Po naprawdę dobrej grze, dominacji, a także sporej ilości okazji bramkowych wicemistrzowie Portugalii podzielili się punktami z FC Bazylea. Gospodarze środowego meczu zremisowali 1:1 z najlepszą drużyną Szwajcarii ostatniego sezonu w ramach 4. kolejki Ligi Mistrzów.
Gospodarze już w pierwszych minutach chcieli pokazać, że nieprzypadkowo są liderem tabeli grupy C. Po dobrej indywidualnej akcji Aimara na strzał bez przyjęcia zdecydował się Rodrigo. Na szczęście dla kibiców przyjezdnych, Sommer stanął na wysokości zadania i, wyciągając się jak struna, sparował piłkę na rzut rożny. Niestety dla kibiców przybyłych z Bazylei, Rodrigo nie pomylił się w 5. minucie, gdy piłka po główce jednego z kolegów nadleciała wprost na jego nogę, a ofensywny gracz Benfiki bez zastanowienia kropnął na bramkę. Sommer tym razem nawet nie zareagował, a gospodarze cieszyli się z prowadzenia.
Do nie lada kontrowersyjnej sytuacji doszło po kwadransie gry, gdy Bruno Cesar ruszył prawą stroną, a ratujący swój zespół jeden z obrońców Bazylei zagrywał futbolówkę ręką. Sędzia pozostał niewzruszony, sygnalizując zagranie przy ciele. Chwilę później Gaitan zagrał fantastyczną górną piłkę wprost na głowę Garaya, a obrońca Benfiki minimalnie chybił w wyśmienitej okazji.
Po stracie bramki Szwajcarzy starali się wyrównać stan rywalizacji, jednak w żaden sposób nie potrafili przeciwstawić się dominującej postawie gospodarzy. Benfica za to w pełni kontrolowała boiskowe wydarzenia mimo sporej różnicy w posiadaniu piłki. Portugalczycy wykazywali się ogromną płynnością wymianie podań, co sprawiało sporo problemów szykowi obronnemu Bazylei. Przed zakończeniem pierwszej połowy zza pola karnego uderzał Gaitan, ale zawodnik gospodarzy przeniósł piłkę minimalnie ponad poprzeczką.
Po zmianie stron obraz gry nie zmienił się znacznie, a Benfica nadal starała się podwyższyć nie do końca pewne prowadzenie. Kiedy na zegarze sędziego głównego mijała godzina gry, dwie wyborowe okazje zmarnowali gospodarze. Najpierw głową próbował Sommera zaskoczyć Rodrigo, ale golkiper gości stanął na wysokości zadania, a chwilę później w ślady kolegi z zespołu poszedł Garay, ale nie potrafił strzelić w światło bramki.
Niewykorzystane sytuacje Portugalczyków zemściły się już za chwilę, gdy trybuny w stolicy uciszył Huggel. Gracz Bazylei zdobył wyrównanie w 64.minucie, dając swojemu zespołowi szanse na chociażby punkt w tym spotkaniu. Co ciekawe, gol nie był impulsem dla żadnego z zespołów na frontalne, otwarte ataki. Benfica nadal realizowała ofensywny schemat gry, neutralizując raz po raz zapędy ofensywne Szwajcarów.
Końcówka spotkania to z kolei bardzo rozważne rozegranie ze strony gości, których trener zauważył możliwość urwania choćby punktu zawodnikom ze stolicy Portugalii. Stąd defensywna zmiana, cofnięcie się na własną połowę i utrzymywanie się przy piłce. Takie założenia uniemożliwiły Benfice rozwinięcie skrzydeł, a ostatnie minuty meczu przypominają bicie głową w mur, który jak na złość nie chciał się ruszyć choćby o milimetr.
Remis w tym meczu i wygrana Manchesteru w równoległym spotkaniu dały Portugalczykom i Anglikom tę samą liczbę punktów. Benfica tym samym zmarnowała ogromną ilość klarownych okazji, a także nie umocniła swojego prowadzenia w grupie C.









