Bayern Monachium pewnie pokonał Manchester City w najciekawszym spotkaniu grupy A 2:0. Dwie bramki dla Bawarczyków zdobył niezawodny Gomez. Dominacja gospodarzy właściwie nie podlegała dyskusji, szczególnie w drugiej połowie meczu.
Od początku spotkania obwołanego hitem tej kolejki Ligi Mistrzów do ataku ruszyli piłkarze Manchesteru City. Podopieczni Manciniego co chwilę gościli w polu karnym Bawarczyków. Najpierw groźnie uderzał Nasri, a chwilę później szczęścia próbował Dżeko, ale w obu przypadkach defensywa Bayernu była górą. Na odpowiedź gospodarzy nie trzeba było długo czekać. W 13. minucie świetnie prawym skrzydłem przedarł się Rafinha, odegrał piłkę do Ribery’ego, ale Francuz został w ostatniej chwili wyprzedzony przez obrońców City.

Później piłkarze obu drużyn nieco zwolnili tempo gry. Do kontrowersyjnej sytuacji doszło w 25. minucie spotkania w pole karne Bayernu wpadł Richards, tam był faulowany przez Boatenga, ale sędzia faulu się nie dopatrzył i nie wskazał na „wapno”.
Dziesięć minut później groźnie zaatakowali gospodarze. Wspaniały rajd przeprowadził Muller, który oddał piłkę do stojącego na 20. metrze Ribery’ego, a ten huknął jak z armaty, ale na posterunku był bramkarz „The Citizens”. W następnej akcji groźnie z dystansu uderzał Schweinsteiger, ale znów pewnie interweniował Joe Hart. Parę minut potem ten sam piłkarz stanął przed idealną okazją do zdobycia bramki, ale, będąc na piątym metrze, uderzył piłkę zdecydowanie za mocno i ta poszybowała nad poprzeczką.
Frontalne ataki gospodarzy w końcu przyniosły skutek. W 38. minucie fantastycznie uderzył z linii pola karnego Ribery, jego strzał zdołał obronić Hart, co więcej zdołał też obronić dobitkę Mullera, ale przy dobitce dobitki Gomeza nie miał żadnych szans.
Piłkarze prowadzeni przez Roberto Manciniego myślami byli już w szatni, gdy Mario Gomez skierował piłkę do siatki po raz drugi. W zamieszaniu w polu karnym najlepiej odnalazł się właśnie napastnik Bayernu i z najbliższej odległości wpakował futbolówkę do bramki.
Pierwszy kwadrans drugiej połowy to absolutna dominacja gospodarzy. Bawarczycy w pełni kontrolowali wydarzenia na boisku, momentami bawiąc się z piłkarzami City. Podopieczni Manciniego nie mogli wyjść nawet z własnej połowy boiska. Pierwsza godna odnotowania sytuacja w drugiej połowie miała miejsce w 72. minucie. Z daleka uderzał Schweinsteiger, ale po raz kolejny na posterunku był Hart.
Czas mijał, a obraz gry w drugiej połowie się nie zmieniał. Bayern grał w piłkę, a Manchester bezradnie przyglądał się temu procesowi. Tak było już do końca tego meczu. Podopieczni Juppa Heynckesa byli drużyną wyraźnie lepszą i w pełni zasłużyli na zwycięstwo. Dzisiejsza porażka znacznie skomplikowała sytuację Manchesteru City, który na pierwsze zwycięstwo w tej edycji Ligi Mistrzów musi jeszcze poczekać.









