Przedmeczowe konferencje prasowe pokazały, jak odległe od siebie są nastroje w Arsenalu oraz Bayernie. Podobne filozofie prowadzą Niemców na szczyt, a Anglików ku przeciętności.
Korespondencja z Londynu
Na salę balową hotelu Landmark w Londynie wchodzą Bastian Schweinsteiger oraz Manuel Neuer. Choć ich samolot był opóźniony, po piłkarzach nie widać zdenerwowania bądź zmęczenia. Uśmiechnięci witają się z kilkoma znajomymi dziennikarzami i pewnym krokiem przechodzą obok rzędów krzesełek, na których od kilkudziesięciu minut wyczekiwali ich przedstawiciele mediów. Rzecznik „Bawarczyków” przeprasza za spóźnienie i szybko rusza z pytaniami.
***

Godzinę wcześniej i 20 kilometrów na północ od hotelu, w którym zatrzymała się ekipa Bayernu, swoją przedmeczową konferencję w ośrodku treningowym Arsenalu kończy Arsene Wenger. Choć „utarczka” bądź „starcie” lepiej by pasowało na opisanie interakcji Francuza z angielskimi mediami.
Zaczepki „Dlaczego się na mnie patrzysz?” można oczekiwać od szukającego problemów ulicznego wyrostka, a nie 63-letniego menedżera czołowej (?) drużyny z Premier League. – To pańska konferencje prasowa – ze spokojem zripostował dziennikarz. Wenger nawet nie starał się ukryć irytacji i zdenerwowania. – Jeżeli ktoś rozpowiada takie nieprawdziwe informacje [o nowym, dwuletnim kontrakcie – przyp. red.], to jedyną intencją jest wyrządzić krzywdę – grzmiał Francuz, aby chwilę później naskoczyć na Phila Thomasa z brukowca „The Sun”, który napisał ów exclusive o nowej umowie dla Wengera.
Wynikających ze stresu i frustracji wpadek trenera Arsenalu nie brakowało.
– Kibice byli bardzo zawiedzeni waszym odpadnięciem z Pucharu Anglii… – zagadała dziennikarka Sky Sports.
– To jest konferencja prasowa przed meczem Ligi Mistrzów. Jeżeli chcecie porozmawiać o sobotnim meczu, trzeba było być na tamtej konferencji prasowej – parsknął Wenger.
Mija kilka minut.
– Mógłby pan powiedzieć coś o świetnej grze obronnej Bayernu? – nieśmiało podpytał niemiecki dziennikarz.
– Nie będę dzisiaj mówił o Bayernie Monachium – ucina szkoleniowiec Arsenalu.
***
25-minutowa konferencja prasowa z piłkarzami Bayernu mija szybko. Niemcy żartują między sobą, a kiedy angielska dziennikarka zwraca się do Neuera „Marcus”, golkiper tylko puszcza do niej oko i akceptująco podnosi kciuk do góry. Chwilę później zachwala sobie nową rękawicę z czterema palcami od Adidasa, a dziennikarz pół żartem, pół serio podpytuje, czy bycie bramkarzem Bayernu nie robi się nudne. „Bawarczycy” nie stracili jeszcze gola w tym roku, a Neuera przyłapały ostatnio kamery, kiedy za bramką grał w główki z rezerwowym w trakcie zakończonego pogromem szlagieru z Schalke.










