Na Allianz Arena obyło się bez niespodzianki. Bayern nie dał złudzeń drużynie z Zurychu. Bohaterem meczu został Arjen Robben, który zaliczył asystę i zdobył bramkę.
Piłkarze Bayernu Monachium przyzwyczaili się, że awans do fazy grupowej Ligi Mistrzów mają automatyczny. Tym razem przyszło im mierzyć się w eliminacjach tych rozgrywek. Niemcy nie mogli sobie pozwolić na zlekceważenie drużyny ze Szwajcarii. Tę prawdę musiał przekazać w szatni Jupp Heynckes, bo Bayern rozpoczął mecz z dużym animuszem.

Co prawda pierwszą dogodną akcję w meczu przeprowadzili zawodnicy Zurychu, ale monachijczycy szybko sprowadzili rywali na ziemię. W 8. minucie Arjen Robben popisał się rajdem lewą stroną boiska. Swoją indywidualną akcję zakończył precyzyjnym dośrodkowaniem na głowę Bastiana Schweinsteigera. Popularny „Schweini” nie miał problemów z umieszczeniem piłki w siatce. Po bramce Bayern niczym wygłodniały rekin poczuł krew. Chwilę po bramkowej akcji swoją szansę miał Philipp Lahm. Jego zdecydowane wejście w pole karne zakończyło się strzałem, który świetnie obronił Leoni.
W kolejnych minutach podopieczni Heynckesa właściwie nie schodzili z połowy rywala. Piłkarze ze Szwajcarii dwoili się i troili, aby powstrzymywać szturmy trzeciej drużyny Bundesligi sezonu 2010/2011. Trzeba przyznać, że wychodziło im to całkiem nieźle. Akcje Bayernu kończyły się najczęściej na przechwyconym dośrodkowaniem bądź zablokowanym uderzeniem. W 32. minucie zza pola karnego silnym strzałem popisał się Toni Kroos. Tym razem młody Niemiec minimalnie się pomylił. Kilkadziesiąt sekund później miejsce na uderzenie znalazł sobie Mario Gomez. Strzał napastnika był daleki od ideału.
Zurych przed przerwą zdołał doprowadzić do bardzo groźnej sytuacji. Do dośrodkowanej z lewej strony boiska piłki dopadł Chermiti. Jednak jego strzał głową pewnie wyłapał Neuer. Ostatecznie pierwsza połowa zakończyła się jednobramkowym prowadzeniem Bayernu, choć jego przewaga była niewspółmierna z wynikiem.
W drugiej połowie obraz gry się nie zmienił. Podopieczni Heynckesa szybko stworzyli sobie dogodną sytuację. Ribery pognał lewą flanką i podał piłkę do Gomeza. Napastnik miał sporo miejsca na oddanie strzału. Jednak po raz kolejny spisał się haniebnie. Po chwili Niemiec miał okazję do rehabilitacji. Znalazł się w sytuacji oko w oko z Leonim. Górą z pojedynku wyszedł bramkarz, który obronił również dobitkę Lahma.
Bayern doskonałą okazję do podwyższenia rezultatu miał w 60. minucie. Wówczas rzut wolny z około 20 metrów wykonywał Ribery. Piłka uderzona przez Francuza tylko oznaczyła słupek. Po chwili gospodarze ponownie sprawili, iż serca kibiców na stadionie zabiły mocniej. Z dystansu strzelał Schweinsteiger, a problemy z obroną miał Leoni.










