Stało się! Bayern Monachium wygrał nietypową Ligę Mistrzów 2019/2020. Przy okazji swój życiowy sukces odniósł Robert Lewandowski, który był kluczowym graczem „Die Roten”. Drużyna Hansa-Dietera Flicka nawiązała w ten sposób do świetnej drużyny Juppa Heynckesa, a polski napastnik odkuł się za finał przegrany jeszcze jako zawodnik Borussii Dortmund. Co spowodowało, że wszystko zagrało aż tak dobrze?
Gdyby rok temu ktoś stwierdził, że Bayern wygra tegoroczną Ligę Mistrzów, to wszyscy uznaliby go za szaleńca. Gracze z Monachium co prawda wygrali ligę, lecz pod wodzą Niko Kovaca grali bardzo topornie. Początek tego sezonu też nie był najlepszy. Nie grano źle – w pamięć zapadły przede wszystkim zwycięstwa nad Tottenhamem w fazie grupowej. Jednak w lidze ponownie nie udawało się uzyskać przewagi nad rywali, a w drużynie panował coraz większy sceptycyzm co do umiejętności trenerskich Chorwata.
Niko Kovac nowym trenerem AS Monaco. Czy Chorwat odmieni oblicze drużyny z Księstwa?
Gigantyczne wzmocnienie sztabu
Następcą Kovaca został Hans Flick. Początkowo miał być tylko trenerem tymczasowym. Jednak na rynku nie było żadnego odpowiedniego szkoleniowca, a były asystent selekcjonera Joachima Loewa wprowadził do drużyny świeżość. Jedynymi atutami Bayernu nie były już walka i indywidualne umiejętności zawodników, lecz również ofensywna gra z fantazją oraz świetna atmosfera.
Flick zadziałał jak „miotła”. Przygotowanie fizyczne Lewego i spółki były na najwyższym poziomie. „Die Roten” byli zdolni do stosowania wysokiego pressingu przez cały mecz, a ponadto mieli wariantów gry w ofensywie. Do tego dochodziły oryginalne pomysły, jak ustawienie Alaby na środku obrony czy ustawienie wówczas nieznanego Alphonso Daviesa na lewej obronie.
Gwiazdorom Bayernu spodobało się partnerskie podejście nowego szkoleniowca, a dotychczas pracownika sztabu. Te wszystkie elementy, połączone z wysokiej klasy analityką i dbałością o szczegóły, dały niesamowity efekt. W Monachium wreszcie zaczęto wykorzystywać potencjał. Grano z fantazją, niszcząc wszystkich rywali czy to z Bundesligi, czy to z Ligi Mistrzów. W klubie wszystko funkcjonowało jak w zegarku. Bayern znowu stał się innowacyjny i nowoczesny.
Mądrze zbudowany skład
Jeszcze niedawno Hasan Salihamidzic i włodarze Bayernu byli oskarżani o skąpstwo, brak chęci wzmocnień oraz utrzymywanie zbyt wąskiej kadry. Oskarżeń było mniej po dołączeniu do drużyny Lucasa Hernandeza i Benjamina Pavarda, jednak skład wciąż sprawiał wrażenie bardzo wąskiego. Za kadencji Niko Kovaca wydawało się, że do gry zdolnych jest maksymalnie 15 zawodników. Wszyscy obawiali się kontuzji czołowych zawodników.
Kiedy Flickowi udało się ujarzmić Bawarczyków, to stało się jasne, że kadra wcale nie jest zbyt skąpa. Ba, jest wręcz podręcznikowa. W drużynie ciągle przebywały gwiazdy, takie jak Lewandowski, Mueller i Neuer. Trzonem składu były też mniej wyróżniające się postacie, choćby Alaba czy Thiago Alcantara. Wiele o jakości zawodników pierwszej jedenastki mówi fakt, że na ławkę trafił rozchwytywany jakiś czas temu Phillipe Coutinho.










