W ramach drugiej kolejki fazy grupowej Ligi Mistrzów Bayer Leverkusen na własnym boisku podejmował Racing Genk. Popularni „Aptekarze” wygrali u siebie 1:0, po bramce Larsa Bendera.
Faworytem dzisiejszego meczu bez wątpienia byli gospodarze, którzy od pierwszych minut ruszyli do zmasowanego, ale przemyślanego ataku. Jednak w 10. minucie to przyjezdni mieli okazję do objęcia prowadzenia. Po bardzo dobrym dośrodkowaniu Pudila z rzutu wolnego nic jednak się nie wydarzyło, bo na spalonym był Buffel. W odpowiedzi strzelał Brazylijczyk Renato Augusto, ale sprytna podcinka nie zdołała pokonać bramkarza Genku, Kotelesa. Dwie minuty później bardzo dobrym rajdem prawą stroną popisał się Buffel, jednak jego płaskie dośrodkowanie przytomnie przeciął Kadlec, wybijając piłkę na rzut rożny. Po dośrodkowaniu ze stałego fragmentu gry minimalnie przestrzelił Simaeys.

W 14. minucie fatalnie zachował się młody Andre Schurrle. Będą sam przed bramkarzem Genku strzelił jakieś… 10 metrów ponad bramką. Trzeba dodać, że miał do niej nie więcej jak pięć metrów. W pierwszym kwadransie meczu obie drużyny grały bardzo szybko, ale za to niedokładnie, co uniemożliwiało przeprowadzenie naprawdę groźnego ataku. W 19. minucie kolejny błąd obrońcy Bayeru, tym razem Reinartza, który w dziecinny sposób stracił piłkę przed własnym polem karnym. O mały włos, a gospodarze by przegrywali. Dwie minuty później strzelał Ogunjimi, ale we właściwym miejscu był bramkarz „Aptekarzy”, Leno. Po 20 minutach gry mecz się uspokoił. Do czasu…
W 30. minucie bramkę z niczego trafił Bender, który strzałem z narożnika pola bramkowego pokonał golkipera gości. Seria indywidualnych błędów obrońców Genku oraz trochę szczęścia i przypadku – to recepta na bramkę Bendera. Od tej chwili gospodarze prowadzili, a z przyjezdnych zeszło powietrze. Kilka minut później strzelał Sam, ale jego uderzenie, po wcześniejszej kombinacyjnej akcji kolegów, nie mogło zaskoczyć Kotelesa. Minutę później katastrofalna pomyłka Leno. Wprowadzając piłkę do gry podał ją wprost pod nogi Buffela, który jednak nie wykorzystał tak komfortowej sytuacji. Później pięknym, mierzonym strzałem próbował zdobyć gola Schurrle, ale niestety mierzonym… kilka centymetrów nad poprzeczką.
Na pięć minut przed końcem pierwszej połowy spotkania z rzutu wolnego strzelał Kadlec, który również nieznacznie się pomylił. Napór Bayeru trwał. Przyszła kolej na Renato Augusto, który wstrzelił się w światło bramki, ale jego uderzenie sparował Koteles. Niewiele zabrakło, aby w 43. minucie wyrównał Ogunjimi, lecz jego gra głową pozostawiała tego wieczora wiele do życzenia.
Do przerwy jednak nic już się nie wydarzyło. Bayer schodził z jedną bramką zaliczki, bo był lepszy i skuteczniejszy. Genk został przyćmiony, ale równie dobrze mógł zdobyć bramkę.









