
Asystent Leo Beenhakkera w kadrze, który wprowadził młodzieżowe rezerwy Lecha Poznań do II ligi.
Urodził się 26 stycznia 1973 roku w Łodzi. Jego ojciec był trenerem, przez krótki czas prowadził też ŁKS Łódź, klub, w którym Rafał się wychował. Jako piłkarz, środkowy pomocnik, trenował z pierwszą drużyną łodzian w czasach pierwszej ligi, ale sam mówi, że kariery nie zrobił. Wyjechał na studia na Akademię Wychowania Fizycznego w Gdańsku, gdzie grał w Bałtyku Gdynia, a potem w Islandii.
Trenerem został wcześnie, od 1996 roku jako szkoleniowiec juniorów ŁKS. Później skończył jeszcze Wyższą Szkołę Zarządzania i Coachingu we Wrocławiu (kierunek menedżer sportu), odbył staże w Chelsea, Rangers i Tottenhamie i zdobył licencję UEFA Pro.
W święta Bożego Narodzenia 1999 roku zadzwonił do niego kolega ze studiów, który pracował już w Islandii. Mały klub z wschodu wyspy szukał grającego trenera. Ulatowski nie znał wtedy angielskiego, więc do prezesa zadzwonił z kartką i wyuczoną na pamięć kwestią, nie dopuszczając go do głosu. Tak trafił do Leiknir Fáskrúðsfjörður, a potem do Þróttur Reykjavík, gdzie spędził w sumie lata 2000-2004. Liga trwała cztery miesiące, więc w jego zespole grali bankier, makler i ślusarz, który po pracy na budowie przychodził na trening w roboczym ubraniu. Któregoś dnia na treningu jego młodzieży stanął przy płocie Hans Meyer, były trener Herthy Berlin, który na wczasach na wyspie wolał oglądać zajęcia niż chodzić z żoną po sklepach. Ulatowski zapamiętał z tego zasadę, że z każdego treningu, w każdej kategorii wieku, trener może wynieść choć jeden element. Do Polski wrócił dopiero po trzecim zaproszeniu Czesława Michniewicza, z którym znał się ze studiów w Gdyni. W 2004 roku został jego asystentem w Lechu Poznań, a potem w Zagłębiu Lubin. Zagłębie zdobyło w 2007 roku mistrzostwo Polski i Superpuchar.
W październiku 2007 roku klub zwolnił Michniewicza i Ulatowski przejął zespół mistrza. Nie miał jeszcze uprawnień do prowadzenia ekstraklasowej drużyny, więc w protokołach meczowych figurował Wiesław Wojno, a pierwszym szkoleniowcem był faktycznie on. Wspomina, że w klubie nastawiano się na Ligę Mistrzów, a po odpadnięciu ze Steauą Bukareszt nadmuchany balon pękł i Zagłębie nie dominowało w lidze.
W lipcu 2008 roku został asystentem selekcjonera Beenhakkera. Holender zwrócił na niego uwagę wiosną, na konferencji dla trenerów ligowych: Ulatowski był jedynym, który zapytał, co musi poprawić jego zawodnik Michał Goliński, żeby pojechać na Euro. Prezes Zagłębia Paweł Jeż pozwolił mu odejść. Z Beenhakkerem pracował do końca jego kadencji. Po porażce 0:3 ze Słowenią siedzieli jeszcze koło ławki, Holender palił papierosa i zastanawiał się, jak wyjść z marazmu, a w drodze na konferencję usłyszał od dziennikarza, że jest zwolniony. Sam nazywa ten czas przełomem: do tej pory brakowało mu wizji, tego, co chce osiągnąć.
W styczniu 2009 roku, po odejściu Pawła Janasa, objął GKS Bełchatów i łączył klub z funkcją w kadrze. Z Bełchatowem dwa razy zajął piąte miejsce w ekstraklasie, miał serie sześciu i siedmiu zwycięstw z rzędu i napastników, jakich potem już nie dostał: Dawida Nowaka, Carlo Costly'ego, Mariusza Ujka, Grzegorza Kuświka. W maju 2010 roku został trenerem Cracovii. Tego samego dnia miał oferty z trzech innych czołowych klubów i uważa, że wybór Krakowa był błędem. Drużyna była na końcu tabeli, a prezes Janusz Filipiak poinformował go o zwolnieniu jeszcze przed pucharowym meczem z Lechem Poznań w październiku 2010 roku. Po latach mówił, że za mało walczył o transfery i za bardzo wierzył, że każdego napastnika da się przerobić. Wyniósł z tego też lekcję od Dariusza Pawlusińskiego: gdy zapytał, jak odzyskać dawnego Pawlusińskiego, ten odpowiedział pytaniem, jak właściwie trenują. Okazało się, że wszystkie ćwiczenia opierały się na jednym i dwóch kontaktach, a Pawlusiński żył z prowadzenia piłki. Od tej pory Ulatowski mówi, że każdy zawodnik potrzebuje czego innego.
Kolejne trzy lata przyniosły krótkie pobyty. W listopadzie 2011 roku, po roku pracy jako komentator Canal+, przejął Lechię Gdańsk po Tomaszu Kafarskim. Poprowadził ją w czterech meczach, jeden wygrał i po 36 dniach został zwolniony. Klub tłumaczył to różnymi wizjami wyjścia z kryzysu, Ulatowski żałował, że nie dostał czasu na wiosnę. W czerwcu 2013 roku właściciel Andrzej Dadełło zatrudnił go w Miedzi Legnica jako trenera, który ma wprowadzić ją do ekstraklasy. Po trzech miesiącach klub był ostatni w I lidze, bez ligowego zwycięstwa w siedmiu meczach, i Ulatowski dostał ultimatum na trzy kolejki. Zwolniono go po pierwszej.
Latem 2014 roku, w roli eksperta TVP, spędził 45 dni na mistrzostwach świata w Brazylii i skomentował z Jackiem Laskowskim dwanaście meczów, od otwarcia do meczu o trzecie miejsce. W czerwcu 2015 roku wrócił do Bełchatowa, który spadł z ekstraklasy, z małym budżetem i młodą drużyną. Jesienią zespół był dziewiąty, a 18 z 23 goli zdobył po stałych fragmentach gry. Wiosną zdobył osiem punktów w czternastu meczach i spadł do II ligi. Przed meczem z Chrobrym Głogów zaprosił do szatni bioenergoterapeutę Tadeusza Ceglińskiego, którego znał z pracy w kadrze. Po spadku w maju 2016 roku klub rozstał się z nim za porozumieniem stron. Przerwa między zwolnieniem a pracą w Lechu trwała dwa miesiące.
W Lechu od lipca 2016 roku został szefem szkolenia akademii, po tym, jak odeszło sześciu trenerów, i miał ich zjednoczyć i wspierać. Nie prowadził już zajęć, ale jeździł na mecze każdego rocznika i mieszkał we Wronkach, blisko internatu. Doraźnie wracał na ławkę. W maju 2018 roku, po zwolnieniu Nenada Bjelicy, razem z Tomaszem Rząsą i Jarosławem Araszkiewiczem prowadził pierwszą drużynę w dwóch ostatnich meczach sezonu. Wiosną 2019 roku wszedł do rezerw Lecha po Dariuszu Żurawiu, którego klub przesunął do pierwszej drużyny. W trzynastu meczach zdobył 27 punktów, a wygrana 3:1 z Raduni Stężyca dała Lechowi II awans do II ligi. Był to pierwszy sezon rezerw Lecha na szczeblu centralnym. W czerwcu 2019 roku klub powierzył mu zespół na stałe, obok funkcji w akademii.
Zespół budował z młodzieżowców, mając tylko trzech zawodników starszych. W II lidze zagrało w nim ponad pięćdziesięciu piłkarzy, w tym trzech bramkarzy i trzynastu środkowych obrońców, a 21 zadebiutowało na szczeblu centralnym już jesienią 2019 roku. W klasyfikacji Pro Junior System Lech II miał więcej punktów niż trzy kolejne drużyny razem wzięte. Beniaminek utrzymał się w II lidze. Z rezerwami Ulatowski pracował do końca 2020 roku, kiedy zastąpił go Artur Węska. W akademii był dalej dyrektorem szkolenia, a w ostatnim roku szefem rozwoju indywidualnego zawodników. Z Lecha odszedł w czerwcu 2023 roku, po zmianie struktury akademii po otwarciu nowego ośrodka we Wronkach. Podkreśla, że decyzję podjęto wspólnie.
Po odejściu z Lecha komentował dla TVP młodzieżowe turnieje. W grudniu 2023 roku wrócił na ławkę: został trenerem I-ligowej Resovii Rzeszów, która była w strefie spadkowej, po zwolnieniu Mirosława Hajdy. Pierwszy mecz, ze Zniczem Pruszków, przegrał po czerwonej kartce, potem pokonał Odrę Opole. Zespół spadł do II ligi, a w czerwcu 2024 roku rozstał się z klubem za porozumieniem stron. Jego miejsce zajął asystent Jakub Żukowski. W czerwcu 2025 roku wrócił do Lubina jako dyrektor sportowy Zagłębia. Funkcję pełnił do początku września 2026 roku.
Najważniejsza jest dla niego indywidualna praca z zawodnikiem. W tygodniowym mikrocyklu zawsze szuka czasu na własną część: napastnicy ćwiczą strzały, skrzydłowi dośrodkowania, obrońcy wyprowadzanie piłki i pojedynki jeden na jednego. Kiedy przejął Resovię, wplatał takie zajęcia w treningi grupowe, zwracając uwagę na podanie i przyjęcie piłki. Chciał, żeby każdy po współpracy z nim mógł powiedzieć, że się rozwinął.
Stawia na młodych i uważa rezerwy za konieczność. Utalentowany junior powinien jak najwcześniej grać z dorosłymi, a o rozwoju świadczą minuty rozgrywane tydzień w tydzień. Zawsze chciał mieć w sztabie osobę odpowiedzialną za doskonalenie umiejętności indywidualnych. O sobie mówi, że lepienie piłkarza ma sens w juniorach, a w seniorskim futbolu trzeba dostać gotowy produkt.
Od trenera wymaga przede wszystkim przekonania zawodników, że słowa z odprawy sprawdzą się na boisku. Trenerskiego wzoru nie miał, ale z Beenhakkera zapamiętał odprawę przed meczem z Czechami, po której, jak mówi, cała szatnia poszłaby głową w ścianę. Przed meczami ogląda całe spotkania rywali i uczy się wszystkich piłkarzy, a pracę traktuje jak zawód artysty, bez ustalonego czasu. Emocji nie ukrywa: po wygranej 3:2 rezerw Lecha z GKS-em Katowice, po golu w ostatniej sekundzie, rozpłakał się na konferencji.
Po serii słabszych wyników w Lechu II nie zmieniał rytmu pracy: nie płakali po porażkach, nie było hurraoptymizmu po zwycięstwach. Kiedy w 2018 roku przejął na dwa mecze pierwszą drużynę, zapowiedział, że w krótkim czasie nie zmieni systemu gry, tylko spróbuje wpłynąć na głowy piłkarzy.
„Lepić piłkarza można w juniorach, w dorosłej piłce musisz dostać gotowy produkt.” (WP SportoweFakty, styczeń 2018)
„Jestem trenerem, to jest mój zawód, to jest moja pasja, to jest moje życie.” (Goal.pl, styczeń 2024)
18
meczów
1,11
punktu na mecz
5
zwycięstw · 5 remisów, 8 porażek
| Okres | Klub | Pkt/mecz | |||
|---|---|---|---|---|---|
| 2023–20241 liga | 1 liga | 18 | 5-5-8 | 1,11 | |
| 20192 liga | 2 liga | 20 | 6-6-8 | 1,20 | |
| 2018 | |||||
| 2015–2016 | |||||
| 2013 | |||||
| 2011 | |||||
| 2010 |