Ostatnia szansa Bartosza Kapustki. Potem tylko ekstraklasa…


Polski pomocnik zrobił dwa kroki w tył, by uratować swoją karierę

23 grudnia 2018 Ostatnia szansa Bartosza Kapustki. Potem tylko ekstraklasa…
Grzegorz Rutkowski

Kiedy w 2016 roku Bartosz Kapustka za bagatela 2,5 miliona euro trafiał do angielskiego Leicester, można było mieć nadzieję, że wychowanek Tarnovii Tarnów w ciągu dwóch–trzech sezonów przebije się do pierwszego składu „Lisów”. Co bardziej racjonalni wskazywali, że jeden błysk na Euro i nierówna gra w Cracovii to za mało, by w wieku 19 lat myśleć o transferze do Premier League. Okazało się, że mieli rację i reprezentant Polski dotychczas nie spełnił pokładanych w nim nadziei.


Udostępnij na Udostępnij na

Oczywiście Kapustka to wciąż względnie młody jak na nasze warunki piłkarz (22 lata). Nie oszukujmy się, po tak ogromnej w naszych warunkach kwocie, jaką wydał za niego mistrz Premier League w sezonie 2014/2015, i zewsząd płynących pochwałach można było mieć znacznie większe oczekiwania wobec byłego gracza Cracovii.

Pamiętne Euro i peany Linekera

O Kapustce głośno na arenie międzynarodowej zaczęło być po niezłym występie z Irlandią Północną na Euro 2016. No właśnie – tylko po przyzwoitym i tylko z Irlandią Północną. Polski skrzydłowy popisał się wówczas kilkoma ciekawymi zagraniami, trafił też w poprzeczkę po świetnym strzale z dystansu.

Co najciekawsze, dużą rolę w „promocji” Kapustki odegrał… Gary Lineker. To właśnie angielska legenda na swoim Twitterze zachwalała grę Polaka:

Potem wszystko potoczyło się ekspresowo. Podobno niemałą rolę przy transferze odegrał sam prezes PZPN, Zbigniew Boniek, którego o opinię na temat Kapustki poprosił ówczesny szkoleniowiec Leicester, Claudio Ranieri:
Chciał potwierdzenia, czy dobrze robi, interesując się Bartoszem. Pewnie gdybym powiedział, że nie jest gotowy do wyjazdu, nie byłoby tematu. Stwierdziłem jednak w rozmowie z Ranierim, że to szalenie utalentowany chłopak i będzie pasował do angielskiej piłki. Porozmawialiśmy, temat poszedł do przodu, bardzo się cieszę, że się dogadali.

Klapa w Anglii, klapa w Niemczech

Oczywiste było, że w pierwszym sezonie Kapustka nie będzie odgrywał znaczącej roli w tak silnym zespole. Dość regularnie grywał w przedsezonowych sparingach, a później w rezerwach „Lisów”. Niestety, oprócz tego z klubu docierały niepokojące informacje na temat kiepskiego przygotowania fizycznego Polaka:

Kapustka to dobry piłkarz, a staje się coraz lepszy, ale nie wiem, kiedy będzie gotowy do gry w Premier League. Jest inteligentny, gra dobrze, ale musi zrozumieć, że gra w Premier League to walka o każdą piłkę Claudio Ranieri, listopad 2016

Sezon minął, a Kapustka wciąż nie mógł liczyć na debiut w Premier League. Zdarzały się pojedyncze mecze w angielskich pucharach, w których jednak otrzymywał maksymalnie kilkadziesiąt minut na zaprezentowanie swoich umiejętności.

Dlatego trzeba było zacząć rozglądać się za klubem, w którym skrzydłowy otrzyma więcej szans na grę w seniorskim zespole. Trafił do Freiburga, miejsca wydawałoby się idealnego na ogranie i ruszenie kariery, ale o obawach związanych z takim ruchem mówił chociażby Radosław Gilewicz:

Mam swoje obawy, on zatracił przez ostatni rok swoje atuty i brakuje mu pewności siebie. Trener Streich stawia na młodzież i liczy, że odrodzi Bartka, ale nie będzie o to łatwo. Nie musi mieć tam gwarancji grania, jeśli nie wykorzysta swojej szansy, to trafi na ławkę. Myślałem, że trafi do słabszej ligi.

Niestety, ku rozczarowaniu fanów jego talentu Kapustka nie przebił się na dłużej do pierwszej jedenastki „Breisgau-Brasilianer”. Wystąpił w zaledwie dziewięciu spotkaniach, a trener Christian Streich miał sporo zarzutów, tym razem w stosunku do jego gry defensywnej. Jedynym pozytywem z tego epizodu jest piękna bramka, jaką Polak zdobył w meczu z Wolfsburgiem.

Druga liga belgijska, czyli dwa kroki w tył…

Wyraźnie widać, że Kapustka nie był gotowy na taki skok na głęboką wodę. Oczywiście polscy piłkarze powinni ambitnie dążyć do wyjazdu za granicę, aby się rozwijać. Niemniej urodzony w Tarnowie pomocnik został brutalnie sprowadzony na ziemię.

Wydaje się, że Kapustka źle zmierzył swoje siły na zamiary. Przed obecnym sezonem sporo mówiło się o jego powrocie do macierzystej ligi, pod opiekę Michała Probierza w Cracovii. Nic z tego nie wyszło, gdyż skrzydłowy postanowił po raz kolejny odbudować się poza granicami naszego kraju:

Początki nie były jednak optymistyczne. Wydawać by się mogło, że piłkarz z przeszłością w Bundeslidze powinien z miejsca stać się gwiazdą na II-ligowych belgijskich boiskach. Z czasem jednak Polak zaczął się rozkręcać, popisał się m.in tym pięknym trafieniem:

Wypada mieć nadzieję, że Kapustka w końcu pokaże, że jego transfer do Leicester nie był przypadkowy, a słowa Linekera mylne. Oby dwa kroki w tył, które wykonał, przechodząc do Leuven, poskutkowały co najmniej jednym do przodu.

Dodaj komentarz

Zapraszamy do kulturalnej dyskusji.

Najnowsze