Po długiej przerwie wróciły rozgrywki Ligi Mistrzów. W 3. kolejce na stadionie w Bazylei FC Basel podejmowało portugalską Benficę Lizbona. Emocji nie brakowało, a zwycięsko z tego pojedynku wyszli goście, strzelając dwie bramki i nie tracąc żadnej.
Faworytem według bukmacherów byli przyjezdni, ale nie można było zapominać, że to właśnie FC Basel w poprzedniej kolejce o mały włos nie wywiozło z Old Trafford trzech punktów, ostatecznie w końcówce tracąc bramkę i tylko remisując mecz.

Pierwsze minuty spotkania mogły utwierdzić wszystkich kibiców zgromadzonych na stadionie, że emocji nie zabraknie. Do ataku ruszyli gracze Benfiki, a konkretnie Bruno Cesar i Pablo Aimar, ale bezskutecznie. Następnie groźnie kontrowali gospodarze, ale mieli oni problem z dłuższym utrzymaniem się przy piłce.
Wreszcie, w 20. minucie, zaczęło się coś dziać. Po ładnym, technicznym uderzeniu bramkę zdobył Bruno Cesar i od tej pory mecz był już żwawszy. Oba zespoły starały się szybko przedostać pod pole karne swojego rywala, ale były to ataki przeprowadzane zbyt szybko i niedokładnie. W 30. minucie kilka rzutów rożnych wykonywała Benfica, która pokazała, jak można je łatwo zmarnować, ponieważ wszystkie dośrodkowania były mocno kiepskie.
W 41. minucie na czystą pozycję wychodził Frei, ale sędzia liniowy chyba niesłusznie dopatrzył się pozycji spalonej. Końcowe minuty pierwszej połowy rozgrywane były już w znacznie wolniejszym tempie, dlatego też do ostatniego gwizdka arbitra w tej części gry nic ciekawego się już nie wydarzyło. Benfica prowadziła po 45 minutach gry z FC Basel 1:0.
Od pierwszych minut drugiej połowy do odrabiania strat ruszyli gospodarze. Na ich nieszczęście, niewiele mogli zdziałać. W 49. minucie na pozycji spalonej znajdowali się kolejno Frei i Streller, marnując tym samym dobrze zapowiadającą się akcję. W szybkiej odpowiedzi strzelał Emerson, który jednak źle trafił w piłkę, kierując ją z dala od bramki Sommera.

Po godzinie gry w Bazylei nadal prowadziła Benfica, która z minut na minutę czuła się coraz pewniej. W 69. minucie bardzo ładnym uderzeniem popisał się Streller, lecz piłka po jego uderzeniu nie znalazła się w bramce, bo na posterunku był Arthur. Dwie minuty później na boisku pojawił się Oscar Cardozo, który cztery minuty po wejściu na plac gry strzelił drugą bramkę dla Benfiki. Cardozo zdobył bramkę strzałem z rzutu wolnego z 25 metrów. Piłkarze ze stolicy Portugalii bezsprzecznie panowali na boisku. Od tej pory goście prowadzili już dwiema bramkami.










