Mistrz Polski zaczął już swoją rywalizację o Ligę Mistrzów i pieniądze, jakie z niej płyną, ale to nie jedyne, co zaprząta głowę władz Piasta Gliwice. Zawodnicy Waldemara Fornalika pokazali się z bardzo dobrej strony w minionym sezonie, przez to zgłaszają się po nich większe kluby.
Przez ostatnie tygodnie klub opuścili m.in. Aleksandar Sedlar i Tomasz Jodłowiec, piłkarze niemal kluczowi w składzie „Piastunek”. Wraz z przypuszczalnym odejściem Mikkela Kikeskova stwarza to wielkie braki w obronie zespołu Fornalika. Ubytki w formacji defensywnej gliwiczanie sukcesywnie leczą poprzez transfery Sebastiana Milewskiego, Tomasa Huka oraz Jakuba Holubka. Są to wzmocnienia mające na celu jedynie zastąpienie miejsc osłabionych w trakcie tego okienka, ale ważniejszym wydaje się nabycie rasowego prawego obrońcy w postaci Bartosza Rymaniaka.
Naprawić słaby punkt
To właśnie prawy bok obrony stanowił największą bolączkę klubu. Przez większość sezonu mogliśmy oglądać na tej pozycji Marcina Pietrowskiego. Doświadczony gdańszczanin przez lata odgrywał rolę zawodnika od zadań specjalnych, ale nie można nazwać go nominalnym prawym defensorem. Także Martin Konczkowski był brany pod uwagę na tej pozycji, ale jest to piłkarz bardziej ofensywny i formacja obronna nie należy do jego ulubionych.
Inaczej wygląda to w sytuacji Rymaniaka, który jest kojarzony głównie z gry na prawej stronie obrony. Do tej pory występował w zespołach Zagłębia Lubin, Cracovii oraz Korony Kielce. Przyjście na zasadzie wolnego transferu do Piasta stanowi szansę dla piłkarza na wskoczenie o półkę wyżej, a klubowi na stabilizację prawej strony defensywy.
Solidny ligowiec, a może coś więcej?
Nazwisko Rymaniaka jest doskonale znane większości kibiców polskiej ekstraklasy. Przez lata występował w klubach z czołówki naszej najwyższej ligi. Wielokrotnie bywał wybierany do najlepszej jedenastki kolejki. Wystąpił nawet w meczu reprezentacji Polski. Wprawdzie jedynie w kadrze złożonej z ligowców, ale grę w barwach kadry może sobie zaliczyć.
Mimo osiągnięć, jakie nie należą się wszystkim zawodnikom występującym na polskich boiskach, nie da się określić tego piłkarza mianem kogoś więcej niż solidnego ligowca. Brakuje mu jeszcze wielu osiągnięć i pucharów, które pozwalają nadać graczowi miano wybitnego. Taki tytuł można nadać Jakubowi Rzeźniczakowi albo Arturowi Jędrzejczykowi, ponieważ są to nazwiska najlepiej znane kibicom i będą długo przez nich pamiętane.











