Ćwierćfinały czas zacząć! W jednym z czterech dwumeczów możemy oglądać Bayern Monachium i Manchester United. Znakomitą okazję do otworzenia wyniku miał Danny Welbeck, jednak bramki obejrzeliśmy dopiero w drugiej odsłonie meczu.
Jeszcze przed meczem prowadzono psychologiczne gierki. Piłkarze Pepa Guardioli głośno mówili o tym, że mecz na Old Trafford nie będzie łatwą przeprawą. Toni Kroos stwierdził wręcz, że obie drużyny mają taką samą szansę na wyjście z tego dwumeczu. Sporo mówi się o tym, że Niemiec opuści Allianz Arena i takimi wypowiedziami próbuje sobie trochę utorować drogę do brytyjskiego klubu. Na plakatach można było również przeczytać napisy o tym, że Old Trafford „kiedyś było twierdzą, a teraz jest tylko teatrem”.

Na boisku od pierwszej minuty nie było jednak sentymentów (Toni Kroos był). Pierwszą dość dobrą okazję do otworzenia wyniku miał Arjen Robben. Holender zszedł ze skraju pola karnego nieco w stronę wapna, wskazującego jedenasty metr i pewnie uderzył w stronę bramki hiszpańskiego golkipera. Futbolówka, lecąc z mocną rotacją o jakiś metr minęła prawy słupek, jednak na stadionie można było usłyszeć odgłos westchnięcia z ulgą, fanów gospodarzy. Chwilę później groźne było już w polu karnym Neuera. Piłkarze dość beztrosko podawali między sobą piłkę, by ostatecznie być zmuszonym do wybicia jej na aut. Znany z szanowania piłki Bayern zachował się w tej sytuacji nonszalancko.
Przed trzydziestą minutą meczu upewniliśmy się jakie założenia miały „Czerwone Diabły”. Przy jednym wrzucie z autu w polu karnym było aż siedmiu piłkarzy w koszulkach o krwistej barwie. Tak zwany „autobus” dawał radę. Bardzo długo „FC Hollywood” nie było w stanie udokumentować przewagi. Kilka razy blisko było Robben, który dopiero po pół godzinie gry oddał pierwszy celny strzał na bramkę. Sprzed pola karnego sprawił duże problemy Hiszpanowi, który dał radę sparować ją na rzut różny.
Jeżeli grasz z Bayernem Monachium, to nie marnuj stuprocentowych sytuacji. Danny Welbeck wykorzystał błąd Jerome Boatenga i stanął tuż przed Manuelem Neuerem. Jeden z „Diabłów” nie popisał się piekielną skutecznością i spróbował lobować rywala. Ten jednak nie dał się sprowokować i pewnie sparował piłkę, by na koniec ją złapać.
W drugiej odsłonie spotkania ze znakomitej strony pokazywali się podopieczni Davida Moyesa, którzy z minuty na minutę wprowadzali coraz większy chaos w szeregi Bayernu Monachium. W 58. minucie otworzyli nawet wynik spotkania. Nemanja Vidić urwał się Boatengowi i tylko trącił piłkę, kierując ją w stronę bramki. Manuel Neuer nie miał przy tym strzale nic do powiedzenia. Dopiero wtedy rozpoczęło nam się to spotkanie tak naprawdę. Gra pozycyjna od razu zmieniła się w nieco żwawsze ataki gości, którzy za wszelką cenę chcieli zadrobić straty jeszcze przed dziewięćdziesiątą minutą.










