Zagłębie Lubin, ŁKS Łódź, Lechia Gdańsk, co łączy te drużyny? Niskie pozycje w tabeli i przede wszystkim zmiana trenera
w ostatnim miesiącu. Do tego dodajmy Wisłę Kraków i mamy pełną listę klubów, które zaczęła obsługiwać „trenerska karuzela”.
O ile w Łodzi nie liczono na walkę o mistrzostwo, ba, na pozycję w środku tabeli, tak w Lubinie, Gdańsku i Krakowie takowe plany były. ŁKS każde miejsce wyżej strefy spadkowej uzna za sukces.
Ale „Miedziowi”? Nowy, okazały stadion. Trener z nazwiskiem. Przedsezonowe transfery. Bogaty sponsor. Czego chcieć więcej? A chcieć, lepszej gry i wyższego miejsca w tabeli. Efekt? Janek Urban na bruku i postawienie na cudotwórcę ze Słowacji, Pavla Hapala. Jak na razie całkiem nieźle, trzy punkty w dwóch meczach. Lecz debiut na trenerskiej ławce ze Śląskiem ciężko zapomnieć, porażka 1:5 na pewno nie była czymś przyjemnym.

Kolejny zespół, „Biało-zieloni”. Zgoła inna polityka od drużyny z Dolnego Śląska, ale cele podobne. Trener z najdłuższym stażem w jednej ekipie spośród wszystkich w tym sezonie T-Mobile Ekstraklasy, ponad 900 dni. Kawał czasu jak na nasze słowiańsko-ułańskie wybuchy emocji. Dość przemyślane transfery zarówno z, jak i do klubu. Stawianie na młodych wilków. Ogólnie, wydawałoby się dobrze ułożona drużyna zarówno od strony sportowej, jak i zarządczej. Aha, jak mogłem zapomnieć, nowy stadion, już gotowy na Euro 2012.
A tu co? Klapa… 13. pozycja w tabeli i dymisja Kafarskiego. Typ może być tylko jeden – złoty chłopiec polskiej trenerki, Rafał Ulatowski. Debiut na ciężkim terenie w Warszawie i łatwa porażka. Bez stylu, bez walki, bez pomysłu. Efekt „nowej miotły” nie podziałał.
Tak jak w ŁKS-ie oczywistą oczywistością za priorytet uznano utrzymanie w lidze, tak przy Reymonta obronę tytułu mistrza Polski, pucharu kraju i dobre, jeśli nie bardzo dobre wyniki
w europejskich rozgrywkach.
Po kolei.
T-Mobile Ekstraklasa – do zagranicznych tuzów, którzy zaszczycali nas swoimi występami w zeszłym sezonie, dokoptowano kilku nowych grajków. Biton, Iliew, Jovanović, Siwakow czy Nunez. Trener Maaskant zapewne przed sezonem był zadowolony. Transfery dość głośne, żeby nie powiedzieć spektakularne. I co najlepsze, Biton i Iliew sprawdzili się. Izraelczyk został nawet najlepszym strzelcem w zespole. I co?
Piąta lokata w tabeli, trzy porażki z rzędu w tym z odwiecznym wrogiem – Cracovią. Efekt? Dymisja, panie Maaskant.
Jak to możliwe, chciałoby się powiedzieć. Taki skład, w miarę poukładana gra…
Puchar Polski – w związku z Wisłą wystarczy wspomnieć jedno słowo klucz, Limanovia. Jest awans i gramy dalej. A niesmak pozostał. Europejskie puchary – APOEL Nikozja. Jak nie teraz, to kiedy? Jak nie z nimi, to z kim? No właśnie. Ale brakowało tylko 3 minut, ale walczyli. Ale… W przekroju dwumeczu Wisła była zespołem gorszym, o wiele gorszym. Zasłużony awans Cypryjczyków. Na dowód tego popatrzmy w tabelę grupy G Champions League, APOEL liderem. Wisła, ostatnia w grupie K Ligi Europejskiej. Więcej chyba nie trzeba…












