W 4. kolejce Ligi Mistrzów w grupie G Benfica podejmowała u siebie ekipę Spartaka Moskwa. Dla gospodarzy był to mecz o zachowanie realnych, a nie tylko matematycznych szans na awans.
Wymagania
Benfica Lizbona świetnie radzi sobie na krajowym podwórku, czego nie można powiedzieć o Lidze Mistrzów. Dzisiejszy mecz na Estadio da Luz miał co najmniej duże znaczenie. Jeden punkt w trzech pierwszych kolejkach to zdecydowania za mało, aby myśleć o wyjściu z grupy. Spartak Moskwa natomiast wygrał do tej pory jedno spotkanie i z pewnością nie był pod taką presją jak gospodarze.
Bez potwierdzenia

Tego potwierdzenia należało się domagać od gospodarzy tego spotkania. W pierwszych fragmentach starcia gra toczyła się w tempie dobrej partii szachów – wolno. Fani zobaczyli jedną sytuację Spartaka, w której Kombarow nie wykorzystał prostopadłego podania ze środka pola. Z minuty na minutę Benfica dochodziła do głosu. W 23. minucie została rozegrana świetna akcja na skrzydle – dośrodkowanie, piłka przed pole karne, znakomity wolej i futbolówka minęła bramkę o centymetry! Strzelał Perez. Posiadanie piłki stopniowo wzrastało na korzyść gospodarzy, którzy za sprawą swoich ostatnich wyników byli trochę pod ścianą. W 32. minucie doszło do kilku brutalnych zderzeń, po których posypały się żółte kartki. Na szczęście gra nie zaostrzyła się na dobre. Rodrigo – napastnik ekipy z Portugalii – w 40. minucie podszedł do rzutu wolnego, uderzenie było wyśmienite, futbolówka minęła mur, lecz niestety również bramkę. Pod koniec pierwszej odsłony fatalny błąd popełnił sędzia boczny, sygnalizując spalonego, którego de facto nie było. Na czystą pozycję wychodził najaktywniejszy na boisku Rodrigo. Połowa zakończona bezbramkowym remisem.
Dżoker
Zaraz po przerwie na boisko w miejsce Moreno wszedł Oscar Cardozo. Zmiana okazała się strzałem w dziesiątkę. Najpierw jednak Bilialietdinow uderzył ile sił w nogach i było naprawdę groźnie. Fenomenalną interwencją popisał się bramkarz Benfiki, Arthur. W 55. minucie znakomicie podał Melgarejo, a okazji nie zmarnował wprowadzony wcześniej Cardozo! Dziesięć minut później ten sam zawodnik uderzył z 25 metrów i piłka, odbita od poprzeczki, wylądowała poza bramką. Nie trzeba było długo czekać na kolejną sytuację. 69. minuta i mieliśmy 2:0! John wrzucił piłkę w pole karne, a nie kto inny jak Cardozo strzelił drugą bramkę w tym spotkaniu. Osiem minut później doszło do akcji pogrążającej przyjezdnych. Wszędobylski Cardozo został sfaulowany w polu karnym przez Pareję, który otrzymał drugą żółtą, a w konsekwencji czerwoną kartkę. Do „jedenastki” podchodzi Cardozo i… pudłuje! To już by było chyba za wiele, gdyby rezerwowy drużyny z Estadio da Luz zaliczył takie wejście. Wynik już nie uległ zmianie. Druga połowa przyniosła niesamowite emocje i świetny występ Oscara Cardozo. Benfica Lizbona i Spartak Moskwa nadal pozostają w grze, ale ze zmienionymi lokatami w tabeli. Dzięki tej wygranej gospodarze zapewnili sobie przewagę jednego punktu nad gośćmi.










