Potrzebny bardziej niż tlen – Bartosz Salamon game changerem w walce o mistrzostwo


Bartosz Salamon niespodziewanie szybko wróci na boiska PKO Ekstraklasy po zawieszeniu. To jest fenomenalna informacja dla Lecha Poznań

26 listopada 2023 Potrzebny bardziej niż tlen – Bartosz Salamon game changerem w walce o mistrzostwo
Dawid Szafraniak

Pewnie Lech Poznań będzie się jeszcze wzmacniał w zimowym okienku, ale chyba najważniejsze wzmocnienie przyszło wraz z decyzją UEFA w piątkowe popołudnie. Bartosz Salamon 13 grudnia wraca do gry. To jest najważniejszy „transfer” dla Johna van den Broma, który z pewnością ułatwi mu życie i może okazać się lekiem na pewne problemy Lecha. Salamon to zawodnik, o jakim każdy kibic marzył, ale już chyba nikt nie liczył na to, że „Kolejorz” go odzyska. A tu taka niespodzianka.


Udostępnij na Udostępnij na

Bartosz Salamon od kwietnia był zawieszony przez UEFA ze względu na badania antydopingowe po meczu z Djurgardens, które pokazały wynik pozytywny. Lech stracił z dnia na dzień swojego lidera. Bartoszowi Salamonowi wróżono już koniec kariery, ale dostał w zasadzie szansę od losu. Tak trzeba nazwać bardzo łagodną karę ośmiu miesięcy od czasu zawieszenia go, czyli od 13 kwietnia. Powrót Bartosza Salamona to game changer w walce o mistrzostwo.

Bartosz Salamon – kapitan bez opaski

Nie wszystko w Lechu jest tak jak należy. Tabela nie kłamie. Po prostu „Kolejorz” nie zasłużył na pozycję lidera. Wciąż czegoś mu brakuje. W jego grze brakuje takiego porywu. Te zwycięstwa są takie mocno wymęczone. Nie ma w tym większego pomysłu, raczej przebłysk indywidualnych zdolności. Często ofensywa nadrabia błędy defensywy, a to właśnie często linia defensywy była największą siłą Lecha. Tak było za czasów Salamona. Teraz w zasadzie można czekać, na której stronie zostanie popełniony błąd, i zrobi się gorąco.

Także w sferze mentalnej ten Lech wygląda nie najlepiej. To jest już odwieczny problem „Dumy Wielkopolski”, że brakuje w tym zespole mocnych charakterów. To widać było w trudniejszych momentach. Podczas spotkania z Jagiellonią i Cracovią czy w Szczecinie. Nie mówiąc już o tym, co się stało na Słowacji. Z Bartoszem Salamonem w składzie takie coś nie miało prawa by się zdarzyć. Z przyczyn mentalnych, jak i tych piłkarskich. Mamy wrażenie po prostu, że temu zespołowi brakowało kogoś takiego jak Bartosz Salamon. Kogoś, kto w trudnym momencie krzyknie i weźmie drużynę w garść.

Nie bez przyczyny mówiło się o nim kapitan bez opaski. To był prawdziwy lider tej drużyny. Oczywiście nie umniejszając właściwemu kapitanowi Mikaelowi Ishakowi. Bartosz Salamon jako wychowanek Lecha czuł się odpowiedzialny za ten klub. Widać w nim prawdziwy charakter. Taka ostatnia ostoja. Gdy koledzy popełnią błąd, to stanie tam Bartosz Salamon, który za nich wykona robotę. Człowiek nieokiełznanie potrzebny. Jego faktyczna wartość była dostrzegana dopiero, gdy go zabrakło.

Lider zespołu, lider defensywy

Wspomnieliśmy o jego walorach mentalnych, ale nie zapominajmy, że jest to po prostu świetny obrońca. Jeśli Rafał Augustyniak jest przymierzany do kadry, to można spodziewać się, że przy marcowych powołaniach pojawi się temat Salamona. Jeśli wróci do gry sprzed zawieszenia, oczywiście. Kto wie, jak by potoczyła się jego historia z kadrą, gdyby nie feralna kontuzja w towarzyskim spotkaniu w Szkocji. Czesław Michniewicz widział w nim kogoś, kto zastąpi Kamila Glika. To już coś mówi. Zresztą próżno szukać takich obrońców jak Salamon w Polsce. Mówimy wciąż o „starym” Salamonie, bo przecież nie wiadomo, w jakim stylu wróci do piłki nożnej.

Salamon dobrze czuje się przy piłce, ale też świetnie pracuje w defensywie. Szyk i elegancja w poruszaniu się po boisku. Czasami można odnieść wrażenie, że każde dośrodkowanie kończy się na jego głowie. Jego wzrost robi swoje. Brakuje kogoś takiego w Lechu. Stąd biorą się liczne groźne sytuacje po stałych fragmentach gry. Brakuje obecnie kogoś, kto to wszystko uspokoi.

Bartosz Salamon po tylu latach gry we Włoszech ma wykute automatyzmy, które świetnie sprawdzają się w defensywie. Odpowiednie ustawianie się ma opanowane do perfekcji. Przecież to on zrobił „Panów Piłkarzy” z Milicia i Dagerstala. Salamon ich niejako ubezpieczał. Nie ma co ukrywać, że bez niego obaj są trochę zagubieni.

To widać w grze i liczbach. Przecież jeszcze niedawno Lech notował haniebną liczbę spotkań bez czystych kont, a John van den Brom zamiatał problem pod dywan, prosząc dziennikarzy, żeby nie zadawali mu pytań o stracone bramki. To, że Bartosz Mrozek miał problem z zachowaniem czystego konta, to była w dużej mierze wina defensywy, która gubiła się. Zawsze przydarzył się jakiś głupi i niepotrzebny błąd. Naszym zdaniem brakowało tam po prostu takiego lidera z krwi i kości. Dagerstal i Blazić raczej nie mają tego co Salamon. Za to Milić lepiej się czuje, gdy może iść na raz i ma przy sobie właśnie byłego zawodnika między innymi Milanu.

Bartosz Salamon to prezent od losu

Nie ma co ukrywać, że po prostu takiego zawodnika brakowało Lechowi. Podkreślamy jednak, że forma Salamona jest jedną wielką zagadką. Nie mógł trenować z drużyną od kwietnia. Wiemy, że przez dłuższy czas przebywał we Włoszech, gdzie ciężko trenował. Akurat o jego pracowitość możemy być spokojni. Zrobił zapewne wszystko, żeby być gotowy na ten moment, który nastanie 13 grudnia. Aczkolwiek treningi indywidualne a z drużyną to dwie różne rzeczy. Rytmu meczowego nic mu nie zastąpi, aczkolwiek ta data powrotu jest dla niego dość sprzyjająca. Będzie miał całe zimowe przygotowania na dojście do rytmu.

Mimo wszystko to jest wielkie wzmocnienie dla Johna van den Broma. Być może okaże się, że to kluczowy człowiek w walce o mistrzostwo. Ta informacja zleciała trochę jak grom z jasnego nieba, bo nikt się raczej nie spodziewał, że w tym sezonie obejrzymy jeszcze Bartosza Salamona na boisku. Większość twierdziła, że to jego koniec. Trudno się z tej decyzji nie cieszyć. Van den Brom odzyskał swojego lidera defensywy, kibice mają, jak to często mówią, swojego człowieka, a Karol Klimczak zaoszczędził kilka milionów na transferze ewentualnego stopera. Dostał go, można rzec, w prezencie.

Na Radomiak będzie gotowy

Przypomnijmy w ogóle bardzo nieciekawe okoliczności tego zawieszenia. Trochę jak cała przygoda Bartosza Salamona bardzo pechowa. Trapiony jest gdzieś tymi kontuzjami. W marcu 2022 roku, tuż przed barażami do mundialu i spotkaniem ze Szwecją, schodzi z boiska z okropnym bólem. Wtedy więzadła w kolanie były przyczyną absencji. Bardzo dłużącej się absencji, bo na boisko powrócił w historycznym meczu z Villarrealem zakończonym wynikiem 3:0. Ale to był już koniec roku. Warto przypomnieć, że w sezonie mistrzowskim Bartosz Salamon został wybrany na najlepszego obrońcę PKO Ekstraklasy.

Po meczu w Szwecji z Djurgardens przebadano próbki właśnie stopera Lecha, które okazały się pozytywne. Nie oznaczało to jednak natychmiastowego zawieszenia. Salamon normalnie grał, aż przyszedł mecz z Fiorentiną w ćwierćfinale Ligi Konferencji. Na kilka godzin przed pierwszym gwizdkiem i wielkim świętem w Poznaniu UEFA zdecydowała się na zawieszenie wychowanka Lecha na trzy miesiące.

John van den Brom wielokrotnie był zbulwersowany, że zabrano mu tak ważnego zawodnika z godziny na godzinę, i to przed tak ważnym spotkaniem. Żeby uściślić informacje, u reprezentanta Polski wykryto chlortalidon – substancję z gatunku diuretyków. Jest zakazana, ale nie wpływa na żadne atrybuty wytrzymałościowe. Jest stosowana przy leczeniu nadciśnienia.

Sprawa jednak nie miała końca. Lech robił wszystko, żeby wyciągnąć Salamona w kłopotów i jak najbardziej złagodzić karę, wciąż wspierając piłkarza. 10 lipca przedłużono zawieszenie na czas nieokreślony, a przypomnijmy, że Salamon przez cały ten czas nie mógł przebywać z drużyną ani uczestniczyć w treningach. Kompletnie nic. Według prawa Salamona mogła czekać kara od dwóch do czterech lat zawieszenia. Na szczęście udało się udowodnić, że substancja trafiła przypadkowo do organizmu i skończyło się na bardzo łagodnej karze ośmiu miesięcy.

Dokładnie 13 grudnia Bartosz Salamon w końcu będzie mógł zagrać w spotkaniu. Trenować z drużyną już może. W rundzie jesiennej będzie mógł zagrać w spotkaniu kończącym ten rok dla Lecha z Radomiakiem. Można zatem powiedzieć, że na wiosnę będzie w stu procentach gotowy, a o jego jakość nie musimy się chyba martwić. Lech Poznań dostał posiłki z zaświatów. Bartosz Salamon to niezły as, który był potrzebny bardziej niż tlen.

Komentarze
Olo (gość) - 3 miesiące temu

Bardzo dobry artykuł. Widać że autor jest dobrze przygotowany i rzetelnie do tematu Bartosz Salamon.

Odpowiedz
Dodaj komentarz

Zapraszamy do kulturalnej dyskusji.

Najnowsze