Niezwykłych emocji dostarczyły nam dzisiejsze starcia w Lidze Mistrzów. Po pierwszych meczach bliżej półfinału znajdują się drużyny Bayernu Monachium oraz Olympique Lyon, jednak awans rozstrzygnie się podczas spotkań rewanżowych, gdyż wszystko jest jeszcze możliwe.
Bayern wygrywa w starciu gigantów

Z wyniku na Allianz Arena zdecydowanie bardziej zadowoleni będą z pewnością „Bawarczycy”, którzy w dramatycznych okolicznościach pokonali Manchester United 2:1. Wynik spotkania otworzył już w 2. minucie najlepszy napastnik „Czerwonych Diabłów” w tym sezonie, Wayne Rooney. Wyśmienitym podaniem popisał się w tej sytuacji Nani. To właśnie po dośrodkowaniu portugalskiego pomocnika Anglik trafił do siatki Bayernu. Bramka zdobyta w tak szybkim czasie nieco pokrzyżowała plany drużynie Luisa Van Gaala, która miała spore problemy z rozmontowaniem defensywy rywali. Sztuka ta powiodła się dopiero w drugiej połowie, kiedy to w 77. minucie do rzutu wolnego podszedł Franck Ribery. Po strzale pomocnika reprezentacji Francji piłka odbiła się jeszcze od Wayne’a Rooneya, co zmyliło bramkarza gości.
Gdy wszyscy na stadionie spodziewali się, że mecz zakończy się remisem, ostatnią akcję zdecydowali się przeprowadzić zawodnicy Bayernu Monachium. Niemcy rzutem na taśmę zdobyli zwycięską bramkę, która może okazać się niezwykle istotna w kontekście meczu rewanżowego. Bohaterem swojej drużyny został Ivica Olić, który pokonał van der Sara po indywidualnej akcji.
Lyon wygrywa pierwszą bitwę o Francję

Spotkanie w Lyonie już od samego początku zwiastowało kibicom zgromadzonym na Stade Gerland ogromne emocje. Strzelanie już w 10. minucie rozpoczął niezawodny Lisandro Lopez. Argentyńczyk wykonywał rzut wolny, jednak po jego strzale piłka trafiła w mur. Futbolówkę przejął jednak Cris i po mocnej centrze defensora gospodarzy ostatecznie wpakował ją do siatki Lopez. Gracze Olympique Lyon nie mieli jednak powodów do radości przez długi czas, gdyż już cztery minuty później odpowiedziała ekipa Bordeaux. Marouane Chamakh zdobył wyrównującą bramkę po strzale głową. Doskonałą asystą w tej sytuacji popisał się Yoan Gouffran. Mimo utraty bramki podopieczni Claude Puela nie zamierzali się poddawać i ruszyli do kolejnych ataków. Jeden z nich przyniósł efekt w 32. minucie, kiedy ponowne prowadzenie gospodarzom zapewnił Michel Bastos.










