jednego z defensorów Trabzonsporu i wyszła na rzut rożny. Do końca pierwszej połowy utrzymał się bezbramkowy remis. Na słowa uznania zasługuje dwójka Polaków. Arkadiusz Głowacki świetnie dyrygował linią obrony, a Adrian Mierzejewski imponował zadziornością.

Druga część rozpoczęła się bardzo obiecująco dla piłkarzy Trabzonsporu. Niezłą akcję lewą stroną boiska przeprowadził Adrian Mierzejewski. Dośrodkowaną przez Polaka piłkę zatrzymał Artur. Turcy niespodziewanie przez kilka minut przywarli Benfikę do muru. Jednak gospodarzom udało się przetrwać małą nawałnicę. W 55. minucie niecelnym strzałem z rzutu wolnego Burak Yilmaz zakończył krótką dominację Trabzonsporu. Gospodarze postanowili znów przejąć boiskową inicjatywę.











